Nad Bożym Słowem. V Niedziela okresu zwykłego

Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim ”(Ł 5, 10-11)

 

Tekst: ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

W kolejną niedzielę przychodzi czas naszego osobistego spotkania ze Słowem Boga. Antyfona wprowadzająca w liturgię mów nam dzisiaj: „Przyjdźcie, uwielbiajmy Boga, zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył, albowiem On jest naszym Bogiem”. Przyjść to znaczy wyjść z tego co tworzy naszą codzienność, to zmienić miejsce, to wreszcie wejść w inną przestrzeń. Będąc na liturgii wchodzimy do Bożego domu, wchodzimy w Jego przestrzeń, w rzeczywistość Bożej obecności i działania. Następne co mamy wykonać to zgiąć kolana. To chyba jeden z najtrudniejszych gestów jaki mamy wykonać. Zgiąć kolana to znaczy uznać, że ktoś jest większy niż ja. Jak to? Ktoś jest większy ode mnie? Tak przyszliśmy do Tego, który jest większy, do Tego, który jest naszym Bogiem. Święty Papież Jan XXIII napisał kiedyś: „prawdziwie wielki jest ten, który klęczy”. Pewnie wiele razy doświadczyliśmy właśnie owej wielkości na kolanach, która sprawiła, że poczuliśmy na nowo moc i siłę. Warto więc odkryć moc wielkości na kolanach.  Spróbujmy teraz zanurzyć się w Ewangelii dzisiejszej niedzieli, która jest nawiązaniem do przytoczonej antyfony.

Dzisiejszy fragment rozpoczyna się od stwierdzenia: „Pewnego razu - gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret”. Konkretny czas i miejsce, w którym człowiek spotyka się ze Słowem. Warto zauważyć, że tłum cisnął się do Jezusa, żeby słuchać Słowa. Chcieli być jak najbliżej. Nie chcieli utracić żadnego słowa. Ten otaczający do Jezusa tłum, wydaje się być jakby przeciwstawieniem obrazu, który możemy dzisiaj zaobserwować. Zdarza się, że ostanie ławki w kościele są zapełnione, czasem ludzie stoją, a te z przodu bywa, że świecą pustkami. Trochę jakbyśmy się bali przyjść bliżej ołtarza, bliżej Jezusa. Ewangelista zanotował, że: „Jezus nauczał”. Niby to takie oczywiste, ale jakże często zdarza się słyszeć: „Kościół nie będzie mi mówił, jak mam żyć”, albo: „ksiądz nie będzie mnie pouczał” itd. itp. Te proste dwa słowa: Jezus nauczał, są konkretnym wskazaniem, że dzisiaj Kościół czyni dokładnie to samo co Jezus. Przez posługę następcy Piotra, czyli Papieża, poprzez biskupów, kapłanów, diakonów, Kościół naucza, czyli głosi Ewangelię.

W dzisiejszej perykopie widzimy obraz Piotra - rybaka, który doskonale zna się na swojej pracy, który wie, że najlepszy połów nie będzie możliwy w ciągu dnia: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Z jednej strony jako rybak, Piotr wie, że w ludzkim rozumieniu to trochę nielogiczne wypływać na połów, ale równocześnie zwraca się do Jezusa słowem: „Mistrzu”. Być może już coś słyszał o Jezusie, może ktoś opowiadał już o jakimś cudownym zdarzeniu. Dlatego przy tym spotkaniu jest otwarty na słowa Jezusa i zarzuci sieci. Doświadczenie liczby złowionych ryb, w jakiś sposób otwiera oczy Piotra, który już rozumie, że to nie jest ludzkie. To jest Boże działanie. Dlatego przychodzi do Jezusa i szczerze wyznaje: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”. Jezus jednak nie odchodzi, nie wytyka Piotrowi jego grzechów, nawet nie poucza. On wyznacza mu misję: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. Pewnie Piotr nawet nie bardzo rozumiał te słowa, z czym one się wiążą. Pewnie też nie zdawał sobie sprawy, co go czeka, ale moc tych słów była dla niego tak wielka, że postanawia zostawić swój interes, całe dotychczasowe życie i pójść za Mistrzem.

Ktoś powie no tak, ale te słowa są ważne dla powołanych, a ja mam inne życie. Mam rodzinę, pracę, masę różnych spraw na głowie. Tak to prawda, w pierwszej kolejności w tych słowach pewnie odnajduje swoją misję każdy powołany i posłany, ale słowa te, dotyczą każdego człowieka bez względu na to, kim jest i co robi. Tak naprawdę przecież każdy z nas może: „łowić ludzi”. Znamy przecież to przysłowie: z kim przestajesz, takim się stajesz. A zatem jeśli my. jako chrześcijanie będziemy postępowali jak uczy nas Chrystus to czy nie będziemy pociągać innych. Święty Justyn, w II w., pisał w  liście do Diogneta: „czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w miastach świata”.

Papież Jan Paweł II, w Roku Wielkiego Jubileuszu, mówił do młodych zgromadzonych na Polach Lednicy: „Duc in altum!– Wypłyń na głębie! To wezwanie wypowiedziane u brzegów Jeziora Galilejskiego miało sens praktyczny – była to propozycja, aby Piotr odbił od brzegu i mimo zniechęcenia raz jeszcze zarzucił sieci. Równocześnie jednak miało ono głęboki sens duchowy, było zachętą do wiary. Tak właśnie zrozumiał je Piotr i zawierzył: “Panie, (...) na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5, 5).To zaś zawierzenie stało się fundamentem apostolskiej misji, jaką Chrystus przekazał mu mówiąc: “Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił". Duc in altum! Dziś te Jezusowe słowa kieruję do każdego i każdej z was Wypłyń na głębię! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość i zniechęcenie, i na nowo wypłyń na głębię! Odkryj głębie własnego ducha. Wnikaj w głębie świata. Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiową misję Ludzie nowego wieku oczekują twojego świadectwa. Nie lękaj się!  Wypłyń na głębię! - jest przy tobie Chrystus!”.