Nad Bożym Słowem. XIX Niedziela okresu zwykłego (2019)

"Co to jest wiara? Myślę, że można tę kwestię opisać trzema słowami: przekonanie, zaufanie i poleganie"

 

 

Tekst: ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. To dzięki niej przodkowie otrzymali świadectwo. To zdanie z Listu do Hebrajczyków słyszymy podczas dzisiejszej liturgii słowa. Czym zatem jest wiara? Trafną odpowiedź na to pytanie można oczywiście znaleźć w katechizmie. Jednak warto również samemu zagłębić się w to pytanie. Co to jest wiara? Myślę, że można tę kwestię opisać trzema słowami: przekonanie, zaufanie i poleganie.

Przekonanie to moment, w którym na skutek osobistego doświadczenia, albo poprzez świadectwo innych wiemy, że Bóg jest. Jesteśmy o tym przekonani. Zaufanie, to przyjęcie tego, że Bóg wie lepiej niż ja. Przecież mówimy często: przenikasz i znasz mnie Panie, ty znasz wszystkie moje myśli, wiesz, kiedy siadam i chodzę, nie tajna Ci moja istota. Bóg, który przenika wszystko zna nasze wybory zanim ich dokonamy, On już wie jakie będą tego konsekwencje, a mimo to nie determinuje człowieka, nie odbiera wolnej woli. Dlatego w wierze potrzeba, abyśmy zaufali Bogu, że poprowadzi nas i nie pozwoli nam się zagubić. Wreszcie poleganie na Bogu, to powierzanie Mu siebie całkowicie. Jeśli popatrzymy na przedstawione w drugim czytaniu postaci to zobaczymy w nich właśnie owe trzy wymiary. Zgodnie z rozumem ci ludzie byli już zbyt starzy, aby móc przekazać życie, jednak dla Boga nie było to żadną przeszkodą, aby obdarzyć ich darem potomka i okazać Swoją chwałę.

Spoglądając w tym kontekście na daną nam dzisiaj Ewangelię łatwo zrozumiemy, co znaczy sprawiać sobie trzosy, które nie niszczeją. Tym „materiałem” z którego mają być wykonane jest właśnie nasza wiara naznaczona czynami. Gdyby były to tylko słowa, byłaby to zwykła ideologia. Dlatego kiedy patrzymy na życiorysy wielu świętych Kościoła, szybko zauważmy, że jak mówią oni na temat swojej wiary, a jak wiele czynią dzięki wierze.

Podczas jednej ze środowych katechez Benedykt XVI tak wyjaśnił pojęcie wiary: Dziś, wraz z tak wielu oznakami dobra rozrasta się wokół nas pewna duchowa pustynia. Niekiedy, z pewnych wydarzeń, o których każdego dnia jesteśmy informowani, można odnieść wrażenie, że świat nie zmierza do budowania wspólnoty coraz bardziej braterskiej i pokojowej; same idee postępu i dobrobytu ukazują swe cienie. Pomimo ogromu odkryć nauki i sukcesów techniki, nie wydaje się, aby człowiek stał się dziś bardziej wolny, bardziej ludzki; utrzymuje się nadal wiele form wyzysku, manipulacji, przemocy, ucisku, niesprawiedliwości… Ponadto pewien typ kultury wychował do poruszania się jedynie w horyzoncie rzeczy, tego, co wykonalne, do wierzenia jedynie w to, co jest widzialne i dotykalne własnymi rękoma. Z drugiej jednak strony wzrasta liczba tych ludzi, którzy czują się zdezorientowani, poszukujących wyjścia poza wyłącznie horyzontalną wizję rzeczywistości, gotowych uwierzyć dokładnie we wszystko. W tym kontekście wyłaniają się pewne pytania zasadnicze, które są o wiele bardziej konkretne, niż to się wydaje na pierwszy rzut oka: jaki jest sens życia? Czy dla człowieka istnieje jakaś przyszłość, dla nas i dla przyszłych pokoleń? Jak ukierunkować nasze swobodne wybory, aby życie zakończyło się dobrze i szczęśliwie? Co nas czeka za progiem śmierci?

