Czarodziejskie pisanki. Rozmowa z artystką ludową Danutą Sroką

 PISANKI:  Istnieją zasadniczo cztery techniki dekorowania pisanek. Tutaj pisanki wycinanki koszalińskie. Autor Danuta Sroka.

 

Prawdziwa magia zaczęła się, gdy jajko było ugotowane, a babcia delikatnie, jeszcze gorące, wycierała je w szmatce. Spod wosku wyjrzały wiatraczki, pazurki, grabki i słońce.

 

Tekst: Marta Tomczyk-Maryon Zdjęcia: Danuta Sroka

 

Kolorowe pisanki są nieodłącznym elementem świąt wielkanocnych. Wkładamy je do koszyczków, ozdabiamy nimi nasze mieszkania i biura. Ich żywe kolory i piękne wzory cieszą oczy i tworzą świąteczną atmosferę. Nie wszyscy jednak wiedzą, że pisanki mają długą tradycję sięgającą Mezopotamii. Znane były również w starożytnym Rzymie i wśród Słowian. Najstarsze polskie pisanki pochodzą z X wieku i zostały znalezione w pozostałościach grodu na opolskiej wyspie Ostrówek.  Na przestrzeni wieków rozwinęło się wiele technik ozdabiania jajek. Wiele z nich przetrwało dzięki twórcom ludowym, którzy nadal kultywują dawne tradycje.

 

Danuta Sroka jest jedną z nich. To artystka ludowa, która zajmuje się wieloma technikami: wykonuje hafty, wycinanki, kwiaty z bibuły. Dzisiaj rozmawiamy o wielkanocnych pisankach.

 

– Istnieje wiele technik ozdabiania jajek wielkanocnych. Które  z nich są najbardziej znane?

– Najbardziej znane polskie pisanki wykonywane są w czterech tradycyjnych technikach: batikowe (wosk), skrobane (rytownicze), naklejane (wycinanki) i oklejane (rdzeń tataraku).

 

– Które z tych technik są nadal kultywowane i w jakich regionach?

– Jajka wielkanocne pisane woskiem przypisane są do regionu lubelskiego, opoczyńskiego i podlaskiego. Pisanki skrobane utożsamia się z Opolszczyzną, oklejane występują na Kurpiach, a naklejane w regionie łowickim.

Muszę jednak podkreślić, że przypisanie jakiegoś typu pisanek tylko do wybranych regionów jest bardzo dużym uproszczeniem. W rzeczywistości pisanki w tych samych technikach występują w całej Polsce. Zajmują się nimi ludzie z pasją, często nie zastanawiając się nad ich pochodzeniem i klasyfikacją.

 

– Którą technikę lubi pani najbardziej i dlaczego?

– Wszyscy lubimy to, co najlepiej nam wychodzi (śmiech). Pisankarstwo to poważna dziedzina, która razem z palmami, kwiatami z bibuły i innymi zalicza się do plastyki obrzędowej. Tradycyjne techniki zdobnicze wcale nie są takie proste, na jakie wyglądają. Nieustannie zadziwia mnie odwaga ludzi, którzy zaopatrują się w kistkę (lejek do pisanek batikowych) tuż przed samymi świętami z rozbrajająca ufnością, że przygotują sobie szybko udane pisanki! A batik w pisankach jest jedną z najtrudniejszych i pracochłonnych technik, jeśli nie najtrudniejszą. Kistka jest mechanicznie bardzo kapryśnym i nieprzewidywalnym narzędziem. Trzeba długo ćwiczyć, żeby ją „wyczuć”. Dla mnie pisanki batikowe to „wyższa szkoła jazdy”. Wykonuję je rzadko, ale mam do nich ogromny sentyment, bo przypominają mi babcię, od której nauczyłam się je robić.

 

Znacznie prostsze są pisanki malowane kolorowymi woskami. Robi się je łatwo, a wosku nałożonego szpilką już się nie usuwa. Efekt jest szybki i gwarantowany. Pisanki cieszą kolorami, są delikatne i miłe dla oka. Osobiście lubię je najbardziej w naszym koszyczku ze święconką.

Na każdą Wielkanoc robię też pisanki złocone i srebrzone. Ten typ pisanek nie był wcześniej znany. Powstają w kilku etapach, nie są „szybkie”, bo trzeba czekać aż wyschnie najpierw tusz, a potem emalia, aby móc wziąć je ponownie do ręki. Za to odwdzięczają się efektem końcowym. Dzięki biżuteryjnemu charakterowi mogą się podobać i doskonale nadają się na prezent.

