Misja polskich katolików w Norwegii. Rozmowa z arcybiskupem metropolitą katowickim i przewodniczącym Komisji Duszpasterstwa KEP Wiktorem Skworcem

 

 

 "Dla Chrystusa trzeba zdobywać każdego człowieka na nowo. Dlatego tak ważna jest obecność polskich księży, którzy sprawiają, że naszym rodakom bliższa jest ojczyzna" - powiedział abp Skworc w wywiadzie dla katolsk.no 

 

Nasi rodacy, którzy żyją w Norwegii, też są misją. Nie przyjechali tu tylko po to, żeby pracować i zabezpieczyć byt materialny swojej rodzinie, ale także po to, aby być misją.

 

Tekst i zdjęcia: Marta Tomczyk-Maryon

 

– Kilka dni temu rozpoczęliśmy nadzwyczajny miesiąc misyjny. Papieska inicjatywa ma nam przypomnieć, czym jest misyjna działalność Kościoła. Czy według Ks. Arcybiskupa musimy na nowo odkrywać misyjność Kościoła? I przede wszystkim jak dzisiaj, w roku 2019, rozumieć tę misję?

– Mamy jedną wspólną cechę: zapominamy. I dlatego dobrze jest przypominać. Można powiedzieć, że cała działalność Kościoła jest przypominaniem. Rok liturgiczny to przypominanie i uobecnianie zbawczych wydarzeń Jezusa Chrystusa.

Papież ogłosił nadzwyczajny miesiąc misyjny po to, aby nam zwrócić uwagę na sprawy misji. To papieskie przypomnienie można rozważać na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, żebyśmy poczuli się odpowiedzialni za dzieło ewangelizacji świata i abyśmy je wspierali w taki sposób, jaki dla każdego z nas jest możliwy. Dzieło misyjne Kościoła, które podejmują również w naszym imieniu posłani misjonarze, powinniśmy wspierać modlitwą. Kościół, pielęgnując apostolski zwyczaj, posyła na misje i pamięta o tych, których wysyła, dlatego się za nich modli. A na człowieka patrzy integralnie, dostrzegając jego potrzeby duchowe i materialne. I dlatego w każdej placówce misyjnej na całym świecie są ważne trzy punkty: miejsce do ewangelizacji, kształcenia i do leczenia człowieka. Kaplica, szkoła i szpital. Na te działania potrzeba wsparcia finansowego. Kościół w Polsce ma fundusz, który nazywa się „Ad gentes” , zbiera się na niego ofiary w drugą niedzielę Wielkiego Postu. I to jest jedna płaszczyzna działalności misyjnej Kościoła.

A druga, to nasza powinność bycia misjonarzem, świadkiem Chrystusa. W tegorocznym orędziu papieskim Ochrzczeni i posłani są piękne słowa: „Ty jesteś misją”. Ważne jest, żebyśmy tą misją byli. Nasi rodacy, którzy żyją w Norwegii, też są misją. Nie przyjechali tu tylko po to, żeby pracować i zabezpieczyć byt materialny swojej rodzinie, ale także po to, aby być misją.

 

– Jak być misją?

– Św. Franciszek, gdy posyłał swoich braci na misje, mówił: „Głoście Ewangelię, a jak zajdzie potrzeba, to i słowem”. Z tej rady wynika, że dał on pierwszeństwo świadectwu życia. To jest także wskazówka dla nas: skoro jesteś misjonarzem, bądź świadkiem Chrystusa, bądź świadkiem Ewangelii.

 

– Myślę, że dzisiaj jest to jeszcze ważniejsze niż kiedyś, bo żyjemy w epoce, która zdeprecjonowała słowa. Manipulacja i nadużywanie słów sprawiły, że nie mamy już do nich zaufania.

– I dlatego św. Franciszek, który mówi o pierwszeństwie świadectwa, jest tak aktualny.

 

– Dzięki Ks. Arcybiskupowi przyjechało do Norwegii wielu polskich księży. Zajmują się oni głównie duszpasterstwem polskim. Odprawiają również Msze św. w języku norweskim. Czy posługę polskich duchownych i sióstr zakonnych poza granicami Polski postrzega Ks. Arcybiskup w kategorii misyjnej działalności Kościoła?

– Trzeba sobie przypomnieć, że my jesteśmy Kościołem katolickim, a Kościół katolicki jest Kościołem powszechnym. To nie jest Kościół tylko dla jednego narodu, dla jednej nacji. I dlatego, kiedy księża podejmują swoją posługę, to są posłani do wszystkich. Oczywiście, to biskup danej diecezji decyduje o adresatach tej posługi. W Norwegii nie chcemy tworzyć jakiegoś ekskluzywnego duszpasterstwa dla Polaków. Wobec braku księży, misja kkapłanów z Polski jest bardzo ważna, bo wspiera również Kościół katolicki w Norwegii. Posługują naszym rodakom, ale są też bardzo pomocni w tej diecezji, która cierpi na brak rodzimych powołań.

