Zaostrzenie norweskich przepisów budowlanych. Pozytywne czy negatywne skutki dla polskich firm i pracowników?

"Czy Oslomodellen będzie wystarczającym „batem” na nierzetelne firmy w branży budowlanej, czy będzie jedynie kolejnym przepisem, ciężkim w egzekwowaniu, pokażą kolejne miesiące" mówi Kornel L. Wojciechowki.  Jeden z wielu placów budowy w Oslo, dzielnica Nydalen. Zdjęcie: Håkon Mosvold Larsen / Scanpix

 

Dziennik Aftenposten opublikował artykuł na temat zmian przepisów w branży budowlanej.  Zaostrzenie norweskich przepisów będzie miało wpływ na firmy budowalne oraz pracowników zatrudnionych w tym sektorze. Czy będą to korzystne zmiany dla Polaków pracujących w Norwegii?

 
Tekst: Marta Tomczyk-Maryon

 

Robert Steen (Ap) szef finansów w Radzie Miejskiej Oslo uważa, że rząd do tej pory nie wywiązał się ze swoich obietnic walki z przestępczością i nadużyciami w miejscach pracy.  Nowe zasady, nazywane Oslomodellen, mogą według niego poprawić tę sytuację. Są one obecnie testowane w gminie Oslo, m.in. przy rozbudowie szkoły Løren.

Warto dodać, że gmina Oslo jest największym placem budowy w Norwegii. Inwestycje budowlane pochłaniają tu około 13 miliardów koron rocznie.

W ubiegłym roku Rada Miejska w Oslo podjęła decyzję o zaostrzeniu przepisów. Pierwsze duże kontrakty, w których je zastosowano zrealizowano w zimie 2017.

Nowe przepisy mają zasadniczo dwa cele: utrudnić przestępczość i wzmocnić pozycję firm hołdujących tradycyjnym i uczciwym zasadom. Owe zasady wyrażają się np. w tym, że pracodawcy przyjmują uczniów i mają zatrudnionych na stałe własnych pracowników, a nie pracowników wynajmowanych przez firmy pośrednictwa pracy.

Robert Steen podkreśla, że nie wszyscy pośrednicy łamią prawo, jednak „część z nich ma możliwość zarobienia szybkich pieniędzy. To sprawia, że cześć branży budowlanej jest niewiarygodna. Na krótki dystans daje to ekonomiczne korzyści, jednak w dłuższej perspektywie przynosi to negatywne konsekwencje dla społeczeństwa”.

Podobne przepisy, choć trochę mniej restrykcyjne, zostały wprowadzone w ubiegłym roku w Bergen i w Trondheim. W tej chwili wiele innych gmin zamierza naśladować Oslo. Wśród nich są m.in. Sarpsborg, Fredrikstad i Moss.

 

Minister przemysłu Torbjørn Røe Isaksen (H) podkreśla konieczność znalezienia balansu w tej sprawie. Zauważa, że zaostrzenie przepisów może przynieść negatywne konsekwencje dla małych i średnich firm.

 

 

Minister przemysłu Torbjørn Røe Isaksen

 

 

Nowy model przepisów w Oslo - podstawowe zasady

Firmy budowalne muszą zatrudniać 80 procent pracowników na stałe umowy, a nie na umowy na czas określony lub próbny.

Przy zatrudnieniu wymagane jest, aby pośrednik potwierdził, że osoby zatrudniane przez biuro pośrednictwa będą mieć zapewnioną pensję pomiędzy wykonywaniem poszczególnych zleceń. Zabronione jest zawieranie tzw. umów na zerowe godziny.

Co najmniej 50 procent godzin pracy musi być wykonywane przez wykfalifikowaną siłę roboczą. 10 procent musi być wykonywane przez uczniów.

Dozwolony jest tylko jeden poziom podwykonawców. Główny wykonawca może wziąć inną firmę jako podwykonawcę do wykonania pewnych prac, ale ta firma nie może już zlecić pracy kolejnemu wykonawcy.

Wszyscy zatrudnieni na placu budowy mają mieć pensję i warunki pracy zgodne z taryfą obowiązującą na danym obszarze.

 

Nowe przepisy zakładają również ścisłą, centralną kontrolę elektroniczną. Wszystkie informacje o budowie, a więc również te pochodzące ze Skateetaten i Brønnøysund i Arbeidstilsynet znajdą się w tym samym systemie. W ten sposób o wiele łatwiej będzie wykryć wszelkie nieprawidłowości.

Ten system elektroniczny testują obecnie największe firmy budowlane w Norwegii: Skanska, Veidekke i AF Gruppen.

 

 

Rozmowa z Kornelem L. Wojciechowskim

Nowe przepisy budzą wiele pytań i wątpliwości. Postanowiłam porozmawiać z osobą, która dobrze zna branżę budowlaną w Norwegii i polskie środowisko.  Kornel Wojciechowski jest szefem firmy Soluton AS, która świadczy usługi konsultingowe w branży budowlanej, wykonuje projekty budowlane, a także prowadzi szkolenia dla polskich pracowników.

Mgr inż. arch. Kornel L. Wojciechowski posiada wieloletnie doświadczenie i wiedzę na temat norweskich przepisów budowlanych. Współpracuje z wieloma pracowniami oraz firmami budowlanymi w Norwegii, dla których koordynuje projekty oraz sprawdza je pod kątem architektury, konstrukcji oraz fizyki budowli.