Z tych nieodpartych pytań wynika, że świat planowania, dokładnych obliczeń i eksperymentowania, jednym słowem wiedza naukowa, choć ważna dla życia człowieka, sama w sobie nie wystarcza. Potrzebujemy nie tylko chleba materialnego, ale także miłości, sensu i nadziei, pewnego fundamentu, solidnych podstaw, które pomogłyby nam żyć z autentycznym sensem także w kryzysie, w ciemnościach, w trudnościach i w codziennych problemach. Wiara daje nam właśnie to; jest ufnym zawierzeniem pewnemu „Ty”, które jest Bogiem, który daje mi jakąś inną pewność, choć nie mniej solidną od tej, która pochodzi z dokładnego obliczenia lub nauki. Wiara nie jest zwykłą intelektualną zgodą człowieka na szczególne prawdy dotyczące Boga; jest aktem, poprzez który swobodnie powierzam się Bogu, który jest Ojcem i mnie kocha; jest posłuszeństwem „Ty”, dającemu mi nadzieję i ufność. Rzecz jasna to posłuszeństwo Bogu nie jest pozbawione treści: wraz z nim uświadamiamy sobie, że sam Bóg ukazał się nam w Chrystusie, objawił swoje oblicze i stał się rzeczywiście bliskim wobec każdego z nas. Co więcej, Bóg objawił, że Jego miłość wobec człowieka, względem każdego z nas jest bez miary: na Krzyżu Jezus z Nazaretu, Syn Boży, który stał człowiekiem ukazuje nam w najjaśniejszy sposób jak daleko posuwa się ta miłość - aż do daru z siebie, aż do całkowitej ofiary. Wraz z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa Bóg zstępuje aż do głębi naszego człowieczeństwa, aby je Jemu przywrócić, aby je wznieść do Jego wysokości. Wiara jest uwierzeniem w tę miłość Boga, która nie słabnie w obliczu niegodziwości człowieka, w obliczu zła i śmierci, ale jest zdolna do przekształcania wszelkiej formy zniewolenia, dając możliwość zbawienia. Tak więc wierzyć to spotkać owo „Ty”, Boga, wspierającego mnie i obdarzającego obietnicą niezniszczalnej miłości, która nie tylko dąży do wieczności, ale ją daje; jest zawierzeniem Bogu w postawie dziecka, które dobrze wie, że wszystkie jego trudności, wszystkie jego problemy znajdują rozwiązanie w matczynym „Ty”. Ta możliwość zbawienia przez wiarę jest darem, który Bóg daje wszystkim ludziom. Myślę, że w naszym codziennym życiu, nacechowanym problemami i sytuacjami niekiedy dramatycznymi, powinniśmy częściej zastanawiać się nad faktem, że po chrześcijańsku wierzyć oznacza owo powierzenie się z ufnością głębokiemu sensowi, wspierającemu mnie i świat, temu sensowi, którego nie jesteśmy w stanie dać sobie sami, lecz jedynie otrzymać jako dar, i który jest fundamentem, na którym możemy żyć bez lęku. Tę pewność wyzwalającą i pocieszającą wiary musimy być w stanie głosić słowem i ukazywać poprzez nasze chrześcijańskie życie.

 

Być człowiekiem wiary, to być człowiekiem czuwania, jak słudzy z dzisiejszej Ewangelii. Być człowiekiem wiary, to wejście w nieznane. To Bóg, będzie odkrywał przed nami kolejne etapy, to On będzie uczył nas zaufania, polegania i powierzania. Wiara to nie jest akt jednorazowy, ale to droga, którą idziemy przez ziemię do Domu Ojca.

 

Piszę te słowa, w czasie, gdy z różnych zakątków naszej ojczyzny do tronu Jasnogórskiej Pani zmierzają rzesze pielgrzymów. To oni są właśnie dla nas przykładem, że wiara jest drogą, że w czasie tej drogi przyjdzie wiele doświadczeń, ale nie jest to droga bez celu. Ona swój cel ma w spotkaniu z Bogiem na wieki. Niech Pan nas umacnia i strzeże na naszych drogach wiary.