Rozum i serce, czyli pedagogika ignacjańska. Rozmowa z rektorem jezuickiej uczelni Ignatianum ks. prof. dr hab. Józefem Bremerem SJ

Akademia Ignatianum w Krakowie  to jedna z dwustu jezuickich uczelni na świecie słynących z prestiżu oraz wysokiego poziomu nauczania.

 

„Nie jest trudno kogoś intelektualnie wykształcić, ale sztuką jest tak go wykształcić, żeby dostrzegał potrzeby społeczne, widział biednych, samotnych i ubogich i chciał się angażować w tworzenie sprawiedliwych, systemowych zmian politycznych, społecznych i gospodarczych”.

 

Tekst i zdjęcia: Marta Tomczyk-Maryon

 

Akademia Ignatianum w Krakowie (AIK) jest jedną z około dwustu uczelni jezuickich na świecie, słynących z prestiżu oraz wysokiego poziomu nauczania. Nazwa „Ignatianum” została wprowadzona na początku lat 90. ubiegłego wieku i nawiązuje do założyciela zakonu jezuitów - św. Ignacego z Loyoli.

Ignatianum to wyższa uczelnia kościelna z prawami państwowymi. Uczelnia ma dwa wydziały: filozoficzny i pedagogiczny. Oba wydziały posiadają prawo nadawania tytułu zawodowego magistra. Wydział Pedagogiczny posiada uprawnienia do nadawania stopnia doktora nauk społecznych w dyscyplinach: pedagogika i nauki o polityce. Wydział Filozoficzny - do nadawania stopnia doktora nauk humanistycznych w dyscyplinach: filozofia i kulturoznawstwo. Studenci mogą kształcić się na kierunkach: filozofia, psychologia, kulturoznawstwo, pedagogika, praca socjalna, nauki o polityce, administracja i polityka publiczna, zarządzanie i nowe technologie w sferze publicznej, dziennikarstwo i komunikacja społeczna, filologia angielska, turystyka i rekreacja.  Na obu wydziałach są prowadzone także studia III stopnia (doktoranckie).

 

 

– Ignatianum ma interesującą historię, która odzwierciedla społeczno-polityczne zmiany, jakie zaszły w Polsce. Wiem, że początki uczelni sięgają lat 30. XX wieku, jednak to, co najważniejsze, wydarzyło się w stosunkowo krótkim czasie po roku 1989.

– Jak Pani zauważyła, początki uczelni to rok 1932, i wtedy była to typowa szkoła jezuicka prowadzona przez jezuitów; był to tzw. Fakultet Filozoficzny Towarzystwa Jezusowego w Krakowie. W czasie wojny budynek główny, w którym mieści się uczelnia, został zajęty przez wojsko niemieckie na szpital. Studia dla młodych jezuitów nadal były kontynuowane, ale w Nowym Sączu. Kiedy skończyła się wojna, jezuici wrócili z powrotem do Krakowa do gmachu przy ul. Kopernika 26. Państwo komunistyczne zarekwirowało jednak część budynku, na dwóch jego piętrach były kliniki uniwersyteckie, w pozostałej części mieszkali jezuici, którzy rozpoczęli kształcenie tworząc tzw. studium domesticum.

– Kiedy wyjeżdżałem na studia teologiczne do Frankfurtu nad Menem, przełożeni powiedzieli mi, że jeśli w Niemczech zrobię doktorat z filozofii, to gdy wrócę do Krakowa, będę prowadził zajęcia dla naszych jezuickich kleryków. Ale gdy po studiach we Frankfurcie i w Monachium przyjechałem w roku 1996 z powrotem do Krakowa, było już po wszystkich zmianach polityczno-społecznych w Europie Wschodniej. Wszelkie transformacje, jakie zaszły wówczas w Polsce, przypadły na czas mojego pobytu za granicą. Po 1989 roku uzyskaliśmy prawa do doktoryzowania na Wydziale Filozoficznym i uczelnia otwarła się na studentów świeckich. W tym też czasie zajęcia z religii wprowadzono ponownie do szkół i okazało się, że katecheci muszą mieć państwowe uprawnienia do jej nauczania. Wielu z nich ukończyło studia katechetyczne na naszej uczelni. Po kilku latach prowadzone przez nas studia katechetyczne zostały zlikwidowane, ponieważ nie mamy wydziału teologicznego. Tak więc, krok po kroku, powstała najpierw Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna w Krakowie, która potem - po uzyskaniu praw do doktoryzowania z pedagogiki - mogła przyjąć nazwę Akademia Ignatianum w Krakowie.

