Watykan ma 90 lat. Kulisy kościelnej dyplomacji

Nie da się dziś realnie ocenić siły oddziaływania politycznego papieża Franciszka. Zmiany są widoczne z perspektywy czasu - mówi watykanista Jerzy Gruca Zdjęcie: REUTERS/Alkis Konstantinidis

 

- Watykan wpływał na rozładowywanie napięć, które mogły doprowadzić do końca cywilizacji - mówi watykanista Jerzy Gruca (88 l.). W rozmowie ze swoim synem - dziennikarzem Faktu - ujawnia kulisy kościelnej dyplomacji.

 

Radosław Gruca, Fakt: W Polsce dyskutuje się o pozycji Kościoła i postuluje rozdzielenie go od państwa. Ty w artykułach i książkach bronisz tezy, że państwo Watykan potrafiło wiele razy wywrzeć pozytywny wpływ na historię Polski, Europy i świata. Gdzie jest źródło tej siły?

 

Jerzy Gruca, watykanista: W tym roku mamy 90. rocznicę powstania Państwa Watykańskiego powołanego do życia traktatem laterańskim z 1929 r., na który zgodził się król Włoch Wiktor Emanuel. Opisywaniu mocy jego oddziaływania poświęciłem znaczną cześć mojego życia. Oddziaływanie myśli chrześcijańskiej formułowanej przez papieży i siłę dyplomacji opartej na uniwersalnych wartościach obserwowałem od dziesięcioleci. Na przykład za pontyfikatu Jana Pawła II nawiązano kontakty dyplomatyczne z ok. 50 krajami! Pamiętam, jak w pałacu papieskim były nuncjusz papieski w Afryce pokazał mi rozległą mapę na ścianie przy sekretariacie stanu. Obrazowała mizerny wcześniej zakres dyplomatycznych i religijnych wpływów Watykanu i katolicyzmu na różnych kontynentach. Tylko cztery nuncjatury watykańskie! Nasz papież odmienił to na zawsze. Dziś najlepszym dowodem na to, że siła Watykanu jest uznawana przez świat, jest liczba dyplomatów akredytowanych przy tym najmniejszym państwie świata. Głos papieży był słuchany w XX w. i wpłynął na rozładowywanie napięć, które mogły doprowadzić do końca cywilizacji. Uważam, że Watykan miał kluczową rolę w powstrzymaniu wybuchu wojny atomowej w 1962 r. podczas kryzysu kubańskiego, gdy Amerykanie odkryli, że ZSRR wycelował z Kuby swoje głowice nuklearne w kierunku USA.

 

– Co takiego osiągnął urzędujący wówczas papież Jan XXIII?

– Nie wiem, kto zaczął dialog między imperium zła, jak nazywano ZSRR, a Watykanem. Czy zrobił to Nikita Chruszczow, I sekretarz KPZR, wysyłając życzenia Janowi XXIII (na zdjęciu obok), a jednocześnie prosząc, by papież przyjął redaktora naczelnego „Izwiestii,” prywatnie zięcia Nikity. Niektórzy uważali, że zachęcił do tego kroku Chruszczowa sam papież Jan XXIII. Wskazuje też na to odpowiedź na prośbę, bo „uśmiechnięty papież” zaprosił redaktora razem z żoną i wnukami I sekretarza. W Watykanie przyjęto taki gest z mieszanymi uczuciami - wtedy Chruszczow zamykał najwięcej cerkwi. Do tego wciąż nieodwołana była ekskomunika dla każdego, kto świadomie współpracuje z komunistami, którą wydał jeszcze Pius XII. Zamiast takiej filozofii Jan XXIII przekonywał świat, że trzeba rozmawiać z każdym.

 

– Pisałeś, że papież ocalił świat...

– Chodzi o moment, gdy wybucha kryzys kubański. Chruszczow zaprzecza, że wysyłał rakiety, ale w Białym Domu są zdjęcia. Blokada Kuby się zaczyna... John Fitzgerald Kennedy, wiedząc, że Chruszczow ma dobre kontakty z Watykanem, jako mądry prezydent przypomina sobie, że ma kolegę dziennikarza z koneksjami w Watykanie. Prosi papieża o apel, który ten miałby wysłać do ambasad USA i ZSRR. Papież całą noc pracuje z ekspertami i ogłasza dramatyczny apel, że to grozi końcem świata, wojną atomową i że ludzkość błaga polityków, by rozmawiali, a nie walczyli. Opowiada się za pokojowym współistnieniem, nie opartym na wzajemnym strachu, wzywa do rozbrojenia. To wtedy powstaje pomysł na żelazny alarmowy telefon między Moskwą a Waszyngtonem. A co robi Chruszczow? Ogłasza w „Prawdzie” ten apel. Mówi, że papież jest autorytetem moralnym. Jan XXIII dostaje pokojową nagrodę szwajcarską, magazyn „Time” uznaje go za człowieka roku. Być może Jan XXIII i Kennedy ocalili świat. Ta sekwencja zdarzeń skłoniła mocarstwa do podjęcia rozmów i złagodzenia sytuacji. Orędzie papieskie stało się punktem zaczepienia dla energicznych poszukiwań przez obie strony honorowego wyjścia z impasu.