 

– Jest rzeczą zrozumiałą, że posługa polskich księży, zakonników i sióstr zakonnych jest korzystna przede wszystkim dla Polaków mieszkających w Norwegii. Sakramenty i Msze św. w języku polskim to wartości, które trudno przecenić. Zastanawiam się jednak, czy obecność polskich księży w Norwegii jest korzystna również dla innych nacji? Czy my, jako polski Kościół dajemy coś Kościołowi katolickiemu w Norwegii?

– Musimy być bardzo ostrożni w mówieniu o działalności misyjnej. Rozróżniamy kraje pierwszej ewangelizacji, do których dzisiaj należą przede wszystkim kraje w Azji. Mówimy również o krajach wtórnej ewangelizacji. Trudno powiedzieć, że Norwegia jest krajem misyjnym, bo tutaj Kościół jest obecny, zarówno luterański, jak i katolicki. Jest to więc naród zewangelizowany. Ale z drugiej strony wszędzie potrzeba pracy misyjnej, by dla Chrystusa zdobywać ludzkie serca. Wiary nie zapisuje się w spadku. Dla Chrystusa trzeba zdobywać każdego człowieka na nowo. Dlatego tak ważna jest obecność polskich księży, którzy sprawiają, że naszym rodakom bliższa jest ojczyzna. W dalszej perspektywie, której może teraz nie widzimy, jest to wzmacnianie Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa w Norwegii.

 

Podczas październikowej wizyty w Oslo abp Skworc odprawił dwie Msze św., jedną z nich w katedrze św. Olafa

 

– Na czym polega współpraca między Kościołem polskim a norweskim? I czy układa się ona dobrze?

– Myślę, że trzeba tu sięgnąć do doświadczeń zgromadzeń zakonnych, np. sióstr elżbietanek, które są w Norwegii od prawie półtora wieku. Najpierw były tu obecne konsekrowane kobiety, zakony żeńskie, a dopiero potem, gdy zaistniała taka potrzeba, pojawili księża z Polski. Zresztą proszę zauważyć, że kraje nordyckie były ewangelizowane przez osoby duchowne ze zgromadzeń zakonnych. Natomiast otwarcie na Polskę było związane z tym, że tutaj przybywali Polacy do pracy. Było więc rzeczą naturalną, że biskup Oslo Bernt Eidsvig zwrócił się o pomoc personalną do Kościoła w Polsce. I taką otrzymał. Na konieczność jej udzielania, na konieczność solidarności Kościoła w Polsce z naszymi rodakami migrującymi za pracą zwrócił uwagę papież Benedykt XVI podczas pielgrzymki do Polski, kiedy podczas spotkania z duchowieństwem w warszawskiej katedrze powiedział: „Dzisiaj Kościół polski stoi przed wielkim wyzwaniem, jakim jest duszpasterska troska o wiernych, którzy Polskę opuścili. Plaga bezrobocia zmusza wiele osób do wyjazdu za granicę. Jest to zjawisko o ogromnej skali. Gdy rodziny są przez to rozdzielone, gdy rwą się więzi społeczne, Kościół nie może być obojętny. Trzeba, aby wyjeżdżającym towarzyszyli kapłani, którzy w łączności z lokalnymi Kościołami podejmą pracę duszpasterską wśród emigracji” (2006). 

Kiedy ks. biskup Bernt zwrócił się o pomoc do Kościoła w Polsce, a konkretnie do ówczesnego biskupa tarnowskiego, to, po rozeznaniu sytuacji, spełniliśmy jego prośbę. Kościół w Polsce mógłby wysłać tu jeszcze więcej księży, szczególnie z diecezji, z których nasi rodacy pochodzą.

Wiemy, że Kościół katolicki w Norwegii dzisiaj w 50 procentach składa się z katolików pochodzenia polskiego, więc byłoby dobrze, aby 50 procent duchowieństwa było tu z Polski, księży posłanych choćby czasowo, żeby pracować wśród Polaków. Oczywiście wymaga to regulacji, spisania umowy, np. dotyczącej szczegółów bytowych. Ale to wszystko zostało już uzgodnione i funkcjonuje.

 

– W takim razie czy jest możliwe, aby do Norwegii przyjechało w najbliższym czasie więcej polskich kapłanów? Czy jest to realne w czasie, kiedy widoczny jest kryzys powołań?

– Porównajmy sytuację duszpasterską w Norwegii i w Polsce. Kiedy to zrobimy, to odpowiedź może być tylko jedna - pozytywna. „Bieda” personalna w Polsce a „bieda” personalna w Norwegii to są różne rzeczywistości. Muszę jednak przyznać, że bardzo często w polskich diecezjach występuje myślenie wsobne: „Jak nam będzie zbywało, to może kogoś wyślemy”. Trzeba mieć przekonanie, że jesteśmy odpowiedzialni za duszpasterstwo Polaków, którzy wyjeżdżają z kraju, a wtedy opisane myślenie przegrywa.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę - duchowni tu posługujący muszą mieć świadomość, że powinni sami szukać sprzymierzeńców wśród wiernych świeckich. Trzeba znaleźć świeckich, którzy mogliby prowadzić grupy modlitewne, animować ewangelizacyjną i katechetyczną aktywność. Ksiądz jest do tego, co najważniejsze: nikt go nie zastąpi w posłudze sakramentalnej i nade wszystko w sprawowaniu Eucharystii.

