W ostrym świetle - film Sekielskich o pedofilii w Kościele

 

 

Film powinien zburzyć spokój hierarchów Kościoła, jednak w tym przypadku, nie chodzi o  uczucia, ale o konkretne decyzje.  Dokument Sekielskich powinien podziałać jak kubeł zimnej wody, lub  jeszcze lepiej - jak żywy ogień, który wypali chwasty.

 

Tekst: Marta Tomczyk-Maryon

 

18 milionów widzów

Dokumentalny film Tomasza i Marka Sekielskich Tylko nie mów nikomu od dnia swojej premiery 11 maja zanotował ponad 18 mln wyświetleń. Film został pokazany na YouTube, ale bardzo szybko wyemitowały go również dwie stacje telewizyjne WP i TVN.  Obejrzała go już ponad jedna trzecia Polaków. Zapewne zobaczy go jednak znacznie więcej widzów i to nie tylko w Polsce, bo film doczekał się już wersji z napisami angielskimi, a jak deklarują jego twórcy wkrótce zostaną przygotowane inne wersje językowe. Podobno trwają również rozmowy z Netfliksesem.

Marek Sekielski jest producentem telewizyjnym. Tomasz Sekielski to znany dziennikarz, który został uhonorowany wieloma nagrodami. Jednak wbrew mocnemu osadzeniu w prasie i w telewizji bracia nie zdecydowali się na realizację filmu w powiązaniu z mediami. Tylko nie mów nikomu nakręcili prywatnie, dzięki zbiórce pieniędzy. Takie posunięcie zapewniło im niezależność i swobodę w realizacji tego, jak i kolejnego filmu, który jest zaplanowany. Jesienią ukaże się również książka Tomasza Sekielskiego podejmująca ten sam temat.

 

Niewyobrażalna krzywda dzieci

Tematem filmu są przypadki pedofilii w polskim Kościele. Bohaterami są ofiary, obecnie dorośli ludzie, którzy w dzieciństwie doświadczyli przemocy seksualnej ze strony księży. Ich historie są przejmujące, i jak sądzę, szokujące dla wielu widzów. Nie dotyczą bowiem jednorazowych zdarzeń, ale często wieloletnich przypadków gwałtów  dokonywanych - co może najbardziej przerażające - przy cichym przyzwoleniu otoczenia. Krzywda dzieci, którą pokazuje film jest niewyobrażalna.

Wypowiedzi ofiar, jak również psychologa, która pojawia się w filmie tłumaczą mechanizm działania pedofilii i fakt, że ofiary przez wiele lat nie mówiły o swoich przeżyciach z dzieciństwa.  Opowiedziane historie ofiar pokazują również jak niszczący wpływ na ich całe życie miały te straszne doświadczenia z dzieciństwa. Ważną częścią filmu jest konfrontacja z niektórymi księżmi-oprawcami, która w filmie Sekielskich jest dokonana za pomocą ukrytej kamery. Spotkania po latach dorosłych ofiar ze swoimi prześladowcami są trudne i wymagają dużej odwagi od dawnych ofiar. Niektórzy księża wykazują pewną skruchę, inni próbują zrzucać… odpowiedzialność na dzieci. I niezależnie od tego, że bohaterowie są w sutannach, jest to również film o skomplikowanej, ludzkiej naturze, o sile zła. Dokument prowokuje do pytań: czy niektórzy ludzie są z gruntu źli? Czy siła popędów i chorej wyobraźni zamyka niektórych w klatce, z której nie ma wyjścia?

 

 

Diabelska dyskrecja

Szansa na wyjście z tej klatki, być może istniałaby, gdyby sprawy przedstawione w filmie nie były tuszowane i ukrywane, a winni mieli szansę odbyć karę lub/i terapię. Sprawa zatajania przypadków pedofilii przez niektórych zwierzchników owych księży jest równie bolesna jak krzywda ofiar.  Przedstawiony przypadek, gdy ksiądz Dariusz Olejniczak, któremu postawiono zarzuty molestowania dzieci, za zgodą biskupa zostaje przeniesiony do innej parafii i prowadzi rekolekcję dla dzieci, to po prostu skandal. Po ujawnieniu takiego faktu, osoby odpowiedzialne - zwierzchnicy -  powinny natychmiast zostać pozbawione wszelkich funkcji kościelnych.  

Trzeba jednak podkreślić, że żaden z negatywnych bohaterów filmu - księży, którzy dopuszczali się gwałtów nie jest już kapłanem i nie wykonuje swoich obowiązków. Kościół zadziałał więc w sposób zdecydowany. Jednak czy wykaże się z takim samym determinizmem wobec hierarchów, którzy ukrywali przypadki molestowania?

 

 

 

Kadr z filmu Tylko nie mów nikomu

 

Reakcje niektórych przedstawicieli polskiego Kościoła po wyświetleniu filmu pozwalają żywić ostrożną nadzieję, że Kościół będzie wcielał w życie procedury, które już istnieją od pewnego czasu i doprowadzi do usunięcia z Kościoła winnych i współwinnych tak haniebnych czynów jak molestowanie dzieci.

