Nad Bożym Słowem. XVII Niedziela okresu zwykłego (2019)

Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!

 

 

Tekst: ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen) 

 

 

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone.  To słowa, zaczerpnięte z Ewangelii, którą cały Kościół rozważa w dzisiejszej niedzieli. Rozpoczynam od tych słów, które są bardzo piękne i wymowne, ale równocześnie wymagające. Słyszymy, że mamy: szukać, kołatać, prosić. Wszystkie te postawy łączy jedna cecha - pokora.

Zauważmy, że wielcy tego świata często właśnie, aby podkreślić swoją „wielkość” manifestują to, że nie proszą tylko żądają, nie kołaczą tylko zdobywają siłą, wreszcie nie chcą też szukać, tylko chcą otrzymać, to co sobie wymyślą czy zapragną. Czy za tym stoi pokora? Dlaczego odwołuję się do tych obrazów? Czynię to w oparciu o pierwsze czytanie, w którym słyszymy, że ma nastąpić zniszczenie Sodomy i Gomory. Biblia mówi wyraźnie, że występki mieszkańców tych miast były złe, ale tutaj pojawia się dialog, o którym można powiedzieć, że jest istnym pertraktowaniem z Bogiem. Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?» Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich. Wiemy, że ta liczba spada aż do dziesięciu i możemy się tylko domyślać, że nawet gdyby pozostał tylko jeden sprawiedliwy Pan nie zniszczyłby tych miast. Zwróćmy również uwagę na słowa samego Abrahama: Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem.(…), Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać (…), Niech mój Pan się nie gniewa, jeśli raz jeszcze zapytam. Przywołuję, te zwroty, którymi Abraham zwraca się do Boga, bo one pokazują, ile w nim jest pokory. Abraham nie mówi o sobie: „Ja jestem sprawiedliwy, to co mi do tego”. Abraham nie występuje przed Bogiem z dumą. On wie doskonale, że to Bóg jest tutaj pierwszym, a on może Go tylko prosić.

W Ewangelii natomiast mamy opisaną scenę, w której Jezus uczy swoich uczniów najpiękniejszej modlitwy, którą zna każdy z nas. To modlitwa bliskości wobec Boga: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.

Właściwie w słowach tej modlitwy można znaleźć wszystko co kształtuje serce i życie człowieka.

Papież Benedykt XVI komentując rozważane w dzisiejszą niedzielę Boże Słowo, tak mówił: Mamy tu do czynienia z pierwszymi słowami Pisma Świętego, których uczymy się już jako dzieci. Zapadają one w pamięć, kształtują nasze życie, towarzyszą nam aż do ostatniego tchnienia. Ukazują one, że „nie jesteśmy jeszcze w pełni dziećmi Boga, lecz przez naszą coraz głębszą wspólnotę z Jezusem mamy się nimi stawać i być. Dziecięctwo utożsamia się z naśladowaniem Chrystusa” (Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu). Modlitwa ta zawiera też i wyraża materialne i duchowe potrzeby człowieka: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy” (Łk 11, 3-4). Właśnie z powodu codziennych potrzeb i trudności Jezus wzywa z mocą: “I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajdzie; a kołaczącemu otworzą” (Łk 11, 9-10). Nie są to prośby o zaspokojenie własnych zachcianek, ile raczej o to, by podtrzymywać przyjaźń z Bogiem, który - jak powiada też Ewangelia - da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11, 13). Doświadczyli tego starożytni “ojcowie pustyni” oraz kontemplatycy wszystkich epok, stając się na mocy modlitwy przyjaciółmi Boga, jak Abraham, który prosił Pana, by ocalił nielicznych sprawiedliwych przed zagładą Sodomy (por. Rdz 18, 23-32). Św. Teresa z Avila zachęcała swoje współsiostry, mówiąc: „Musimy prosić Boga, aby uwolnił nas na zawsze od wszelkiego niebezpieczeństwa i uchronił od wszelkiego zła. Jakkolwiek niedoskonałe byłoby nasze pragnienie, starajmy się wytrwać w tej prośbie. Cóż kosztuje nas prosić o wiele, skoro zwracamy się do Wszechmocnego?”

Zabierzmy te słowa jako zaproszenie, by z pokorą stawać przed Panem i prosić Go, o gotowość przyjęcia Jego woli w naszym życiu.