Tajemnice starych obrazów z katedry św. Olafa

Piekny obraz przedstawiający Chrystusa - Dobrego Pasterza skrywa najwięcej tajemnic. Zdjęcie: Marta Tomczyk-Maryon

 

W bocznych ołtarzach katedry św. Olafa w Oslo zawisły dwa obrazy, odnowione przez polską konserwatorkę Dorotę Leszczyńską - Danek. „Madonna Sykstyńska” i „Chrystus - Dobry Pasterz” przywróciły wnętrzu świątyni dawne piękno. Zanim jednak płótna mogły na nowo zabłysnąć świetnością, potrzeba było sporo czasu i wysiłku. Ich konserwacja zajęła ponad dwa lata i obfitowała w niespodzianki, o czym opowiada konserwatorka w rozmowie, którą wkrótce przeczytacie na łamach katolsk.no.

 

Tekst: Marta Tomczyk-Maryon

 

Równie interesująca, jak konserwacja obrazów, jest ich historia, autorstwo i sposób, w jaki trafiły do katedry św. Olafa. W tym miejscu chciałam podziękować Thomasowi D'Arcy Shepherd i Ulfowi Hatle za pomoc w odnalezieniu materiałów archiwalnych, które pozwoliły mi zebrać informacje i naprowadziły na ślad dziejów starych obrazów. Wczytując się w dokumenty i przeszukując zasoby Internetu udało mi się ustalić pewne fakty. Nie rozwikłałam jednak wszystkich zagadek. Zapewne czekają one na swojego Sherlocka Holmesa…

Katedra św. Olafa posiadała i wciąż posiada trzy obrazy. Dwa z nich są kopiami dzieł Rafaela: Madonny Sykstyńskiej i Przemienienia Pańskiego. Trzeci jest oryginalnym dziełem, przedstawiającym Chrystusa - Dobrego Pasterza. Jednak, co ciekawe, prawdopodobnie nigdy wszystkie trzy płótna nie wisiały w katedrze Olafa jednocześnie.

 

Obraz nr 1: Kopia Madonny Sykstyńskiej

 

Oryginał Madonny Sykstyńskiej został namalowany w latach 1513-1514 przez słynnego włoskiego artystę epoki renesansu Rafaela Santi (1483-1520). To, jedno z najbardziej znanych i najcenniejszych dzieł malarskich na świecie można podziwiać w Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie. Obraz powstał na zamówienie ówczesnego papieża - Juliusza II. Przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem oraz adorujących ich: po prawej - świętą Barbarę, a po lewej - świętego Sykstusa, który ma twarz papieża Juliusza II. Na pierwszym planie ukazane są dwa aniołki - dzieci, które są zapewne najczęściej reprodukowanym fragmentem dawnej sztuki. Z lewej i prawej strony Madonny są widoczne maleńkie twarze dziecięce. Główne postaci są przedstawione na tle niebiańskiej przestrzeni. Wrażenie teatralności nadają kompozycji ciemnozielone story, przedstawione z obu stron obrazu. Kompozycja jest klasyczna - wpisana w trójkąt, jednak relacje między postaciami są interesujące i zagadkowe.

Dwa aniołki, które widzimy w dole obrazu, mają silny kontakt wzrokowy ze św. Barbarą, natomiast adorujący wraz z nią św. Sykstus, skupia się wyłącznie na Marii i Chrystusie. Madonna i Dzieciątko patrzą tylko na widza. Tajemnicą tych niezwykłych relacji, a także smutku, który się maluje na twarzy Madonny i przerażenia na twarzy Dzieciątka, jest miejsce, w którym był pierwotnie umieszczony obraz Rafaela. W benedyktyńskim klasztorze San Sisto w Piacenzy, gdzie wisiał naprzeciw wysoko stojącego obrazu ołtarzowego, stał krucyfiks. Przedstawiony na obrazie Papież wskazywał więc palcem na krzyż, a zbolałe oczy Madonny i wystraszony wzrok Dzieciątka widziały cierpienie i śmierć. Historycy sztuki widzą w tym obrazie niezwykłą umiejętność Rafaela uczynienia niewidzialnego widzialnym, poprzez stworzenie wrażenia uczestnictwa Matki Boskiej we Mszy św.

