Kilka refleksji na Światowy Dzień Chorego

 
Tekst: Marta Tomczyk-Maryon

 

11 lutego obchodzimy Światowy Dzień Chorego. Został on ustanowiony przez św. Papieża Jana Pawła II w roku 1992 w 75. rocznicę objawień fatimskich i w 11. rocznicę zamachu na jego życie. Ten dzień ma wielu Patronów: najważniejszym jest Matka Boska. Obok niej pojawia postać Jana Pawła II, a także wiejskiej dziewczynki Bernadetty Soubirous oraz setek tysięcy chorych, którzy każdego roku wyruszają na pielgrzymkę do Lourdes.

 

1.

Choroba jest rzeczą wstydliwą. To samo dotyczy starości i brzydoty. Współczesny świat, w szczególności media, lansują „fotoszopowy” obraz życia i społeczeństwa. Wszyscy są w nim piękni, zdrowi i szczęśliwi. Problem w tym, że taka wizja nie ma związku z rzeczywistością. W normalnym świecie ludzie chorują i starzeją się. Większość z nas nie ma wyglądu super modeli i modelek. Jesteśmy zwyczajni. Ale czy to właśnie nie do zwyczajnych ludzi przychodzi Bóg? Jakoś nie mogę sobie przypomnieć świętego, który zagrał główną rolę w popularnym serialu lub fotografował się na pokładzie luksusowego jachtu.

 

2.

Matka Boska ukazała się czternastoletniej Bernadetcie Soubirous w małej francuskiej miejscowości u podnóża Pirenejów. Jak wyglądałby Bernadetta, gdyby żyła w dzisiejszych czasach? Wyobrażam sobie, że nie prowadziłaby popularnego bloga modowego, ani nie brylowała na przyjęciach. Mieszka daleko od stolicy, w miejscowości, gdzie wszyscy się dobrze znają, i z której kto żyw ucieka w bardziej atrakcyjne miejsca. To skromna dziewczyna, która niezbyt dobrze daje sobie radę w szkole, nie potrafi się wysławiać. Cierpi na astmę. Nie wyróżnia się z tłumu. Czy ktoś z nas zwróciłby na nią uwagę?

 

3.

 11 lutego 1858 roku Matka Boża wybrała tę zwyczajną dziewczynę na swoją powierniczkę. Przez kolejne 15 dni ukazywała się Bernadetcie i zachęcała ją do modlitwy za grzeszników. W pobliżu groty, gdzie dziewczynka rozmawiała z Matką Boską wytrysnęło źródło. Woda, która z niego wypływała miała moc leczniczą. Pierwszym uleczonym był miejscowy kamieniarz, który stracił prawe oko, a na lewe widział coraz gorzej. Po żarliwej modlitwie począł przemywać wodą ze źródła oczy. Odzyskał wzrok. Ten cud zapoczątkował wiele innych. W miejscu groty powstało sanktuarium, do którego nieustannie pielgrzymują chorzy z całego świata. W roku 2013 Kościół oficjalnie uznał 69. cud uzdrowienia w Lourdes. Oprócz tego lekarze stwierdzili ponad 7 tys. niewyjaśnionych z medycznego punktu widzenia powrotów do zdrowia. Każdego roku do działającego w Lourdes biura lekarskiego zgłaszanych jest około 40 deklaracji uzdrowień. Są one wnikliwie sprawdzane przez specjalistów z różnych dziedzin. Przebadano również pod względem chemicznych wodę ze źródełka, okazało się, że nie różni się ona od zwykłej wody źródlanej. Czy to nie ciekawe, że w tej historii niezwykłość miesza się cały czas zwyczajnością?

 

4.

14 i 15 sierpnia 2004 Papież Jan Paweł II odbył swą ostatnią pielgrzymkę zagraniczną. Wybrał Lourdes. I kiedy ten stary, schorowany z trudem poruszający się człowiek powiedział: „Klękając tutaj, przy grocie Massabielskiej, ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do kresu mej pielgrzymki” to był to obraz przejmujący. I było w tym również coś, co prowokowało do zadania pytania: dlaczego ten święty człowiek, nie dostąpił uzdrowienia w Lourdes, choć tylu innych otrzymało tę łaskę? To pytanie wynika jednak ze smutku i niezrozumienia. Papież powiedział wtedy coś więcej: „Jestem tutaj razem z Wami jako pielgrzym do Najświętszej Dziewicy. Czynię moimi wasze modlitwy i nadzieje, dzielę z Wami ten czas naznaczony fizycznym cierpieniem, ale niemniej płodny w cudownym zamyśle Boga. Chciałbym Was wszystkich objąć, jednego po drugim, w sposób serdeczny moimi ramionami i zapewnić Was, jak bardzo Wam jestem bliski i solidarny z Wami”. W tych słowach, a także gestach, które wtedy uczynił, a przede wszystkim w nim samym była autentyczność i prawdziwe współodczuwanie z chorymi. Bo choć cuda zdarzały się i zdarzają w Lourdes, to w czasie tej pielgrzymki Święty nie o nich mówił, ale o tajemnicy cierpienia.

 

5.

Chorobę trudno zaakceptować. Ból, śmierć budzą sprzeciw i lęk. Zażywamy leki, szukamy nowych sposobów leczenia. Wiele chorób, niegdyś nieuleczalnych, potrafimy wyleczyć. A jednak nie ze wszystkim sobie radzimy. Czasem możemy tylko uklęknąć przed Panią z Lourdes. Czasem pozostaje tylko taki zwyczajny gest. Zwyczajny?

 

 

 

 

 

 

MODLITWA: 23.03.1997, Jan Paweł II modli się na Placu św. Piotra razem z tysiacami wiernych podczas obchodów Niedzieli Palmowej. Zdjęcie: Paul Hanna REUTERS/ Scanpix