 

 

– Czy zajęcia prowadzą tylko jezuici? Ilu wykładowców pracuje na uczelni?

– Nadal pracuje u nas 24 jezuitów, ale większość pracowników naukowych i dydaktycznych to obecnie osoby świeckie. Mamy 260 wykładowców - od magistra do profesora zwyczajnego.

 

 – Ilu studentów uczy się w Ignatianum?

– Około trzy tysiące - na dwóch wydziałach: filozoficznym i pedagogicznym. Mamy również wydział zamiejscowy w Mysłowicach, jednak ten wydział zamykamy, a mówiąc dokładniej wygaszamy.

 

   – Na jakiej zasadzie funkcjonuje uczelnia?

– Jesteśmy uczelnią kościelną, uznaną przez państwo na podstawie Umowy między Rządem RP a Konferencją Episkopatu Polski z 1 lipca 1999 roku. Duża część naszych wpływów finansowych pochodzi z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 

– Czy uczelnia zachowuje niezależność?

– Z jednej strony jesteśmy uczelnią kościelną, czyli podlegamy wszystkim wymogom stawianym uczelniom kościelnym przez watykańską Kongregację ds. Edukacji Katolickiej. Mamy dwa wydziały kościelne: filozoficzny i pedagogiczny. A to oznacza, że ja jako rektor i moi dziekani jesteśmy mianowani przez naszego jezuickiego Ojca Generała w Rzymie, który jest zarazem Wielkim Kanclerzem Ignatianum. Natomiast w Polsce jesteśmy uznani jako uczelnia wyższa i musimy spełniać wymagania, które są stawiane uczelniom wyższym, czyli np. te związane z prowadzeniem kierunków studiów, parametryzacją uczelni itp. O zgodę na uruchamianie nowych kierunków studiów musimy prosić Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

  Rektor  uczelni Ignatianum ks. prof. dr hab. Józef Bremer SJ

 

– Musicie więc spełniać zarówno wymagania ministerstwa, jak i te, dotyczące uczelni kościelnych. To wymagające zadanie.

– Dotyczy to nie tylko nas, ale wszystkich uczelni kościelnych działających w Polsce, np. Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, który również prowadzi studia w Krakowie.

 

– Czy potrzebne są dzisiaj uczelnie kościelne, katolickie w szerokim rozumieniu tego słowa?

– To jest pytanie o rolę Kościoła w życiu społecznym, także tym akademickim. Przez to, że jesteśmy wyższą uczelnią kościelną, jesteśmy zakorzenieni w tym wszystkim, co najkrócej można by nazwać „światem naukowym”. Swoją działalność rozumiemy jako formę apostolatu intelektualnego. Nie chodzi tu np. o prowadzenie duszpasterstwa akademickiego dla studentów, głoszenie kazań, lecz o bycie obecnym w całym systemie naukowo-dydaktycznym. Jesteśmy w nim obecni jako księża, jako jezuici. Z tym wiąże się kolejne pytanie dotyczące wpływu Kościoła na kształtowanie chrześcijańskich postaw w świecie kultury. Dzieje się to chociażby poprzez naszych absolwentów, którzy pracują w Polsce czy w innych krajach wpływając na ich rzeczywistość. Chrześcijańskiego spojrzenia na świat nie powinno zabraknąć także w multikulturowych społeczeństwach. Żyjemy w świecie kształtowanym przez niezwykle szybki postęp naukowy, w np. w informatyce czy biomedycynie, z czego do końca nie zdajemy sobie sprawy. Te zmiany rodzą nowe problemy i wymuszają zadawanie pytań etycznych, na które często nie potrafimy od razu odpowiedzieć. Odpowiedzi trzeba szukać, rozważać wszelkie za i przeciw, wskazywać na szersze horyzonty, nie wykluczać a priori pytań o Boga, o wartość osoby, o sens życia. Przed tego typu zadaniami stoją dzisiaj zarówno uczelnie państwowe, jak i kościelne, odwołujące się do wspólnego, humanistycznego modelu kształcenia.

