Krajobraz po bitwie: „Nie” dla klauzuli sumienia w gminie Bø

 

 

Położoną w Telemark gminę Bø zamieszkuje nieco ponad 6 tysięcy mieszkańców

 

Sprawa Katarzyny Jachimowicz, która walczyła o prawo do powoływania się przez norweskich lekarzy rodzinnych na klauzulę sumienia zakończyła się w październiku zwycięstwem polskiej lekarki. Sąd Najwyższy odrzucił apelację gminy Sauherad i zasądził zwrot kosztów sądowych na rzecz polskiej lekarki. Proces wywołał żywą dyskusję w norweskich mediach, a głosy chrześcijańskie zaczęły być mocniej słyszalne. Jednak odezwały się również głosy przeciwników, o czym świadczą zmiany dokonane ostatnio w jednej z norweskich gmin.

 

Tekst: Marta Tomczyk-Maryon

 

 

Zwycięstwo Katarzyny Jachimowicz

Ponieważ o sprawie Katarzyny Jachimowicz pisaliśmy sporo i śledziliśmy jej przebieg w Sądzie Najwyższym, w tym miejscu przypomnijmy tylko najważniejsze punkty. Katarzyna Jachimowicz pracowała jako lekarz rodzinny w gminie Sauherad. Gdy zawierała stałą umowę o pracę z gminą, powołała się na klauzulę sumienia i zastrzegła, że nie będzie kierować pacjentek na aborcję ani zakładać domacicznych wkładek wczesnoporonnych. Pracodawca zaakceptował to, jednak kiedy w roku 2015 w prawie norweskim zniesiono klauzulę sumienia, doktor Jachimowicz została zwolniona z pracy. Polska lekarka wniosła sprawę o bezprawne zwolnienie i wystąpiła przeciw gminie. Zażądała przywrócenia do pracy oraz wypłaty odszkodowania za cofnięcie jej kariery zawodowej o 20 lat. Jachimowicz znalazła bowiem nową pracę, ale była zmuszona rozpocząć kształcenie w kolejnej specjalizacji.

Sprawę w pierwszej instancji przegrała. Umotywowanie wyroku można nazwać kuriozalnym, bowiem Sąd w Notodden uznał, że skoro mężczyźni nie spotkają się z odmową założenia im wkładki domacicznej, to kobiety również nie mogą spotkać się z taką odmową, ponieważ byłaby to dyskryminacja ze względu na płeć. 

Jachimowicz postanowiła jednak walczyć dalej i odwołała się do Sądu Apelacyjnego, który ogłosił wyrok 24 listopada 2017. Polska lekarka wygrała tę sprawę.

Nie był to jednak koniec batalii, bowiem 30 listopada 2017 gmina Sauherad zaskarżyła wyrok sądowy i wniosła apelację do Sadu Najwyższego. 11 października 2018 Sąd Trzeciej Instancji wydał wyrok korzystny dla polskiej lekarki, odrzucając apelację gminy i wskazując, że zwolnienie Jachimowicz z pracy było bezprawne.

 

Wyrok sądu możesz przeczytać tu 

Komentarz do wyroku Georga Fr. Riebera-Mohna przyeczytasz tu 

Rozmowę z Katarzyną Jachimowicz po ogłoszeniu wyroku tu

 

Katarzyna Jachimowicz odniosła zwycięstwo  w Sądzie Najwyższym. Ale czy ta wygrana zainicjuje zmiany w prawodastwie norweskim? Zdjęcie: Marta Tomczyk-Maryon

 

 

Zdecydowany sprzeciw wobec klauzuli sumienia

W rozmowie przeprowadzonej bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku Katarzyna Jachimowicz powiedziała: „Bardzo się cieszę z wyroku sądu. Mam nadzieję, że przyczyni się on do przestrzegania praw człowieka w Norwegii”.

Czy wygrana Jachimowicz rzeczywiście zainicjuje zmiany w prawodawstwie norweskim? Czy lekarzom rodzinnym, pracującym w tym kraju zostanie przywrócone prawo do powoływania się na klauzulę sumienia? Czy lekarze wyznający wartości chrześcijańskie będą mogli odmówić wypisania skierowania na aborcję?