Bardzo przyjemnie pracuje mi się też z naklejankami, które ozdabiam autorską wycinanką koszalińską. Dają mi okazję do przetrząśnięcia szafy z zalegającymi wycinankami, które kupuję przy każdej okazji bez opamiętania.

 Pisanki malowane kolorowymi woskami.

 

I wreszcie ostatni, zdecydowanie „mój typ”, to pisanki drapane. Wstępnie nie wymagają wiele obróbki. Oprócz zrobienia wydmuszki, ufarbowania na jeden kolor i wysuszenia, nie potrzebują niczego więcej. Wystarczy je tylko na koniec… wydrapać. Wykonuję te pisanki już od wielu lat i muszę przyznać, że są coraz bardziej deprymujące… Długo zastanawiam się nad wzorem, niczego nigdzie nie podglądam, z premedytacją unikam patrzenia na własne wcześniejsze prace… Na początku twórczości postawiłam sobie za punkt honoru nigdy nie powtórzyć żadnego wzoru, a z biegiem lat staje się to coraz trudniejsze. Pisanek drapanych zrobiłam już ponad tysiąc i właśnie dlatego, że tak się z nimi zmagam, są mi najbliższe. Zagroziłam sobie, że jak nie zdołam wymyślić już nic nowego, to po prostu przestanę je robić.

 Pisak kistka do jajek batikowych.

 

– Która technika jest według pani najbardziej efektowna?

– Nie mi to oceniać…, ale jako artysta cieszę się szczerze, jeśli pisanki podobają się jeszcze komuś oprócz mnie.

– Jaką technikę mogłaby pani polecić do zastosowania w domu, np. do wspólnego ozdabiania jajek z dziećmi?

– Do pracy z dziećmi trzeba się odpowiednio przygotować, przede wszystkim ocenić, czy wybrana technika będzie bezpieczna i nierozczarowująca. Wosk szybko schnie, raz rozgrzany, wymusza rytmiczne czynności w dużym tempie. Na każdym etapie pracy trzeba kontrolować sytuację: zmniejszyć ogień, wietrzyć pomieszczenie, nie przepalić pigmentów w kolorowych woskach itp. Dziecko temu nie podoła.

 

Pisanki złocone - tusz i emalia.

 

Znam wiele dorosłych osób, które już od pierwszej porażki (przekłute jajko, rozlany wosk) powiedziały, że to nie dla nich! A co dopiero dziecko? Co do pisanek drapanych, to przecież żaden rozsądny rodzic, czy nauczyciel nie da dziecku do ręki ostrego narzędzia! Akcesoria zdobnicze do jajek powinny być proste i bezpieczne. Ich dobór trzeba uzależnić od wieku dziecka i już osiągniętej przez nie sprawności manualnej. Niezawodne będą pisaki, farbki, naklejki, wycinanki samoprzylepne, wstążki, bibułki itp.

 

O „poważnych” technikach pisankarskich można po prostu tylko opowiedzieć albo spróbować zrobić samemu na oczach dziecka. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy zaiskrzy? Ja swoją pierwszą kistkę zobaczyłam w wieku 6-7 lat. Babcia zawołała mnie do siebie, wycięła kawałek blaszki z puszki po konserwie, zwinęła w lejek i przymocowała drutem do patyczka. Nałożyła do lejka strasznie ciemnego wosku z szuflady w starym kredensie, rozgrzała nad świeczką i… ot tak sobie, lekko i zgrabnie, z tajemniczym uśmiechem na twarzy, zaczęła pisać po skorupce. Potem pisanka trafiła do wywaru z cebuli. Prawdziwa magia zaczęła się, gdy jajko było ugotowane, a babcia delikatnie, jeszcze gorące, wycierała je w szmatce. Spod wosku wyjrzały wiatraczki, pazurki, grabki i słońce. Pamiętam swój ogromny zachwyt, który trwa zresztą do dziś. Samego jednak pisaka jeszcze długo nie dostałam do ręki.

W domu z dziećmi najważniejsze nie są rezultaty, jakieś spektakularne efekty, ale wspólnie spędzony czas i odświętna atmosfera.

 

Korzystając z okazji, życzę Pani i wszystkim Internautom zdrowej, radosnej, wiosennej i pełnej nadziei Wielkanocy!

 

 

 

Prace Danuty Sroki można obejrzeć na stronie http://www.agnusek.com/

 

Wszystkie pisanki prezentowane na zdjęciach są dziełem Danuty Sroki.

 Pisanki drapane - cebulowe.