 

– Papież Franciszek podczas prywatnego spotkania z Księdzem Rektorem i z innymi jezuitami, które odbyło się podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, powiedział, że: „Uniwersytet prowadzony przez jezuitów powinien zwracać uwagę na całościową formację, nie tylko na formację intelektualną, ale również na formację człowieka”. Na czym polega tzw. „pedagogika ignacjańska” i w jaki sposób jest ona dzisiaj przekazywana przez Ignatianum?

– „Pedagogika ignacjańska” jest zbieżna z tym, co rozumiemy przez kształcenie chrześcijańskie. Pewna różnica polega na tym, że nasze jezuickie kształcenie jest mocno zakorzenione w Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego Loyoli - założyciela zakonu jezuitów.

 

 

Oprócz nowoczesnych sal wykładowych studenci mogą skorzystać z kaplicy,

 w której raz w tygodniu odbywają się Msze św.

 

– Ta mała książeczka przeznaczona jest do kontemplowania i medytowania życia Jezusa Chrystusa, co ma formować nasze uczucia i nastroje, sprawiać, byśmy ciągle na nowo nawracali się do Boga. Wspomniane ćwiczenia – medytacja, kontemplacja – zawierają także wymiar racjonalny, czyli rozważanie, analizowanie tego, co służy większej chwale Bożej i drugiemu człowiekowi, a co temu nie służy. I to jest centrum pedagogiki ignacjańskiej. Tak więc, w oferowanej przez nas formie kształcenia ważne jest nie tylko to, aby nasi studenci byli dobrze wykształceni intelektualnie, ale aby byli osobami uczuciowo dojrzałymi, np. angażowali się w kołach naukowych, uczyli się współpracować, spokojnie wymieniać swoje poglądy. Nasi studenci i pracownicy naukowi angażują się w różnego rodzaju akcje, na których mi jako rektorowi bardzo zależy: przy różnych okazjach zbierają pieniądze dla uchodźców przebywających w obozach w Libanie, wspierają finansowo kilka rodzin w Syrii, organizują akcje zbierania krwi, prowadzą zbiórki paczek dla Polaków na Białorusi czy na Ukrainie.

– Można powiedzieć tak: Nie jest trudno kogoś intelektualnie wykształcić, ale sztuką jest tak go wykształcić, żeby dostrzegał potrzeby społeczne, widział biednych, samotnych i ubogich i chciał się angażować w tworzenie sprawiedliwych, systemowych zmian politycznych, społecznych i gospodarczych. Ważne jest dla nas również to, aby studenci poważnie podchodzili do praktyk przewidzianych w czasie studiów. Niestety, czasem w naszym polskim systemie kształcenia jest tak, że te praktyki są traktowane po macoszemu. Pedagogika ignacjańska łączy tymczasem kształcenie intelektualne i uwrażliwieniem na kwestie społeczne. A to z kolei się łączy z tym, co Pani zauważyła w wypowiedzi papieża Franciszka – z całościowym spojrzeniem na każdego, a zwłaszcza na młodego człowieka.

Budynki Ignatianum odzwierciedlają ideę uczelni - połacząnie tradycji z nowoczesnoscią i otwartym sposobem myślenia.