 

Reakcje przedstawicieli Kościoła

Prymas Polski abp Wojciech Polak powiedział w wywiadzie dla Radia Zet: „Nie widzę w tym filmie żadnego ataku na Kościół, wręcz przeciwnie”.

 

Całą wypowiedź prymasa obejrzysz poniżej

 

Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki opublikował oświadczenie, w którym podziękował Sekielskiemu za realizację tego filmu.

Pełny tekst oświadczenia:

Drodzy Państwo,

Ze wzruszeniem i smutkiem obejrzałem dzisiaj film pana Sekielskiego, za który pragnę podziękować reżyserowi. W przeważającej części tenor tego filmu zgadza się z moimi doświadczeniami, jakie wyniosłem z wielu rozmów przeprowadzonych z pokrzywdzonymi. Jestem przekonany, że także ten film przyczyni się do jeszcze dokładniejszego przestrzegania wytycznych dotyczących ochrony dzieci i młodzieży w Kościele, jak i do wprowadzenia w życie zasad prewencji w każdej diecezji przez wszystkich księży biskupów oraz do przestrzegania przedwczoraj ogłoszonego motu proprio papieża Franciszka.

W imieniu całej Konferencji Episkopatu pragnę jak najmocniej przeprosić wszystkie osoby pokrzywdzone. Zdaję sobie sprawę z tego, że nic nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakie doznali.

Z pewnością także ten film przyczyni się do jeszcze surowszego potępienia przestępstwa pedofilii, na które nie może być miejsca w Kościele. Niektóre sprawy ukazane w filmie były już znane, inne nieznane. Te znane trzeba raz jeszcze dokładnie przeanalizować, w przypadku nieznanych należy rozpocząć procesy tak, aby dobro pokrzywdzonych było chronione przede wszystkim i nade wszystko.

Abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Abp Gądecki zwołał na 22 maja zwołał spotkania Rady Stałej Episkopatu Polski. Biskupi zajmą się zajmą się problematyką reagowania na przypadki wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych. Poruszone mają też być inne bieżące tematy.

Więcej na ten temat znajdziesz tutaj 

 

„Nadszedł czas rozliczenia wśród hierarchów”

Film budzi żywe dyskusje i komentarze nie tylko wśród przedstawicieli Kościoła katolickiego. Sam reżyser udzielił, co zrozumiałe, wielu wypowiedzi, m.in. na temat, jakie owoce powinien przynieść ten film.

„Nadszedł czas rozliczenia wśród hierarchów: kto co zrobił, kto czego nie dopilnował - powiedział w jednym z wywiadów.

Reżyser podkreślił również, że cieszy się z deklaracji, które padają ze strony Kościoła. - One są ważne, traktuję je poważnie, ale naprawdę dzisiaj Kościół musi pokazać, że także jeśli chodzi o hierarchię, to nie ma osób nietykalnych - powiedział dziennikarz.

 

Zdaniem Sekielskiego powinna powstać zewnętrzna komisja złożona z osób, które nie podlegają kościelnej hierarchii i są niezależne od niej. - Umocowana komisja ustawowo, która ma wgląd w kościelne archiwa, która może przesłuchać księży, ich przełożonych, do której mogą zgłaszać się ofiary - wyjaśnił. - To jest oczywiście praca na lata, a nie na miesiące, ale tylko w ten sposób możemy zamknąć ten temat i naprawdę wyjaśnić, jaka jest skala tego problemu oraz wskazać osoby odpowiedzialne - mówił. - Już nie wystarczy, że jeden czy drugi ksiądz zostanie wyrzucony. Chodzi o to, żeby wskazać, jak w ogóle mogło do tego dojść, kto jest winny, jeśli dochodziło do ukrywania czy przenoszenia, kto za to odpowiada, kto czego nie dopilnował. Te rozliczenia muszą pójść szerzej. To jest w interesie samego Kościoła - wyjaśnił dziennikarz.

 

Rozmowę z Tomaszem Sekielskim obejrzysz tu 

Na prośbę metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza powstała pierwsza komisja, która ma wyjaśnić jedną ze spraw nagłośnionych przez film braci Sekielskich. Chodzi o ks. Dariusza Olejniczaka skazanego za molestowanie nieletnich dziewczynek.

Utworzenie rządowej komisji zapowiedział 21 maja również premier Mateusz Morawiecki. Jej prace mają objąć wszystkie środowiska, oprócz Kościoła będą to np. środowiska artystyczne i nauczycielskie.

Więcej na temat tej rządowej komisji przeczytasz tutaj

 

Kadr z filmu Tylko nie mów nikomu

 

Kogo boli ten film?

Tylko nie mów nikomu jest filmem bolesnym. Kogo najbardziej zaboli? Z pewnością ofiary, te które się ujawniły i te, które jeszcze tego nie zrobiły, a które, jak zapewnia Tomasz Sekielski, zgłaszają się do niego po obejrzeniu filmu.