Obserwując to, co dzieje się aktualnie w Norwegii, m.in. dyskusję nad ograniczeniem prawa do aborcji, trzeba powiedzieć, że… czeka nas długa droga do - miejmy nadzieję - zmian. Można by powiedzieć, że sprawa Jachimowicz to pierwsza wygrana bitwa. Jednak do wygrania wojny jest jeszcze daleko.

Dowodem tego jest dyskusja i głosowanie, które odbyło się 10 grudnia 2018 w gminie Bø.

Zebranie, które miało miejsce w Bø dotyczyło budżetu na przyszły rok i zapewne przeszło by niezauważone przez osoby niezamieszkałe w tej gminie, gdyby nie dwie rzeczy. Po pierwsze było to ostatnie zebranie budżetowe w Bø, ponieważ jesienią 2019 gmina ta zostanie przyłączona do Midt-Telemark. Z tego względu można powiedzieć, że było to spotkanie historyczne. Podjęto na nim decyzje budżetowe i dyskutowano sprawy ważne dla mieszkańców, np. budowę wiszącego mostu.

Jednak drugą kwestią, która pojawiła się w programie obrad, i która jest zapewne ważniejsza dla większości czytelników Katolsk.no, jest sprawa klauzuli sumienia. Przebieg głosowania w tej sprawie opisała Gazeta Telemarkavisa, przypominając również Katarzynę Jachimowicz.

Wszyscy przedstawiciele gminy Bø zagłosowali przeciwko wprowadzeniu możliwości powoływania się lekarzy na klauzulę sumienia.

Krótko i dobitnie „Dziękuję, ale nie” wypowiedział się na temat możliwości wprowadzenia klauzuli sumienia Atle Einan z SV (Sosialistisk Venstreparti).

Karin Hagen, przedstawicielka AP (Arbeiderpartiet), a więc ugrupowania reprezentującego również poglądy lewicowe wyraziła się nieco arogancko: „Kiedy ma się przestarzałe poglądy i wartości, trzeba znaleźć inną pracę”.

Olav Kasland, który sprawował poprzednio funkcję burmistrza, przytoczył historię z roku 2014, kiedy to dwóch lekarzy z gminy odwołało się do klauzuli sumienia. „Przez pół roku mieliśmy wszystkie główne gazety i telewizję NRK w naszym mieście. W tym czasie byliśmy stosunkowo bezpieczni pod względem prawnym, ponieważ mieliśmy rację. Wojewoda, władze administracyjne i lekarz wojewódzki, prosili, abyśmy dali wymówienie, jednak sprzeciwiliśmy się temu. Sauherad tego nie zrobiło i dlatego dziś znajduje się w takiej sytuacji”.

Podsumowując swoją argumentację, Kasland powiedział: „Chcę jasno powiedzieć, że  nie mogę tego poprzeć. W mojej opinii to nie jest w porządku, powoływanie się na klauzulę sumienia nie powinno być możliwe”.

Przedstawicielka MDG (Miljøpartiet De Grønne) przyznała, że początkowo, przed rozpoczęciem obrad, chciała głosować za prawem do powoływania się na klauzulę sumienia, jednak po wysłuchaniu argumentów kolegów zmieniła zdanie i zagłosowała, jak wszyscy pozostali, czyli przeciwko.

 

 

Jednogłośne głosowanie przeciwko prawu lekarzy rodzinnych do powoływania się na klauzulę sumienia w gminie Bø pokazuje, że przez Norwegię przetacza się ważna dyskusja. Postawy wyraźnie się polaryzują, a temperatura rozmów w chłodnej Norwegii wyraźnie się podnosi. Trudno jednak powiedzieć do czego doprowadzą te dyskusje. Czy Norwegia będzie się okopywać na swoich liberalno-lewicowych pozycjach, czy też otworzy się w większym stopniu na chrześcijańskie wartości? Czy przypomni sobie swoją piękną, chrześcijańską przeszłość?

 

(Artykuł o zebraniu budżetowym w gminie Bø pt. Enstemmig nei takk til ny reservasjonslege i Bø znajdziecie w Telemaravisa,11 desember 2018)