 

 

Kopię Madonny Sykstyńskiej namalowała pochodząca ze znanego szwedzkiego arystokratycznego rodu Sophie Adlersparre (1808 - 1862).

W pierwszych miesiącach roku 1847 młoda malarka powróciła z Drezna. Podróż tę prawdopodobnie opłaciła jej królowa Józefina (1844-1859) - Josefine av Leuchtenberg, małżonka króla Szwecji i Norwegii Oskara. W czasie tego wojażu, którego celem były studia malarskie i zapoznanie się z dziełami malarstwa europejskiego w Galerii Drezdeńskiej, Sophie Adlersparre wykonała kopię Madonny Sykstyńskiej.

Obraz Rafaela znajdował się w Dreźnie od roku 1754, a jego zakup dla Galerii Drezdeńskiej stał się spektakularnym wydarzeniem. Płótno zostało nabyte przez elektora Saksonii i króla Polski Augusta III Sasa od benedyktyńskiego klasztoru San Sisto w Piacenzie.

Po powrocie do Sztokholmu wdzięczna malarka ofiarowała swoje płótno królowej. O szczegółach przekazania obrazu i powodach, dla których Józefina otrzymała ten cenny podarek napisała sama artystka w swoim dzienniku:

„Królowa powiedziała już dawno temu, że życzy sobie być pierwszą osobą, która zobaczy kopię. Dlatego pragnęła, aby została ona rozpakowana w jej pokoju i wystawiona w czerwonym salonie. Wydarzenie to miało miejsce w środę. Była to dla mnie wielka radość widzieć, że Królowa w sposób należyty rozumie i pojmuje ten obraz. Dla małej garstki takich ludzi sztuka przedstawia jakąś większą wartość, lecz dla większości, niestety, jest ledwie zabawką, płytką próżnością tak, jak całe ich życie. Nawet Król wypowiedział tak piękne słowa na temat sztuki. Kiedy słyszę, że tak wysoce cenione jest wielkie znaczenie i wewnętrzna wartość tego obrazu, daje mi to niewypowiedzianie większą radość, niż gdyby ktoś sławił i błogosławił mnie za to, że potrafiłam wykonać coś podobnego. To mnie prawie że zadręcza: czuję z pewnością lepiej niż inni, jak odległa jest ta kopia od niedoścignionego oryginału. Ja tylko wyśpiewałam to, co podyktował o wiele wznioślejszy duch, powtórzyłam i uczyniłam widocznym dla ludzi to, co zostało sprowadzone z niebios przez duchy obdarzone wyższym darem - a w tym nie ma żadnej zasługi. (…) Królowa powiedziała, że po tym, jak zobaczyła ten obraz, ciężko jej rozstać się z nim i zapytała, czy nie mogłaby go zatrzymać. Zaiste, nie mógłby on trafić w lepsze i godniejsze ręce”.

(tłum. z języka szwedzkiego Violetta Reder)

 

Odrestaurowana kopia Madonny Sykstyńskiej w  katedrze św. Olafa.  Zdjęcie: Marta Tomczyk-Maryon

 

Kopia Madonny Sykstyńskiej Rafaela trafiła więc do osoby, która znała się na sztuce i potrafiła ją docenić. Obraz był w posiadaniu królowej w latach 1847-1856. Następnie około roku 1856 podarowała go nowo wybudowanemu w tym czasie kościołowi św. Olafa.

Obraz został umieszczony w tzw. ołtarzu Marii (Maria-alteret), po stronie lewej, a więc przeciwnej, niż wisi obecnie.

 

Sophie Adlersparre urodziła się w roku 1808, jako córka szwedzkiego arystokraty Axela Adlersparre, gubernatora Olandii i Caroliny von Arbin. Sophie od dziecka przejawiała talent malarski.  W Sztokholmie, dokąd w roku 1830 przeniosła się jej rodzina, pobierała nauki u malarzy: Carla Gustafa Qvarnströma (1810-1867), Johana Gustafa Sandberga i Olofa Johana Södermarka (1790-1848).