 

– Przeczytałam w internecie taką opinie studentki Ignatianum: „Błąkałam się po różnych uczelniach w Krakowie, aż trafiłam na Ignatianum. Za nic w świecie bym jej nie zamieniła na żadną inną! Wszystko na terenie jednego obiektu + indywidualny stosunek do studenta + genialni wykładowcy”. Czy mogę prosić o komentarz do tych słów?

– Trochę przesadziła z tym wychwalaniem. Różnica pomiędzy naszą uczelnią a dużymi uczelniami polega chociażby na tym, że prawie wszyscy się znamy, że niektóre sprawy można załatwić „od ręki”. W małych środowiskach ludzie szybciej się wzajemnie poznają, łatwiej się ze sobą zaprzyjaźniają. Łatwiej też wyrobić wrażliwość na drugiego człowieka. Nie mówię, że coś takiego zawsze nam się udaje, jednak do tego dążymy.

 

– Wielkie wrażenie, jak na tak młodą szkołę, robi liczba istniejących kierunków. Jest ich obecnie 12 i ciągle są uruchamianie nowe. Jakie są plany na przyszłość?

– Teraz wiele będzie zależało od tzw. warunków brzegowych, czyli nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, która na dniach ma wejść w życie. Przyniesie ona za sobą wiele zmian. Taki przykład: do tej pory była oceniana działalność naukowo-dydaktyczna całych wydziałów, w przyszłości ocenie mają być poddawane poszczególne dyscypliny naukowe, czyli np. psychologia, pedagogika i inne. Zmianie ma ulec forma kształcenia doktorantów, nie wiadomo czy zostanie zachowana habilitacja. W naszych planach na przyszłość bardziej skupiamy się na podnoszeniu jakości naukowej. Już dzisiaj ważna jest nie tyle liczba studentów, ale to jakie badania naukowe się prowadzi, w jakich czasopismach naukowych publikują nasi pracownicy. Niedawno mieliśmy spotkanie z pracownikami akademickimi, na którym tego typu sprawy były omawiane.

Mamy prawa do doktoryzowania na czterech kierunkach. Co jednak robić, aby jeszcze bardziej podnieść jakość przygotowywanych u nas prac doktorskich, jak umożliwić doktorantom częstsze kontakty z uczelniami zagranicznymi? Ważne jest dla nas również to, aby przy wszystkich tych zmianach nie zatracić ducha wspomnianej pedagogiki ignacjańskiej. Jednym z moich celów jest większe umiędzynarodowienie Ignatianum, nawiązanie bliższych kontaktów z uczelniami zagranicznymi, zwłaszcza z jezuickimi na całym świecie.

 Św. Ignacy Loyola znalazł swoje miejsce nie tylko w głównym holu  krakowskiej uczelni.

 

– Nie startujemy w tej materii od zera. Mamy dobrą współpracę z kilkoma uniwersytetami krajowymi i zagranicznymi, jesteśmy objęci programem Erasmus i Erasmus +, lecz widzimy możliwości dalszego rozwoju tej formy współpracy. Przygotowujemy szerszą ofertę zajęć w języku angielskim. Dużym wyzwaniem nie tylko dla nas, ale dla całej Polski i Europy, jest sytuacja na ogarniętej wojną Ukrainie. Wielu młodych ludzi z tego kraju chce studiować w Polsce, więc staramy się dla nich o stypendia.

Mam także nadzieję, że w przyszłości zrealizujemy wspólny projekt naukowo-dydaktyczny z jakąś uczelnią z Norwegii. Wielu młodych Norwegów studiuje medycynę w Krakowie, może znajdą się także tacy, którzy będą zainteresowani studiami humanistyczno-społecznymi na Akademii Ignatianum? Może niektórzy z naszych studentów spędzą jakiś okres swoich studiów na którejś z uczelni norweskich?

 

Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji tych planów.