Nad Bożym Słowem. XXV Niedziela okresu zwykłego (2019)

 

Nasze życie, można przyrównać do układania mozaiki. Wiemy, że składa się ona z setek, a czasem tysięcy maleńkich elementów...

 

 
Tekst: ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

Ile jesteś winien mojemu panu? To zdanie zostało zaczerpnięte z dłuższego fragmentu Ewangelii, którą słuchamy dzisiaj w czasie liturgii, a które to słowo, jest nam dane pod refleksję na kolejne dni tygodnia. A zatem: ile jesteś winien mojemu Panu?

Żyjemy w czasach, kiedy kupowanie czegoś na kredyt nie jest niczym nadzwyczajnym. Właściwie zewsząd otaczają nas informacje o kredytach, długach, zobowiązaniach. A więc nieustannie ktoś jest coś komuś winien. Coś musi oddać, wypełnić jakieś zobowiązanie. Co ciekawe, te zobowiązania jakoś nas mobilizują i robimy wszystko, żeby je wypełnić. Dzisiejsza Ewangelia  przynosi ciekawy obraz. Oto jakiś zarządca ma zostać pozbawiony swojej funkcji. Oskarżenie jest poważne: trwoni majątek swego pana. I oto ten człowiek szukając jakiegokolwiek przyjęcia u tych, którzy są dłużnikami jego pana, każe im pisać nowe zobowiązania. Trudno powiedzieć czy te wcześniejsze były prawdziwe, czy może też nieuczciwe i stały się przyczyną straty stanowiska? Jednak jedno jest oczywiste - zaplątanie tego człowieka w nieuczciwość. Został obdarzony zaufaniem. Pan powierzył mu w pewien sposób również swoją przyszłość. Niestety człowiek ten zapomniał, że jest zarządcą a nie panem i swoją przyszłość nadal chce budować na kłamstwie. Czy aby nie jest to przykład budowania na piasku?

W dalszej części tego fragmentu Ewangelista zanotował: Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Warto zwrócić uwagę na użyty tu zwrot: bardzo mała sprawa. Nasze życie, można przyrównać do układania mozaiki. Wiemy, że składa się ona z setek, a czasem tysięcy maleńkich elementów. Sam jeden taki element właściwie nic nie znaczy i nie jest niczym szczególnym, ale bez niego cała piękna mozaika będzie po prostu oszpecona i ten brak będzie widoczny. I tak jak przy układaniu mozaiki, kiedy jesteśmy nad nią pochyleni sam obraz wydaje nam się niczym szczególnym, a czasem może nawet wydaje się brzydki. Dopiero z perspektywy zaczynamy widzieć jego piękno i sens podjętego trudu układania. Tak samo nasze życie. Codzienność, jak ów mały element, może wydawać nam się monotonna, może czasem nad czymś się trudzimy i wydaje nam się to nieraz bez sensu. Dopiero z perspektywy czasu zaczynamy widzieć, że było warto, że ten trud, wysiłek, ta ewangeliczna wierność drobnym rzeczom jest naprawdę czymś dobrym w naszym życiu. Dzisiaj bardzo modne są wszelkiego rodzaju mowy motywacyjne. Słuchając dzisiejszej Ewangelii, też dostajemy wspaniałą mowę motywacyjną. Bądź wierny w bardzo małej rzeczy, to i we wszystkim, co wielkie też będziesz wierny.

Ostatni akapit dzisiejszej Ewangelii mówi nam wprost: Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Niestety, to, co dotyka dzisiaj naszego życia, to właśnie zaprzeczenie tym słowom. Jak mówi powiedzenie: „chcemy zjeść cukierka i mieć cukierka”. Stąd ciągła próba służenia różnym panom. Taki stan rzeczy przenosi się także na naszą postawę wobec Boga. Z jednej strony w każdą niedzielę mówimy: wierzę w Boga. Jednak gdy tylko kończy się liturgia, wychodzę z kościoła i zaczynam swoją służbę już innemu panu. To nasze sprzeniewierzanie się Jego prawu, to nasze czasem wręcz negowanie Jego obecności. To nasze postawy wobec rodziny, ludzi, których spotykamy na drodze naszego życia. Przypominają się tutaj słowa, które kiedyś wypowiedział Jan Paweł II, podczas pielgrzymki do Polski, kiedy tłumy skandowały: kochamy Ciebie! Papież odpowiedział wówczas: wy mnie kochacie, ale mnie nie słuchacie. Czy nie bywa tak w naszym życiu i w naszej relacji z Bogiem?

Dlatego każdy z nas jest dzisiaj zaproszony do tego, aby zadać sobie pytanie: gdzie jest moje serce? Komu służę? Paulo Coelho napisał kiedyś: Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz.

Wracam jeszcze raz do pytania postawionego na początku: Ile jesteś winien mojemu panu? To pytanie niech każdy z nas sobie postawi w swoim sercu. Czego tak naprawdę nasz Pan oczekuje od nas? Odpowiedź na to mamy zapisaną w dwóch zdaniach: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Chciałoby się powiedzieć tyle i aż tyle. Bóg nie stawia nam wymagań niemożliwych do wypełnienia. Nawet w Dekalogu trzy pierwsze przykazania mówią o relacji człowieka do Boga, a pozostałe siedem o relacjach pomiędzy ludźmi. Oczywiście jeśli odrzucimy pierwsze to, zdepczemy także pozostałe.

Święty Augustyn powiedział kiedyś: Miłość po­rusza się na dwóch no­gach: jedną z nich jest miłość do Bo­ga, drugą do ludzi. Rób wszys­tko, żebyś nie kuśty­kał, ale bieg­nij na obu, aż do sa­mego Boga.