W roku 1836 królowa Józefina zamówiła u niej obraz i wprowadziła ją w artystyczne kręgi, stając się tym samym mecenasem młodej artystki.

Malarka odbyła kilka podróży, których celem były studia artystyczne, do Niemiec, Włoch i Francji. W latach 1839-1840 pobierała nauki u Leona Coigneta w Paryżu, gdzie poznała szwedzkich malarzy Carla Wahlboma i Pera Wickenberga. W roku 1845 królowa Józefina sfinansowała Sophie Adlersparre dalsze studia w Paryżu, a następnie  w Dreźnie, gdzie artystka przebywała w latach 1845-1846. W tym czasie fascynowało ją malarstwo J. C. Dahla i Caspara Davida Friedricha. Kopiowała również obrazy starszych mistrzów, w tym Madonnę Sykstyńską Rafaela.

 

Autoportret Sophie Adlersparre 

 

W  latach 1851-1855 otrzymała państwowe stypendium, które pozwoliło jej kontynuować naukę w Monachium, Bolonii, Florencji i Rzymie. W Wiecznym Mieście była członkiem szwedzkiej kolonii artystów, nawiązała również kontakt z kolonią niemiecką oraz ruchem malarskim Nazareńczyków, któremu przewodził Johann Friedrich Overbeck.

Sophie Adlersparre była luteranką, jednak w roku 1854 konwertowała na katolicyzm. Namalowała w tym czasie portret papieża Piusa IX.

W roku 1855 prace Adlersparre były wystawiane w Pałacu Królewskim w Sztokholmie.

W 1862 roku malarka powróciła na stałe do Szwecji i otrzymała emeryturę od Litteratörernas och Artisternas pensionförening. Zmarła wkrótce po otrzymaniu pierwszej płatności. W tym samym roku żona jej brata, znana feministka, nosząca to samo imię i nazwisko Sophie Adlersparre, zażądała, aby kobiety mogły uczyć się sztuki w Królewskiej Szwedzkiej Akademii Sztuki na takich samych zasadach co mężczyźni. To żądanie zostało spełnione w 1864 roku.

Obrazy Sophie Adlersparre odzwierciedlają wpływy malarstwa romantycznego, które było wiodącym kierunkiem w tamtych czasach. Obok tego jej dzieła wykazują również silny wpływ renesansowego malarstwa Rafaela. Kopia Madonny Sykstyńskiej świadczy o dużym talencie szwedzkiej artystki: biegłości warsztatowej i wyczuciu kolorystycznym. Dowodzą tego również inne jej obrazy, np. piękny portret królowej Józefiny.

 

Obrazy Sophie Adlersparre możecie zobaczyć tutaj i tutaj

 

 

 

Obraz nr 2: Chrystus - Dobry Pasterz

Obraz ten jest najbardziej zagadkowy z całej trójki. To dzieło oryginalne i niezwykle ciekawe, pod względem sposobu przedstawienia tematu i wartości artystycznej. Niestety nie znamy jego autora. Wiemy, co potwierdzają zdjęcia archiwalne, że obraz był umieszczony w ołtarzu bocznym św. Olafa, a więc po prawej stronie ołtarza głównego. Zastąpił on kopię Przemienienia na górze Tabor, która wisiała tam wcześniej. Nie mamy pewności, kiedy Chrystus - Dobry Pasterz trafił do katedry św. Olafa. Według archiwów kościelnych miało to miejsce w latach 1883 -1896. Ulf Hatle zawęża jednak tę datę do okresu 1883-1887.

Zastanawiające jest również to, że w pewnym momencie została obcięta górna część obrazu - w kształcie łuku, przedstawiająca anioły i kielich symbolizujący Przemienienie. Po „okaleczeniu” płótna, zostały na nim domalowane chmury, które przykryły widoczne po przecięciu nogi aniołów. Niestety, odcięta góra obrazu nie zachowała się. Dlaczego ktoś pozbawił go tego fragmentu? Czy powodem była chęć umieszczenia płótna w tradycyjnych, prostokątnych ramach, które widzimy na archiwalnych zdjęciach? A może modlące się anioły nie pasowały do surowej estetyki, ukształtowanej na protestanckich wzorach? Odpowiedzi na te pytania nie mamy i możemy tylko snuć domysły...