 

– Obecnie siła dyplomacji Watykanu nie jest często opisywana. Czy dlatego, że pozostaje niezmienna od lat i przyzwyczaiła świat do swej konsekwencji? A może nieco spowszedniała?

– Nie da się dziś realnie ocenić siły oddziaływania politycznego papieża Franciszka. Zmiany są widoczne z perspektywy czasu. Watykańska dyplomacja jednak potrafiła dokonać wielu zwrotów. Przykładem choćby działalność Jana XXIII, będącego wzorem dla Jana Pawła II. Gdy umiera krytykowany papież Pius XII, jego następca wprowadza zmiany. Według zasady, że czy przyjaciel, czy wróg, ze wszystkimi trzeba współpracować w tym, co dobre. Można szczegółowo prześledzić, jak dyplomacja watykańska powoli przechodziła od ekskomuniki, którą posługiwał się jak orężem Pius XII, do trudnego dialogu. To Jan XXIII ogłasza pierwszą encyklikę „Pacem in terris”, o warunkach pokoju. Bezspornie autorytet Watykanu urósł wtedy...

Stolica Apostolska wykorzystała do swojej polityki proces chruszczowowskiej odwilży, która pojawiła się w obozie komunistycznym po XX Zjeździe KPZR. Ogłoszona wówczas koncepcja pokojowego współistnienia dwóch ideologii zostaje poważnie potraktowana w Watykanie, chociaż zdawano sobie sprawę z pewnej nieszczerości i taktyki, jaką Chruszczow zaczął realizować. Przed śmiercią Jan XXIII zwołuje sobór, który rewolucjonizuje życie Kościoła i nie przejmuje się tym, że agenci komunistyczni udający biskupów z ZSRR przyjeżdżają również. Ryzyko to opłaciło się światowemu pokojowi.

 

– To epizod czy w późniejszych latach też można znaleźć podobne przykłady?

– Ja je widzę. Współczesny świat, choć szybko zapomina, bo zwycięstwo ma zazwyczaj wielu ojców, jednak docenia bezkrwawe i pokojowe sposoby zmiany sytuacji społeczno-politycznej. Świadczy o tym np. fakt, że Wałęsa jako symbol ruchu społecznego „Solidarności” otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Dyplomacja watykańska ma swój inspiracyjny udział w idei powstania Międzynarodowego Trybunału w Hadze.

 

 

Archiwalne zdjęcie przedstawia św. papieża Jana Pawła II, w 1978 roku w Rzymie, po wizycie u polskiego biskupa Andreja Marii Deskura w szpitalu Gemelli, kilka dni po jego wyborze na papieża. Zdjęcie: REUTERS / Mal Langsdon/Scanpix

 

 

– Trudno sobie wyobrazić, że taką moc miało powtarzanie w kółko, że trzeba rozmawiać, że pokój jest najważniejszy. Czy Watykan stosował jakieś specjalne sposoby, by przekonać do swojej politycznej linii?

– Wbrew pozorom dyplomaci w purpurach potrafili znaleźć wiele rozmaitych sposobów dotarcia do rozmówców. O elastyczności dyplomacji i jej ukierunkowaniu na rezultat świadczy anegdota o rozmowach z Nikołajem Podgornym z Rady Najwyższej ZSRR. Podgorny był tak zdenerwowany, że papież Paweł VI (następca Jana XXIII) musiał posyłać swych współpracowników po papierosy dla niego, by dialog mógł być skuteczniejszy. Od protokołu i utrwalonych obyczajów ważniejsze było znaleźć konsensus. 

– Liczyła się też siła autorytetu papieża, szczególnie Jana Pawła II, która potrafiła mobilizować do działania najważniejszych przywódców. To przecież dopiero prezydent Ronald Reagan, nie będąc katolikiem, doprowadził do nawiązania pełnych stosunków dyplomatycznych z Watykanem w 1984 r. Obaj - Karol Wojtyła i Reagan - mieli świadomość, że stoją po jednej stronie barykady, walcząc z totalitarnym komunizmem. Ważnymi symbolami o historycznym znaczeniu były spotkania papieża - nie tylko podczas pielgrzymek do najdalszych zakątków świata, gdzie zawsze rozmawiał z najważniejszymi politykami, ale też wizyty w Stolicy Apostolskiej składane mu przez nich. Wizytę Michaiła Gorbaczowa w Watykanie media ogłosiły audiencją stulecia. Pół miliarda widzów z ponad 50 krajów oglądało ją w telewizji. To spotkanie i przedłużona rozmowa dwóch przywódców, największego i najmniejszego kraju świata, to jeden z kamieni milowych na drodze do upadku ZSRR i zmian, jakie nastąpiły w latach 90.

 

Św. Jan Paweł II z prezydentem USA George'em W. Bushem na balkonie letniej rezydencji papieży w Castel Gandolfo. 23 lipca 2001. Zdjęcie: REUTERS/Vatican/HO/FILE/Scanpix

 

– Dziś Kościół boryka się z wieloma problemami, m.in. nabrzmiewa dyskusja o pedofilii i nierozliczeniu się Kościoła...

– Kościół jest święty, ale składa się z wielu grzesznych ludzi.

 

(Artykuł ukazał się w wysokonakadowym piśmie Fakt24. Publikowany za zgodą redakcji)