Pierwszy dzień sprawy sądowej Katarzyny Jachimowicz w Sądzie Najwyższym

„Chcę podkreślić, że to nie jest tylko sprawa aktualna dla katolickich lekarzy, ale dla wszystkich norweskich lekarzy” - powiedział Magnar Kleiven, sekretarz generalny Norges Kristelige Legeforening, organizacji, która poparła Katarzynę Jachimowicz w tej sprawie.

 

Tekst i zdjęcia: Marta Tomczyk-Maryon

 

Dzisiaj w norweskim Sądzie Najwyższym rozpoczęła się sprawa polskiej lekarki Katarzyny Jachimowicz.

Szczegóły i koleje sprawy w pierwszej i  drugiej instancji sądu przypominaliśmy w artykule, który  można przeczytać tu

Proces, który zaczął się dziś w Oslo będzie trwał trzy dni. Po przyjęciu apelacji złożonej przez gminę Sauherad Katarzyna Jachimowicz broni swoich racji w Sądzie Najwyższym.  Obrońcą polskiej lekarki, podobnie jak w poprzednich sprawach, jest adwokat Håkon H. Bleken. Gminę Sauherand reprezentuje adwokat Frode Lauareid. Sędziami orzekającymi w tej sprawie są: Clement Endresen, Erik Møse,  Henrik Bull,  Per Erik Bergsjø i Cecilie Østensen Berglund.

 

 

Należy zwrócić uwagę, że Katarzyna Jachimowicz występuje w tej sprawie z Norges Kristelige Legeforening (norweskie Stowarzyszenie Lekarzy Chrześcijańskich), które udzieliło jej wsparcia i jest stroną w tej sprawie. Magnar Kleiven, sekretarz generalny tej organizacji był dzisiaj obecny na sali sądowej i przez cały czas rozprawy siedział obok Katarzyny Jachimowicz.

Wszystko wskazuje na to, że proces wzbudził również zainteresowanie mediów, ponieważ pojawili się dziennikarze norwescy i polscy.

 

Dzisiejszy dzień należał do adwokata reprezentującego gminę, Frode Lauareida (z prawej). Obrońca Jachimowicz, Håkon H. Bleken uważnie słuchał argumentów.

 

Argumenty gminy Sauharad i pytania sędziów

Dzisiejszy dzień należał do adwokata reprezentującego gminę. Frode Lauareid czytał akta prawne i przepisy, które potwierdzały argumentację strony, która wniosła apelację, czyli gminy Sauherad. Większą cześć jego wywodów zajęła sprawa umowy jaką lekarze pierwszego kontaktu podpisują z gminą i tego, jakie  obowiązki wynikają z zaakceptowania tego dokumentu. Według adwokata umowa nakłada na lekarzy konieczność wypełniania obowiązków, które mają zapewnić pacjentom pełen dostęp do usług medycznych. Lekarz zatrudniony przez gminę nie ma, według niego, prawa powoływać się na wolność sumienia.

Sędziowie zadawali pytania, które zmierzały do sprecyzowania stanowiska adwokata. Padło pytanie o to, czy wszyscy lekarze w gminie mają odpowiednie kompetencje, aby zakładać spiralki? Adwokat przyznał, że nie wszyscy to robią i potrafią. Sędzia był ciekawy, co  się dzieje w sytuacji, kiedy lekarz nie posiada takich umiejętności? Czy gmina zorganizowała szkolenie dla lekarzy? I czy organizując takie szkolenie, nie wywierała presji na te osoby, które nie chciały wziąć udział w tego rodzaju szkoleniu.

W drugiej części wystąpienia adwokat reprezentujący gminę skupił się na kwestii wyrażania przekonań religijnych w miejscu pracy. Przytaczał sprawy i cytował fragmenty orzeczeń sądowych, które dowodziły, że pracownik nie ma prawa manifestować swoich przekonań religijnych w miejscu pracy.

Jeden z sędziów wyraził jednak wątpliwość czy przytoczone przykłady są adekwatne do rozpatrywanej sprawy polskiej lekarki. Zwrócił uwagę, że istnieje różnica między praktykami religijnymi w miejscu pracy, a posiadaniem przekonań moralnych i życiem zgodnie z nimi.

Wątpliwość ta wydaje się słuszna, bo inną rzeczą jest np. sytuacja, gdy pracownik o stałej godzinie przerywa pracę, aby się modlić (i tym samym w tym czasie zrzuca swoje obowiązki na współpracowników),  a czym innym posiadanie przekonać moralnych, np. stosowanie się do Dekalogu.

Sędzia Henrik Bull zadał również ważne pytanie o relację między sumieniem a obowiązkami wobec pracodawcy. Zwrócił uwagę na to, że lekarz, który jest chrześcijaninem wypisując pacjentce skierowanie na aborcję lub zakładając spiralkę domaciczną popełnia grzech ciężki.

 

 

Magnar Kleiven i Katarzyna Jachimowicz.

 

Rozmowy i refleksje

Zapytana o swoje pierwsze wrażenia po wystąpieniu prawnika strony przeciwnej Katarzyna Jachimowicz zapowiedziała, że jej linia obrony będzie się opierać na wyższości Praw Człowieka nad prawem norweskim i wykazaniu konfliktu jaki istnieje między prawodawstwem lokalnym a europejskim. Zwróciła również uwagę, że „instytucja lekarza rodzinnego jest nieco inna niż innych lekarzy. Oczywiście opiera się ona na umowie, ale musi być też bardziej elastyczna i dostosowana do rzeczywistości”.

 

 

Magnar Kleiven, sekretarz generalny NKL.

 

Zapytałam Magnar Kleivena, sekretarza generalnego Norges Kristelige Legeforening (norweskie Stowarzyszenie Lekarzy Chrześcijańskich)o jego przemyślenia i nadzieje związane z tą sprawą.

Magnar Kleiven: Moja myśl jest taka, że od czasu wprowadzenia w Norwegii prawa do aborcji w 1978, istniało niezapisane prawo, że lekarze, którzy nie chcieli wykonywać aborcji mogli się odwołać do klauzuli sumienia. W 2012 została dodana regulacja prawna, która to potwierdzała. To czego pragniemy w związku z tą sprawą, to to, że jeśli Katarzyna wygra, będzie to znaczyło, że norweskie prawo jest niezgodne z Europejską konwencją praw człowieka, i będzie musiało zostać zmienone.

Dlaczego Norges Kristelige Legeforening zdecydowało się poprzeć Katarzynę Jachimowicz w tej sprawie?

Dlatego, że była wystarczająco odważna, aby wytoczyć sprawę gminie. Poza tym jej sprawa reprezentuje  wartości, które wyznaje Norges Kristelige Legeforening.

Czy jej postawa może być wzorem do naśladowania?

Tak. Ponieważ są w Norwegii lekarze, którzy stracili pracę lub musieli ją zmienić z powodu swoich przekonań moralnych. Nie byli w stanie podjąć walki, którą podjęła Katarzyna.

Czy wiesz ilu lekarzy miało takie problemy w Norwegii?

Nie wiem jaka to liczba, jednak znam dobrze dwa takie przypadki, jeden z nich w sąsiedniej gminie. Istnieje również sporo studentów medycyny, który zgłaszają takie problemy.

Tak więc nie jest to problem czysto teoretyczny jak niektórzy uważają?

Nie, zdecydowanie nie. To problem  praktyczny. I chcę podkreślić, że to nie jest tylko sprawa aktualna dla katolickich lekarzy, ale dla wszystkich norweskich lekarzy.

 

Relację z drugiego dnia rozprawy przeczytasz tu