Pewne jest to, że po restauracji kościoła św. Olafa w roku 1956 obraz wisiał w grubych ramach w kaplicy Olafa. Później - niestety nie wiemy, w którym roku - został zdjęty i trafił do kościelnej zakrystii, gdzie przeleżał wiele lat zwinięty w rulon. Ten nieodpowiedni sposób przechowywania przyczynił się do powstania dużych zniszczeń.

Obecnie, po restauracji obraz zajaśniał dawną pięknością i można go podziwiać w dawnym ołtarzu Marii, a więc po lewej stronie ołtarza głównego.

Obraz Chrystusa - Dobrego Pasterza przedstawia Chrystusa z płonącym sercem (Najświętszym Sercem Pana Jezusa)  w cierniowej koronie. Chrystus jest ubrany w szaty biskupie z okresu, kiedy obraz był namalowany, z pastorałem w lewej ręce. Stoi na chmurze, a jego postać wpisana jest w złotą mandorlę. 

 

Tak wyglądał pierwotnie obraz - przed zniszczeniem i obcięciem górnej części. Zdjęcie archiw.

 

Mandorla, której nazwa pochodzi z języka włoskiego i oznacza migdał, to owalna tarcza - słoneczna aureola, otaczająca w malarstwie najczęściej postać Jezusa, rzadziej Marii. Mandorla jest jednym z najstarszych motywów malarskich i symbolizuje boską naturę Chrystusa.

Postaci Syna Bożego towarzyszą dwa baranki w dole obrazu i trzeci, który spoczywa na Jego ramionach - to przedstawienie Dobrego Pasterza. Nad Chrystusem unoszą się cztery anioły: jeden z nich trzyma złoty kielich, symbolizujący Przemienienie, a trzy pozostałe modlą się i adorują Chrystusa. Ta część obrazu została domalowana przez konserwatorkę Dorotę Leszczyńską - Danek. Warto dodać, że domalowany przez konserwatorkę kielich jest kopią kielicha obecnego biskupa.

 Interesujące (i nieczęsto pojawiające się w sztuce)  jest połączenie w tym obrazie kilku motywów: Chrystusa - Dobrego Pasterza , Ecce homo, motywu Najświętszego Serca Pana Jezusa, Przemienienia i symboliki słonecznej, która jest widoczna zarówno  w mandorli, jak i tle, na jakim zostało przedstawione serca Chrystusa. Choć nie znamy nazwiska autora tego obrazu, to jedną rzecz możemy o nim (o niej?) powiedzieć: że był to artysta doskonale znający sztukę europejską i rozumiejący symbolikę religijną. Obraz został dogłębnie przemyślany i żaden motyw nie znalazł się tutaj przypadkowo. Jeśli chodzi o przedstawienie samej twarzy Chrystusa, to jest ona namalowana zgodnie z ideałami sztuki klasycznej/antycznej - Jezus jest pięknym mężczyzną o klasycznych rysach, ufryzowanych włosach i brodzie.

 

 

Powyżej: obraz przed odnowieniem i po odcięciu górnej części. Zdjęcie: archiw.

 

Dzisiaj  Chrystus - Dobry Pasterz  jaśnieje pełnym blaskiem  w katedrze św. Olafa.  Zdjęcie: Marta Tomczyk-Maryon

 

 

Obraz nr 3: Kopia  Przemienienia Pańskiego

Oryginał Przemienienia Pańskiego to praca Rafaela Santi. Jest to ostatnie dzieło tego wielkiego artysty. Powstawało od roku 1516 na zamówienie kardynała Giulio de’ Medici, późniejszego papieża Klemensa VII.  Artysta nie zdążył ukończyć malowania przed swoją śmiercią, która nastąpiła w roku 1520. Pracę nad dziełem ukończył uczeń Santiego - Rafael Gulio Romano. Obecnie można je podziwiać w Pinakotece Watykańskiej.