Dokument jest również bolesny dla członków Kościoła katolickiego, a więc dla nas wszystkich. Z pewnością wielu z nas będzie musiało odpowiadać na pytanie: Jak możesz chodzić do kościoła, skoro jego przedstawiciele krzywdzą dzieci? A można i na wiele innych, jeszcze trudniejszych pytań.

Jest jeszcze jedna grupa, dla której obejrzenie tego filmu będzie trudne. Są to księża i inne osoby duchowne, które nigdy nie skrzywdziły żadnego dziecka. Ta grupa jest znacznie większa niż grupa oprawców. Według danych szacunkowych liczba osób duchownych, które odpuściły się pedofilii wynosi 0,9 procenta. Znaczy to więc, że liczba „normalnych” księży i zakonników wynosi 99,1 procent.  Jednak - i na tym polega paradoks - czarne owce widać znacznie wyraźniej na tle białego stada. Inna kwestia, że nawet jeśli procent czarnych owiec byłby jeszcze mniejszy i wynosił „marne” 0,1 procent, to i tak nie powinno go być.

Jak napisał Marcin Przeciszewski na stronie e.kai.pl „Kościół wymaga od ludzi przestrzegania określonych zasad moralnych i pretenduje do kształtowania ich sumień, więc jeśli sam nie daje temu świadectwa, traci autorytet. A poza tym Kościół ze swej natury musi być wspólnotą skoncentrowaną wokół „swoich członków najsłabszych” czyli osób cierpiących, zranionych, wykorzystanych bądź zranionych. Przed dwoma tysiącami lat mówił o tym św. Paweł, a dziś te słowa nabierają szczególnej aktualności”.

 

Cały artykuł Marcina Przeciszewskiego przeczytasz tu

 

 

Kogo powinien boleć ten film?

Film powinien zburzyć spokój hierarchów Kościoła, jednak w tym przypadku, nie chodzi jednak o  uczucia, ale o konkretne decyzje.  Dokument Sekielskich powinien podziałać jak kubeł zimnej wody, a może jeszcze lepiej jak żywy ogień, który wypali chwasty.

Oczywiście film powinien zaboleć przede wszystkim sprawców, jednak patrząc na przykłady zepsucia i wypowiedzi niektórych bohaterów filmu, nie sądzę by do tego doszło.

 

Kryzys szansą dla Kościoła

Zarówno w polskim Kościele, jak i w innych krajach istnieją już narzędzia prawne, które pozwalają skutecznie działać w przypadku pedofilii w Kościele. Trzeba w tym miejscu podkreslić, że film Sekielskich mówi o polskim Kościele jednak problem pedofilii nie jest polską specjalnością. Podobny dokument mógłby powstać w wielu innych krajach, czego dowodzą ostatnie doniesienia z Chile czy USA. Podjęte ostatnio przez papieża Franciszka działania, jak lutowa konferencja w Rzymie na temat wykorzystywania nieletnich oraz opublikowane motiu proprio zmierzają, że czasy ukrywania takich spraw w Kościele się kończą.

 

O papieskim moti proprio Vos estis lux mundi   więcej znajdziesz tu 

O watykańskiej konferencji nt. ochrony nieletnich w Kościele przeczytasz tu 

 

To potrzebne działania, które porządkują kwestie prawne i precyzyjnie określają np. zakres odpowiedzialności biskupów. Powiedziałabym, więc że wypracowano już dość dobre narzędzia, które teraz należy konsekwentnie egzekwować. Problem w tym, że ciągle szwankuje czynnik ludzki. Bez wątpienia zmiana prawa jest łatwiejsza niż zmiana mentalności. Dopóki będą pojawiać się wypowiedzi bagatelizujące problem lub mówiące, że film Sekielskiego jest skierowany przeciwko Kościołowi, nie będzie realnej szansy na zmianę mentalności.

Przeżywamy obecnie kryzys Kościoła i prawdą jest, że wiele osób/grup/ugrupowań politycznych wykorzystuje wszelkie dogodne sposoby do tego, aby Go zaatakować. Prawdą jest, że wielu czeka na najmniejsze potknięcie przedstawicieli Kościoła, aby zdeprecjonować nie tylko instytucję, ale całą religię. Ale prawdą jest również to, że z kryzysu może narodzić się coś dobrego.

Marcin Przeciszewski zatytułował swój artykuł Film Sekielskiego szansą dla Kościoła. To zdanie trafia w samo sedno - kryzys daje szansę na wprowadzenia zmian. Prawdę mówiąc nie wydaje się, aby obecnie istniała inna droga niż zmiana.

W Norwegii obok niektórych szkół i placów zabaw można zobaczyć znaki drogowe z napisem Vi har ingen barn å miste! / Nie mamy żadnego dziecka do stracenia. Choć mamy tu  inny kontekst, takie znaki ustawiłabym przed oczami hierarchów Kościoła i przed wszystkimi innymi dorosłymi ludźmi - Nie mamy żadnego dziecka do stracenia, więc podejmujmy konkretne działania, aby ochronić nasze dzieci przed złymi ludźmi w Kościele i poza nim.

 

Film Sekielskich możesz obejrzeć poniżej