Siać ziarnka gorczycy. Katecheza Dobrego Pasterza w Drammen

 

Bądź na bieżąco z polskimi  wiadomościami na Facebooku! 

CUDA W DRAMMEN: Dzieci spontanicznie się modlą, a niektóre z siedmiolatków same czytają Biblię. 

 

W Drammen w parafii św. Wawrzyńca od września tego roku jest prowadzona Katecheza Dobrego Pasterza. Jej efekty są zauważalne: dzieci chętnie chodzą na zajęcia  i biorą w nich aktywny udział.

 

Tekst i zdjęcia: Marta Tomczyk-Maryon

 

Przyjechałam tu, aby zobaczyć, jak wyglądają zajęcia Katechezy Dobrego Pasterza. Zaciekawiły rekomendacje osób, które mówiły o znakomitych efektach tej metody. Słyszałam, że dzieci lubią chodzić na zajęcia, spontanicznie modlą się, a niektóre z siedmiolatków same czytają Biblię. Czy w Drammen dzieją się cuda?

 

 Katecheza Dobrego Pasterza

Początki KDP sięgają lat 20. XX wieku, kiedy to Maria Montessori włoska lekarka i twórczyni nowego modelu wychowania dzieci stworzyła podstawy dla metody nauczania religii. KDP została jednak w pełni opracowana w latach 50. przez Sofię Cavaletti oraz Gianni Gobbi. Metoda jest znana i stosowana na całym świecie. Do Polski dotarła po roku 1989 wraz tworzeniem przedszkoli i szkół Montessori. Katecheza Dobrego Pasterza została pobłogosławiona przez Jana Pawła II, który odwiedził Sofię Cavaletti i widział pozytywne efekty nauczania.

Katecheza Dobrego Pasterza opiera się 32 zasadach, które wynikają z systemu wychowania Montessori.

Najważniejsze z nich to indywidulane i pełne szacunku podejście do dziecka, zwrócenie uwagi na jego potrzeby i zainteresowania. Katecheza odbywa się w „atrium”, będącym: „miejscem modlitwy, w którym praca i nauka stają się same medytacją, modlitwą i kontemplacją oraz, w którym sam Chrystus jest jedynym Mistrzem i Nauczycielem; tutaj dorośli wraz z dziećmi słuchają Jego słów i próbują przeniknąć tajemnicę sprawowania liturgii”.

Kluczowe znaczenie ma również zmiana w podejściu do roli nauczyciela, który jest pomocnikiem ułatwiającym dziecku odkrycie prawdy o Bogu.

Katecheza jest prowadzona przez różnorodne metody aktywizujące: rozmowę, opowiadanie, obrazy, samodzielne wykonywanie przez dzieci  różnych pomocy. To ostatnie pozwala m.in. osiągnąć współdziałanie „dłoni, głowy i serca” oraz „odnaleźć rytm, który współbrzmi z rytmem dziecka i z działaniem Ducha Świętego”.

 

Ponieważ zajęcia, na które zostałam zaproszona odbywały się przed Wielkanocą, dotyczyły tematów związanych ze świętami. Krystyna, Aneta i Maryla, które prowadzą zajęcia opowiadają o Wielkim Czwartku. Wykorzystują wiele pomocy, np. kielich z winem. Dzieci jednak mają wątpliwości, czy to prawdziwe wino. Jedno stwierdza, że to sok. Nie zmienia to jednak faktu, że opowieść o Ostatniej Wieczerzy dociera do małych słuchaczy. Prowadzące zmieniają się rolami. Maryla opowiada jak Chrystus umył uczniom nogi, prosi, aby dzieci wyciągnęły swoje stopy. Robią to chętnie i jest z tym trochę śmiechu, ale przez tę zabawę docierają do znaczenia tego wydarzenia. Potem jest czas na prace ręczne, dziś będzie to robienie pisanek. Teraz mam okazję, aby porozmawiać z dziećmi. Pytam, co najbardziej lubią robić na zajęciach:

„Ja lubię pisać”, mówi Oliwia (8 lat).

Julia (7 lat) woli część plastyczną. Taką, jak teraz, kiedy robią kolorowe pisanki.

Kamila (7 lat), która dojeżdża na zajęcia spoza Drammen mówi z uśmiechem: „Lubię jak malujemy, jak piszemy i jak śpiewamy”.

Kuba (8 lat) chodzi na zajęcia od początku i mieszka w Drammen. Przyznaje, że lubi tu przychodzić. Z dumą pokazuje mi swoją pisankę.

 Chciałybyśmy zasiać jak najwięcej ziarenek gorczycy.

 

Niektórym dzieciom towarzyszą na zajęciach mamy. Podchodzę do jednej z nich i okazuje się, że nie mówi po polsku. Alexandra jest Niemką, która mieszka z polskim mężem w Norwegii. Jej córeczka, Julia porozumiewa się w trzech językach.

