Nad Bożym Słowem. XI Niedziela Okresu Zwykłego

"Aby ogród  był piękny potrzeba stałej troski. Nie wystarczy zasiać czy posadzić, trzeba jeszcze pielęgnować i otoczyć troską. Bardzo podobnie jest w naszym życiu wiary". Zdjęcie: Marta Tomczyk-Maryon.

 

 

Tekst: Ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

„Boże, mocy ufających Tobie, bez Ciebie nic nie możemy uczynić…”, to słowa które słyszymy gromadząc się przy Zmartwychwstałym w kolejną niedzielę. Słuchamy dziś pięknego Słowa o Królestwie Bożym, które Chrystus porównuje do maleńkiego ziarenka wsianego w ziemię. Jak za czasów Jezusa, tak i dzisiaj, aby słuchacze mogli zrozumieć o czym mowa, Nauczyciel posługiwał się obrazami z życia codziennego, czyli, tym co najbardziej przemawia do słuchacza i jest dla niego zrozumiałe.

W życiu każdego i każdej z nas był ten moment,  kiedy to maleńkie ziarno Bożego Królestwa zostało zasiane w naszych sercach. Mówimy tu oczywiście o dniu naszego chrztu. W tym szczególnym i niezwykle ważnym momencie życia, Bóg sam zamieszkał w każdym z nas. Otrzymaliśmy dar, który ma się w nas rozwinąć jak owa ewangeliczna gorczyca, ma stać się silnym drzewem, które da schronienie innym. Wiemy dobrze, że bez ciągłej troski o to ziarno, nie jest możliwym, aby tak się stało. Również dzisiaj możemy to porównać do sytuacji w naszym życiu. Często mamy koło naszych domów chociażby niewielki kawałek ogrodu, albo chociażby jakieś rośliny w domu i każdy z nas wie dobrze, że aby ten ogród czy rośliny były piękne potrzeba stałej troski. Nie wystarczy zasiać czy posadzić, trzeba jeszcze pielęgnować i otoczyć troską.

Bardzo podobnie jest w naszym życiu wiary. Zasiane ziarno wiary od chwili naszego chrztu zaczęło powoli w nas się rozwijać, ale jeśli tego wzrostu nie otoczymy naszą troską, ta wiara się w nas nie rozwinie, tylko zostanie jakimś wątłym wyrazem naszego życia.

Każda niedziela i święto, kiedy gromadzimy się na Eucharystii, to nic innego jak umacnianie Bożego życia w nas, to działanie Boga, który jako pokarm daje nam siebie. Mamy też sakrament pokuty, który pozwala nam oczyszczać nasze życie z każdego „chwastu grzechu”.

Wróćmy jeszcze do słów z modlitwy przewodniej tej niedzieli: „bez Ciebie nic nie możemy uczynić”. Zdarza się, że ktoś mówi: moja wiara to moja sprawa, że potrafię sobie swoimi siłami. Czy tak jednak jest? Jeśli zabraknie w nas Bożego życia, jeśli pozwolimy by „chwast grzechu” zakorzenił się w naszym życiu, to czy rzeczywiście jesteśmy w stanie sami wszystko uporządkować? Warto więc przyjąć te słowa modlitwy jako zaproszenie do zawierzenia Bogu swojego życia, do prośby, by on pomagał nam wzrastać w łasce.

Ostatecznie wszystko to, co czynimy jest nie tylko dla nas, bo jak mówi ewangelia w gałęziach naszego życia będą się nas dotykali inni, będą zakładali gniazda, w których sami będą odczuwać dobroć i miłość Boga.

Warto, żebyśmy, to Słowo dzisiejszej niedzieli przyjęli do naszego życia w kontekście słów z drugiego czytania: „Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre”.