Choć obraz jest najchętniej reprodukowanym przedstawieniem Przemienia Chrystusa na górze Tabor, to nie jest on całkiem typowym zobrazowaniem tej sceny. Jego oryginalność polega na tym, że Rafael przedstawił dwie różne sytuacje, dziejące się w tym samym czasie. W górnej części płótna zostało ukazane Przemienienie Jezusa na górze Tabor. Jezus unosi się w powietrzu na tle białego obłoku, a obok niego, w podobny sposób zostali namalowani prorocy - Mojżesz i Eliasz.  Poniżej, na górze siedzą i leżą apostołowie: Jakub, Piotr i Jan, którzy zasłaniają twarze przed blaskiem bijącym od Jezusa. Według tradycji symbolizują oni trzy cnoty główne: Wiarę, Nadzieję i Miłość, co dodatkowo jest podkreślone poprzez kolory ich szat. Jakub odziany jest w zielony płaszcz - symbolizujący Nadzieję, Piotr - w niebieską tunikę - jako znak Wiary. Dodatkowo jego nogi przykrywa żółty płaszcz - żółty jest symbolem zdrady i zwykle w takiej sukni ukazywany jest Judasz, ale artysta chciał przypomnieć widzom, że i Piotr nie do końca był wierny Chrystusowi. Ostatni z Apostołów, Jan, ukochany uczeń Jezusa, ma na sobie płaszcz w kolorze czerwonym, oznaczającym Miłość.

Dolna część obrazu ukazuje zupełnie inną scenę - przyprowadzenia do uczniów epileptyka, którego ci bezskutecznie próbują uzdrowić. Artysta przedstawił to wydarzenie bardzo dynamicznie - apostołowie rozmawiają ze sobą, napominają się, każdy z nich wyraża inne uczucia. Przypomnijmy, że z Ewangelii wiadomo, że Pan Jezus uzdrowił chłopca i zgromił swych uczniów za brak wiary - przyczyny niemożności uzdrowienia przez nich chorego - oraz pouczył, że „ten rodzaj złych duchów można wyrzucać tylko modlitwą i postem”. W interpretacjach obrazu zwraca się uwagę na kontrast pomiędzy wszechmocą Chrystusa - Boga, a ludzkim ograniczeniem apostołów, którym moc była dana przez Boga.

Po prawej stronie ołtarza głównego w katedrze św. Olafa znajduje się drugi ołtarz boczny - Ołtarz Olafa (Olavs-alter). Pierwotnie wisiała tu kopia obrazu Rafaela Przemienienie na górze Tabor. Obraz ten figuruje w kościelnych księgach inwentaryzacyjnych pod błędnym tytułem Wstąpienie Chrystusa do nieba.

Wiemy jednak, że trafił on do katedry św. Olafa w roku 1860, jako dar od kościoła św. Eugenii w Sztokholmie. Obraz został później zdjęty i zastąpiony płótnem przedstawiającym Chrystusa- Dobrego Pasterza. Kościelne archiwa nie notują, dlaczego zamieniono obrazy, ani kiedy się to stało. Najbardziej prawdopodobny czas dokonania tej zamiany, to okres między rokiem 1883 a 1887.

Nie wiadomo jednak, kto namalował kopię Przemienienia.  Porównanie go z kopią Madonny pozwala zauważyć pewne podobieństwa w sposobie malowania obydwu obrazów. Nie jest więc wykluczone, że jego autorką jest Sophie Adlersparre. Istnieją jednak pewne różnice, na które zwróciła uwagę konserwatorka Dorota Leszczyńska - Danek: „Zupełnie inaczej jest kładziony werniks na tych dwóch obrazach. Na Madonnie Sykstyńkiej była cieńsza warstwa, kładziona delikatniejszymi pociągnięciami pędzla. Przemienienie jest pokryte grubą warstwą werniksu, położonego grubym pędzlem i „cięższą” ręką”. W tej sytuacji należałoby przeprowadzić szczegółowe badania, aby ustalić autorstwo obrazu.

Obraz obecnie jest przedmiotem prac restauratorskich, które prowadzi Dorota Leszczyńska - Danek. Po ich zakończeniu, prawdopodobnie w przyszłym roku, dzieło zawiśnie w kościele św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Oslo.

 

 Wywiad z konserwatorką Dorotą Leszczyńską-Danek przeczytasz tu