- Myślę, że panie prowadzące te zajęcia robią naprawdę dobrą rzecz.  Jestem bardzo zadowolona, że moja córka bierze udział w tych zajęciach – przyznaje Alexandra.

 

Rozmawiałam również z mama siedmioletniej Marty, Zuzanną. 

–  Dlaczego przyprowadzasz dziecko na katechezę?

–  Robię to, bo chcę przekazać córce wartości w jakich wzrastałam. Uważam je za dobre i za takie, którymi należy się kierować w życiu. Jestem zadowolona, że katecheza jest prowadzona w ten sposób.

 

Zakończeniem zajęć jest wspólna modlitwa: wszyscy stajemy w kręgu. Każde dziecko i każdy dorosły modli się i dziękuje za coś Bogu. Ja dziękuję, że mogłam być na tych zajęciach i poznać ich uczestników.

 

Katechetki prowadzącę Katechezę Dobrego Pasterza: od lewej Maryla Smulska, Aneta Sobolak i Krystyna Lenkiewicz.

 

Kiedy dzieci wychodzą jest czas na rozmowę z prowadzącymi zajęcia: Krystyną Lenkiewicz, Marylą Smulską i Anetą Sobolak.

 

– Jak to się zaczęło? Jak zrodził się pomysł wprowadzenia tej metody w Drammen i jak to się stało, że wy zostałyście katechetkami?

 

– Aneta Sobolak: przyjechałam do Norwegii trzy lata temu, wcześniej w Polsce uczyłam religii. Jednak, mimo że w Norwegii od razu dostałam propozycję, aby uczyć religii, to nie chciałam tego robić. Miałam jakieś opory, a poza tym chciałam najpierw się jakoś odnaleźć w Norwegii.  A jednak Pan Bóg przyprowadził mnie tutaj.

 

– Maryla Smulska: mieszkam w Asker i od 13 lat należę do tej parafii. Na początku zajmowałyśmy się najmłodszymi dziećmi, prowadziliśmy zajęcia prac ręcznych. Ale kiedy Krystyna zrobiła kurs KDP powiedziała „ja tu ciebie potrzebuję do prac plastycznych”. Było to trochę trudne, bo pracuję na cały etat, a te zajęcia wymagają od prowadzących dużego zaangażowania i poświęcenia czasu. Prowadzimy je na zasadzie wolontariatu. Jednak zaangażowałam się i pomagam w miarę moich możliwości. Poza tym robię to też dla siebie, aby coraz lepiej poznawać Pana Boga. Dzieci mi pokazują Boga. Lectio divina, studiowanie Słowa Bożego, metoda jaką jest prowadzona ta katecheza, trafia do mnie i zaczyna mi pokazywać samą siebie. Poza tym musiałam pokonać różnego rodzaju niechęci, np. do mówienia. Kiedyś nie lubiłam dużo mówić, teraz gadam jak najęta (śmiech).

 

– Krystyna Lenkiewicz: Katechezą Dobrego Pasterza zainteresowała mnie Kasia Jachimowicz, która mi pokazała tę metodę i namówiła na skończenie kursu. Na początku nie byłam przekonana, ale skonsultowałam się z Ojcem Stanisławem Chomiczem OFM, któremu ta metoda się spodobała. Szybko się przekonałam i pojechałam na szkolenie.  Teraz jadę na kolejną, drugą część, tym razem z Marylą i Anetą. Katecheza została również zaaprobowana przez naszego obecnego kapłana w parafii Ojca Zygmunta Majchera.

 

– Ile dzieci uczęszcza na Katechezę Dobrego Pasterza?

– Krystyna: 24.  Oprócz tego w naszej parafii jest około 100 dzieci uczęszczających na zajęcia prowadzone tradycyjną metodą.

 

– Czy w Norwegii jeszcze ktoś inny prowadzi zajęcia KDP?

– Tak, w Oslo zajęcia tą metodą prowadzi Inger Marit Brorson.

 

– Jaka jest różnica między tradycyjną katechezą a KDP?

– Krystyna: Dzieci nie uczą się u nas regułek.

 

– Aneta: To znaczy uczą się, ale nie przez zmuszanie, że mają się nauczyć jakiegoś fragmentu. Uczą się poprzez wypowiadanie słów i działanie.