Obecnie pracuje również jako architekt w Skedsmo kommune, gdzie jest odpowiedzialny m.in. za wydawanie pozwoleń na budowę. Nieustannie poszerza swoją wiedzę biorąc udział w licznych szkoleniach i konferencjach w Norwegii oraz za granicą. 

 

– Jakie konsekwencje dla firm i pracowników przyniesie wprowadzenie Oslomodellen?

– Aby przybliżyć nieco Oslomodellen, należy przedstawić jego główne założenia, do których należą między innymi:

  • Wymóg stałego zatrudnienia tzn. brak możliwości zatrudniania pracowników w innej formie niż umowa o pracę (np. pracownik-firma).
  • Konieczność przestrzegania stawek zgodnych z taryfą ustaloną odgórnie, wraz z nadgodzinami, stawkami nocnymi czy dodatkami za trudne warunki pracy. Dotyczy to głównie przypadków, w których dopuszcza się stosowanie siły najemnej.
  • Wymóg dotyczący wykształcenia pracowników, gdzie ustalono, że 50% czasu prac musi być wykonywana przez fachowców z odpowiedniej branży lub personel z udokumentowanym wykształceniem kierunkowym w danej dziedzinie.
  • Wymóg określający, iż minimum 10% czasu pracy winno być wykonywane przez praktykantów.
  • Dopuszczenie tylko jednego stopnia firm podwykonawczych. Przykładowo: firma, która jest podwykonawcą nie może angażować swoich podwykonawców.
  • Konieczność posługiwania się językiem norweskim przez wszystkich kluczowych uczestników projektu.
  • Wymóg karty HMS od pierwszego dnia pracy oraz rejestracji pracownika w specjalnym systemie HMSREG.
  • Umożliwienie wglądu we wszelkie dokumenty usługodawcy, które mogą mieć znaczenie dla przeprowadzenia kontraktu.
  • Konieczność wprowadzenia warunków dotyczących pensji oraz warunków pracy na poziomie określonym przez prawo norweskie lub na poziomie wyższym.
  • Zakaz wpłat pensji gotówką oraz umożliwienie sprawdzenia ewentualnych wpłat na konto pracownika.

 

– Co to oznacza w praktyce?

– Wprowadzone przepisy skupiają się pośrednio nad zwiększeniem jakości kontraktów budowlanych, poprzez podniesienie jakości angażowanych firm. Te z kolei, poprzez nałożone na nie obowiązki, muszą dbać o pracownika oraz o jakość usług dostarczanych przez swoją firmę.  Będzie to oczywiście umacniało i promowało poważne firmy, jak i uniemożliwiało dostęp do zleceń publicznych firmom, które nie spełniają podstawowych wymogów. Pośrednio ma to również na celu ukrócenie wszelkich nadużyć podatkowych, pracy na czarno lub pracy poniżej stawek minimalnych, czy też przekazywanie pieniędzy „z ręki do ręki”.

– Aspekt podnoszenia kwalifikacji w firmie, zatrudniania wykwalifikowanych pracowników również będzie miał swoje konsekwencje w budżecie firmy, gdyż zobowiąże to oczywiście pracodawcę do poniesienia większych kosztów około pracowniczych.  Wysyłanie pracowników na kursy i szkolenia to obecnie standard i wymóg. W swojej codziennej pracy obserwuję coraz więcej polskich firm, które mają wyższe aspiracje, chcą się rozwijać zawodowo, inwestują w pracowników oraz w firmy. Ta jakże pozytywna sytuacja spowodowana jest między innymi zwiększającą się konkurencją wśród firm budowlanych.  Dlatego, między innymi, nie obawiam się o ich przyszłość.

– Takie podniesienie poprzeczki dla poszczególnych firm podwyższy również koszty kontraktów, które to koszty w dużej mierze musi ponieść inwestor. Ten z kolei będzie szukał oszczędności w innych częściach projektu, co paradoksalnie może się odbić na jakości budów.

Czy Oslomodellen będzie wystarczającym „batem” na nierzetelne firmy w branży budowlanej, czy będzie jedynie kolejnym przepisem, ciężkim w egzekwowaniu, pokażą kolejne miesiące. Oslomodellen potrzebuje bowiem dość znacznych nakładów pracy od jednostek kontrolujących.

 

– Słyszałam opinie, że nowe przepisy są korzystne tylko dla dużych inwestorów i mogą przyczynić się do upadku małych polskich firm?

– Myślę, że niewielkie firmy nie stracą na tym programie wiele, gdyż powyższe przepisy dotyczą zleceń publicznych, do których z racji wygórowanych wymogów formalnych niewielkie firmy nie mają dostępu.
Komfort małych firm polega w dużej mierze na dywersyfikacji zleceń, to znaczy, że małe firmy nie mają jednego dużego zlecenia, obarczonego sporym ryzykiem w razie niepowodzenia, lecz uczestniczą w wielu mniejszych, które naturalnie stabilizują ekonomię firmy w razie niepowodzenia jednego.

 

– Czy przepisy okażą się korzystne dla polskich pracowników budowlanych? Czy mówiąc wprost, część z nich nie straci pracy?

– Może się zdarzyć, że bardziej „wystraszone” firmy o niepewnej ekonomii zwolnią część pracowników, używając za kryterium ocenę kwalifikacji zawodowych, znajomości języka czy też przepisów budowlanych. Jednak, aby niepotrzebnie nie siać niepokoju dodam, że polscy pracownicy są bardzo cenieni w Norwegii, zaś ci, którzy mają odpowiednie kwalifikacje, znają język, chcą poszerzać swoje umiejętności z pewnością utrzymają się na rynku i mogą pozytywnie odczuć wprowadzane zmiany.