 

– Zadam Ks. Arcybiskupowi to samo pytanie, które zdałam biskupowi Lechowiczowi podczas jego ostatniej wizyty w Oslo: w jaki sposób Kościół wspiera Polaków na obczyźnie?

– Wspieramy w ten sposób, że ciągle wysyłamy polskich księży do pracy z Polonią. Można by tu przywołać postać kard. Augusta Hlonda, który założył Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Ponadto Kościół w Polsce prowadzi rozmowy z różnymi episkopatami krajów, gdzie są Polacy, aby duszpasterstwo Polaków było zabezpieczone. Polska Misja Katolicka w Niemczech, Polska Misja Katolicka w Anglii, Polska Misja Katolicka we Francji to owoce takich dwustronnych rozmów i umów między episkopatami. Kościół w Polsce deleguje też jednego biskupa z Konferencji Episkopatu Polski, który ma zajmować się duszpasterstwem Polaków na całym świecie i utrzymywać kontakty z lokalnymi episkopatami. Kościół w Polsce także modli się za emigrację i wypracowuje programy duszpasterskie, użyteczne również na emigracji.

 

"Chciałbym pozdrowić Polaków i wyrazić radość, że znaleźli taki kraj, gdzie żyją z rodzinami i gdzie pracują. Pragnę im podziękować za to, że nie tracą więzi z ojczyzną i że są w Kościele katolickim" - powiedział abp Skworc

 

– Rozszerzając nieco perspektywę naszej rozmowy, chciałabym zapytać o to, jakie najważniejsze wyzwania stoją obecnie przed Kościołem na świecie?

– Trzeba tu różnicować odpowiedź, bo problemy Kościoła w Europie Zachodniej są inne niż Kościoła w Ameryce czy w Afryce. Jednym z najważniejszych problemów, które dotyczą świata europejskiego, jest materializm praktyczny. Kiedy człowiek żyje w dobrobycie, sam sobie wystarcza. Ta sytość zamyka na Pana Boga, na wartości, na wieczność. Sprzyja również wynajdywaniu sobie innych „bogów”.

Oczywiście Kościół musi ewangelizować i ciągle przekazywać dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie, ale, żeby dobrze ewangelizować, Kościół musi być wiarygodny. A wszystko to, co jest w Kościele niewiarygodne, co jest naszym grzechem, odcięciem od Ewangelii, powinno być usunięte. I dlatego Kościół - jak łatwo zauważyć - oczyszcza się, żeby być bardziej wiarygodnym. Poważnym problemem, który obserwujemy w skali szerszej niż Europa, jest brak powołań do służby Ewangelii i rozpad rodziny. Tutaj potrzeba modlitwy.

Ważną sprawą jest także świętowanie niedzieli i przestrzegane Bożego przykazania „Pamiętaj, abyś dzień święty świecił”. Jan Paweł II mówił: „Ecclesia de Eucharistia vivit” - Kościół żyje, buduje się Eucharystią. Jeśli więc gołym okiem dostrzegalna jest absencja na Eucharystii, to Kościół się nie buduje. A wiemy, że nawet w Polsce spada liczba dominicantes, czyli chodzących do Kościoła. Jednak ci, którzy są na Eucharystii, to ludzie, którzy w pełni w niej uczestniczą. Wśród tych, którzy chodzą do kościoła, wzrasta liczba communicantes, czyli tych, którzy przyjmują Komunię św.

 

– Ostatnio wiele dyskutuje się o celibacie. Jakie jest zdanie Ks. Arcybiskupa na ten temat? Czy Kościół powinien zmierzać do zachowania celibatu, czy też, w kontekście kryzysu powołań, wykazać się zdroworozsądkowym podejściem i zrezygnować z niego?

– Chrystus mówi w Ewangelii o bezżennych dla Królestwa Bożego (por. Mt 19,12). To jest łaska powołania i trzeba się modlić o takich kandydatów do prezbiteratu, którzy ją otrzymują. Dzięki niej są w pełni dyspozycyjni, a kierując się miłością pasterską, kochają wszystkich niepodzielnym sercem. Ściśle rzecz ujmując, celibat duchowieństwa w Kościele katolickim jest z ustanowienia Kościoła i jako taki może zostać uzupełniony innymi formami życia duchownych, jak to jest np. w Kościele grekokatolickim.

 

– Czy chciałby Ks. Arcybiskup skierować słowa do Polaków zamieszkałych w Norwegii?

– Chciałbym pozdrowić Polaków i wyrazić radość, że znaleźli taki kraj, gdzie żyją z rodzinami i gdzie pracują. Pragnę im podziękować za to, że nie tracą więzi z ojczyzną i że są w Kościele katolickim. Chciałbym ich bardzo prosić, żeby zachowując swoją tożsamość, wiedzieli, że są ochrzczeni, że mają misję do spełnienia i żeby mieli odwagę tę misję podejmować.

 

 

 

Przeczytaj relację z pobytu abp Wiktora Skworca w Oslo