Sens Bożego Narodzenia

Eward Burne-Jones, "Gwiazda Betlejemska", 1890.

Łatwo znaleźć sens Bożego Narodzenia, ilekroć Chrystus rodzi się w naszym sercu. Trudno odkryć tę prawdę, kiedy nasze serce jest zamknięte.

 

Marta Tomczyk-Maryon: Wkrótce po raz kolejny będziemy świętować Boże Narodzenie. Czy my, współcześni ludzie rozumiemy prawdziwe znaczenie tego święta? Często mam wrażenie, że poprzestajemy tylko na zewnętrznych zwyczajach. Co dla katolików znaczy lub powinno znaczyć Boże Narodzenie?

 

Ksiądz Wojciech Knutelski: Odpowiedź na to pytanie jest równocześnie łatwa i trudna. Obecnie mamy do czynienia z rozmaitymi ujęciami przeżywania Bożego Narodzenia od strony duchowej, ale także czysto wizualnej, estetycznej. Śmiem twierdzić, że nawet ludzie niewierzący w Boskie posłannictwo Jezusa Chrystusa, w tym szczególnym czasie troszczą się o dekoracje świąteczne, aby poczuć niezwykłą atmosferę świątecznego klimatu. Ważne, aby chrześcijanin, w tym wypadku katolik, nie patrzył powierzchownie na Boże Narodzenie przez pryzmat tylko dekoracji świątecznych czy śpiewu kolęd. Kościoły w tym czasie są pełne. Przychodzi do nich znacznie więcej ludzi niż w zwykłe dni, a także w niedziele. Ale czy Boże Narodzenie tak naprawdę jest tylko raz w roku?
Co powinno znaczyć dla współczesnych ludzi Boże Narodzenie? Pozwolę sobie zacytować słowa ks. Józefa Tischnera, myśliciela i filozofa, którego poglądy były mi zawsze bliskie. Ks. Tischner, w jednym ze swoich rozważań stwierdza:

 

 „Raz po raz pojawia się w życiu człowieka taka noc, w którą – żeby zrozumieć – trzeba przestać myśleć po ludzku, a zacząć po Bożemu wierzyć. W tę noc Bożego Narodzenia nie przystoi mówić i rozmyślać o czym innym, jeno o Bogu. W noc Bożego Narodzenia zaczęło się coś niezwykłego: zaczęło się objawienie Boga człowiekowi. W tę noc Bożego Narodzenia człowiek usłyszał wyraźnie i jasno odpowiedź, po co został na tym świecie stworzony. To odwieczne pytanie człowieka: „Po co istnieję?” znalazło w noc Bożego Narodzenia prostą odpowiedź. Trzeba, abyśmy tę odpowiedź dzisiaj usłyszeli i lepiej zrozumieli”. 

 

Konstatacja ks. Tischnera wpisuje się w samą myśl Kościoła, którą nieprzerwanie przypomina każdy papież. Oczywiście jest ona prosta, dotyka ludzkiego serca i umysłu. Mnie te słowa jako kapłanowi pomagają przeżywać głębiej wymiar świąt Bożego Narodzenia. Dzięki wcieleniu Syna Człowieczego, wiem, że jestem kochany i chciany. Wiem, że wszyscy są umiłowani przez Boga, nie tylko katolicy. Jezus Chrystus przyjął ludzką naturę, aby wszystkich doprowadzić do zbawienia. Oczywiście, człowiek sam decyduje o swoim życiu, zbawieniu, bo jest wolnym stworzeniem. Katolik ma łatwiej, bo ma Sakramenty, znaki niewidzialnej łaski, które pomagają stawać się nowym człowiekiem, lepszym, miłym Bogu i człowiekowi.

 

MTM: Jak w dzisiejszym skomplikowanym świecie znaleźć sens Tego Wydarzenia?

WK: Na początku podkreśliłem powierzchowność przeżywania świąt Bożego Narodzenia, która udziela się także nierzadko osobom wierzącym. Człowiek bez względu na status społeczny, zajmowaną funkcję, gubi często sens Tajemnicy Bożego Narodzenia. Przyczyną jest na pewno egoizm, skupianie się tylko na sobie, przekonanie o własnej wielkości, zanik wrażliwości na potrzeby biednych. Nie wystarczy sama modlitwa, wiedza religijna, pielgrzymka do Betlejem, aby odkryć sens Bożego Narodzenia. W myśl słów brata Alberta Chmielowskiego założyciela sióstr Albertynek, który  posługiwał chorym i ubogim, ilekroć człowiek staje się „dobry jak chleb”, jest uczestnikiem Tajemnicy Bożego Narodzenia, która wtedy trwa nieprzerwanie. Nie bez przyczyny, tuż przed adwentem Ojciec Święty Franciszek podarował Kościołowi Powszechnemu Światowy Dzień Ubogich, abyśmy dostrzegli cierpiącego człowieka. Wiemy przecież, że nawet w Domach Dziecka, znajduje się dużo dzieci, których los jest podobny do sytuacji małego Jezusa, dla którego nie było miejsca. Ile osób pamięta
o opuszczonych, zaniedbanych dzieciach? Ilu naszych rodaków w Norwegii pamięta o swoich spracowanych, chorych rodzicach, którzy żyją gdzieś w tęsknocie za rozmową, wizytą? Znam takie niechlubne przypadki, także u nas katolików. Dlatego odkrywamy sens Bożego Narodzenia, ilekroć z pokorą wychodzimy z naszego egoizmu i dostrzegamy innych wokół, zwłaszcza biednych fizycznie, duchowo i materialnie. Łatwo znaleźć sens Bożego Narodzenia, ilekroć Chrystus rodzi się w naszym sercu. Trudno odkryć te prawdę, kiedy nasze serce jest zamknięte. Dlatego trzeba wciąż przypominać prawdę o potrójnym Bożym Narodzeniu. Pierwsze zrodzenie przed czasem: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga” J 1,1. Drugie zrodzenie historyczne: w Betlejem odwieczne Słowo przyjmuje ludzkie ciało. Trzecie zrodzenie, wciąż aktualne: w naszych sercach. Jednak samo życie sakramentalne, to jeszcze nie wszystko. Święci nie ograniczali się tylko do murów świątyni.

Myślę, że ilekroć człowiek staje się „dobry jak chleb”, jest uczestnikiem Tajemnicy Bożego Narodzenia, która wtedy trwa nieprzerwanie.

  

MTM: Czego sobie i innym życzy ksiądz na Święta Bożego Narodzenia?

WK: Wspominając Boże Narodzenie, życzę sobie i wszystkim, aby miłość, którą przyniósł światu Jezus Chrystus ogarnęła nas i naszych bliskich. Aby wzbudziła w nas wielki płomień wiary, nadziei i miłości, byśmy dostrzegali wciąż obecną Tajemnicę Bożego Narodzenia, zwłaszcza wśród ubogich.

 

 

 

Ksiądz Wojciech Knutelski sprawuje posługę duszpasterką w parafiach

 St. Eystein w Kristiansund i St. Sunniva kirke w Molde.