Nad Bożym Słowem. II Niedziela Postu

Bóg, poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: «Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić»; potem dodał: «Tak liczne będzie twoje potomstwo». Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę”. 

 

Tekst: ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

Za nami pierwszy tydzień Wielkiego Postu. Wydawać się może, że poprzednie zdanie, to takie banalne stwierdzenie, ale czy tak jest do końca? Usłyszałem niedawno bardzo ciekawe zdanie nawiązujące właśnie do tego stwierdzenia. Brzmiało ono mniej więcej tak: „uważaj, bo po pierwszym zapale związanym z rozpoczęciem postu właśnie po pierwszym tygodniu może przyjść pokusa by powiedzieć sobie już wystarczy. Już po pościłem, byłem na Drodze Krzyżowej, może na i Gorzkich Żalach i post mam ‘zaliczony’”.

Oczywiście ktoś powie, że wcale tak nie jest, że stara się zupełnie inaczej przeżywać te dni, że stara się trwać w podjętym postanowieniu itd. Oczywiście to jest słuszne i tak powinno być, ale wydaje mi się, że to przywołane stwierdzenie może być dla nas pewną przestrogą, żebyśmy nie zapomnieli co w tym czasie się dokonuje. Bóg, w osobie Jezusa Chrystusa staje do ostatecznej rozprawy ze złem. Bierze na siebie cały grzech i zło i pozwala się przybić do krzyża, aby mogły z niego wytrysnąć zdroje obmywającej łaski, która będzie nieustannie zraszała pustynię człowieczego serca.

Wielki Post przygotowuje nas zatem, do tego, abyśmy mogli doświadczyć istoty chrześcijaństwa, którą chyba najlepiej oddają słowa samego Jezusa wypowiedziane do Nikodema: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.    

Spróbujmy zatem pochylić się nad Bożym Słowem, które w tym czasie jest nam dane, a które ma moc uzdrawiać, przemieniać i ukierunkowywać nasze serca. W pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z Księgi Rodzaju, spotykamy Abrama. Tak Abrama, dopiero później Bóg zmieni jego imię na Abraham. Chciałbym się zatrzymać nad pierwszą frazą tego czytania: „Bóg, poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: «Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić»; potem dodał: «Tak liczne będzie twoje potomstwo». Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę”. 

Bóg poleca, aby Abram opuścił swój namiot. Ktoś powie „i co w tym wielkiego, albo niezwykłego?”. Namiot stanowi pewną symbolikę. W nim zawierało się wszystko, co Abram posiadał. Namiot dawał schronienie przed słońcem. W namiocie można się było również schronić przed oczami innych. Kiedy Bóg kazał Abramowi wyjść, to było tak jakby mu powiedział: „Abramie zostaw to wszystko, co posiadasz, zostaw cały swój majątek, swoje zabezpieczenia w których pokładasz nadzieję”. Ale zauważmy, że Bóg nie zostawia Abrama z pustymi rękoma. On mówi: „uczynię cię ojcem licznego potomstwa”, „otrzymasz tak liczne dobro, jak gwiazdy na niebie”. Spróbujmy sobie wyobrazić tę scenę, kiedy Abram wpatruje się w gwiaździste niebo i przyjmuje, że ta obietnica, którą usłyszał się spełni. Abram uwierzył.

Zobaczmy nasze życie. Gdyby dzisiaj Bóg powiedział do mnie i do ciebie: „wyjdź, zostaw wszystko co posiadasz”, gdyby nawet dał nam obietnicę wielkiego dobra, czy uwierzylibyśmy? A może żądalibyśmy potwierdzeń, obmyślając w głowie strategię, co zrobić, gdyby coś poszło nie tak.

Być chrześcijaninem, to być człowiekiem ciągłego wychodzenia. Nawet jeśli to, co czynimy jest dobrem, to żeby osiągnąć większe dobro trzeba wyjść. Bardzo spodobało mi się porównanie życia chrześcijanina do wchodzenia po schodach. Nie wystarczy stanąć na pierwszym stopniu, żeby wejść na górę trzeba zostawić ten pierwszy stopień i kolejne. Dopiero wówczas osiągniemy cel.

We fragmencie Ewangelii czytanym w tę niedzielę mamy dany obraz Przemienienia Jezusa. To odpowiedź samego Boga na tę wątpliwość, którą zły duch chciał zasiać w nasze serca w ubiegłą niedzielę: „jeśli jesteś Synem Bożym…”. Dzisiaj słyszymy odpowiedź Ojca: „z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!»”.  Co ciekawe świadkami tej sceny nie byli wszyscy apostołowie, ale tylko

 Piotr, Jan i Jakub. Dlaczego nie wszyscy? Czy nie byli tego godni? Jeśli stawiamy sobie takie pytanie, to odpowiedź na nie znajdziemy w dziejach Apostolskich, gdzie właśnie ci trzej uznani są za filary. Warto zauważyć, że choć każdy z nich widział Jezusa i doświadczył jego Boskości, to jednak, kiedy przyszła godzina Krzyża, na Golgocie pozostał tylko Jan.

Nas również Jezus nieustannie wyprowadza na górę, nieustannie pokazuje nam swoją Bóstwo, ale często, kiedy przychodzi czas próby, krzyża, cierpienia wówczas uciekamy.

 Czas Wielkiego Postu jest nam dany jako łaska. Jest dla każdego z nas okazją do wyjścia może z jakichś naszych utartych schematów, do powrotu do Jedności z Ojcem i braćmi. Obyśmy patrząc na Jezusa potrafili jak Piotr powiedzieć: „Mistrzu dobrze, że tu jesteśmy…”. Dobrze, że uczymy się na nowo Twojej Miłości, dobrze że możemy się wspierać o Twój Krzyż. Oby nikt z nas nie powiedział, że ten czas jest niepotrzebny, obyśmy nie utracili tego czasu łaski.

Święty Paweł w drugim czytaniu mówi jedno krótkie, ale mocne zdanie: „nasza ojczyzna jest w niebie”. Ta nasza ziemska ojczyzna, to tylko chwila, to droga, którą trzeba przejść. Zróbmy wszystko, żebyśmy sami nie utracili Nieba, ale też, aby inni patrząc na nasze życie, z nadzieją tam zdążali.