 

– Krystyna: Dzieci nie słuchają, ale biorą czynny udział w katechezie. Nie siedzą w ławkach, ale w kręgu, razem czytamy Pismo św. i rozmawiamy na temat danego fragmentu. Pracujemy za pomocą obrazów. Nie ma u nas oceniania i przepytywania dzieci. Czasem jestem zaskoczona jak to działa. Ostatnio wątpiłam, czy nauczą się Modlitwy Jezusowej. Ale gdy stanęły i zaczęły mówić tę modlitwę, to byłam naprawdę zdziwiona. Zadajemy dzieciom pytania, ale nigdy za nie nie odpowiadamy, ani nie sugerujemy im odpowiedzi. One wiedzą, że Biblia jest Słowem Boga. Zresztą same zaczęły przynosić Pismo Święte i upomniały się o egzemplarze Biblii. Zapytały „Dlaczego nie mamy więcej Pisma Św.?”. Dzieci zapragnęły czytać Pismo Święte i robią to w domu. Do nas zwracają się z prośbą o zaznaczanie fragmentów do przeczytania, a potem same czytają w domu.

Na owoce trzeba czekać, owoce nie przychodzą od razu. Ale widać jak dzieci chętnie przychodzą tutaj na zajęcia.

"Tu nie ma nauczyciela. Nauczycielem jest tylko Chrystus. My jesteśmy na równi z dziećmi".

 

– Jaka jest rola nauczyciela w tej metodzie?

– Krystyna: Tu nie ma nauczyciela. Nauczycielem jest tylko Chrystus. My jesteśmy na równi z dziećmi.  Kiedyś jeden chłopiec mnie zapytał: „Czy ty też jesteś dzieckiem Bożym?”. „A jak myślisz?” – powiedziałam. „Chyba jesteś, bo siedzisz razem ze mną na podłodze” – odpowiedział.

 

– Maryla: My się bardzo wiele od dzieci uczymy i stajemy się po prostu jak te dzieci.

 

– Krystyna: Pan Jezus powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. 

 

– Maryla: Czasem jest i tak, że dzieci przyprowadzają rodziców do Boga. Zdarzały nam się mamy, które płakały na katechezie. Mamy takie sytuacje, że rodzice, którzy nie chodzą do kościoła, zaczynają chodzić. Dzieci uświęcają swoich rodziców.

 

– Co to jest atrium i jakie ma znaczenie?

– Krystyna: Atrium to miejsce, w którym dziecko przychodzi, może się pomodlić, widzi swojego Dobrego Pasterza, ma ołtarz, przy którym pracuje. Ołtarz jest przystrajany w odpowiednich dla okresów roku liturgicznego barwach. Dzieci same zmieniają kolory ołtarza. Atrium to miejsce, gdzie spotykamy Pana Jezusa. Tu się spotykamy ze słowem Bożym, żywym Bogiem.

 

– Jaki jest sens tego, że dzieci dużo pracują ręcznie, same wykonują pomoce?

– Krystyna: Działa to na wyobraźnię dziecka. Same przygotowujemy dużo kolorowych kart, na których są obrazki przedstawiające różne pojęcia, np. tabernakulum, szaty liturgiczne itp. Dzięki temu dzieci wiele wiedzą, znają znaczenie Mszy św. i rozumieją w czym biorą udział.

 

– Aneta: My tylko siejemy, a na owoce trzeba będzie poczekać.

 

– To tak jak z tym ziarnkiem gorczycy…

– Krystyna: Dokładnie tak.

 

Ołtarz jest przystrajany w odpowiednich dla okresów roku liturgicznego barwach.

Dzieci same zmieniają kolory ołtarza.

 

– Aneta: Dzieci muszę dostać wiedzę o Bogu, ale muszą też same myśleć i poszukać odpowiedzi. Modlimy się do Ducha Świętego i widzimy, że ta modlitwa działa.

 

– Jakie macie marzenia i plany na przyszłość?

– Krystyna: Moim marzeniem jest, aby to przekazać to jeszcze innym osobom. Aby odbył się tu kurs, w którym wzięli by udział katecheci prowadzący zajęcia tradycyjnymi metodami, tak żeby więcej osób poznało te metodę. Ale nie mówię tego dlatego, że uważam, że metoda KDP jest lepsza lub gorsza od innych. Jednak wydaje mi się, że w przyszłości metoda ta będzie coraz szerzej stosowana. Chciałybyśmy zasiać jak najwięcej ziarenek gorczycy.

 

 

 Kiedyś jeden chłopiec mnie zapytał: „Czy ty też jesteś dzieckiem Bożym?”. „A jak myślisz?” – powiedziałam. „Chyba jesteś, bo siedzisz razem ze mną na podłodze” - odpowiedział.

 

KDP odbywa się również poza Oslo. W Bergen jest około 15 katechetów, którzy przeszli  szkolenia i co roku prowadzą kursy KDP (po norwesku i angielsku). Katecheza Dobrego Pasterza jest prowadzona we języku norweskim  dla dzieci w różnych grupach wiekowych, od 3 do 12 lat, powstała również grupa przygotowująca dzieci do bierzmowania.

Także siostry Misjonarki Miłości prowadzą katechezę KDP  dla rożnych grup dzieci z rodzin potrzebujacących (nowo przybyłych imigrantów, azylantow itp.) jeżdząc razem z księżmi po  całej parafii.