Nad Bożym Słowem. XV Niedziela zwykła (2020)

 

peasant-452904_960_720.jpg

Siewca nie przestanie siać. Pytanie tylko” czy my będziemy słuchać i usłyszymy? Czy pozwolimy na wzrost, który wyda plon stokrotny?

 

 

Tekst: ks. Marcin Zych (parafia św. Pawła w Bergen)

 

 

Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. To fragment dzisiejszego pierwszego czytania. Warto zwrócić uwagę na te słowa.

Kiedyś spotkałem się ze stwierdzeniem, że w Kościele czyta się ciągle to samo, i że to nic nie wnosi w życie człowieka. Opracowane w Kościele zbiory czytań mają swoje określone cykle, są przypisane do różnych wydarzeń świąt i uroczystości. Ale czy to oznacza, że nic nie mówią? Pan Jezus powie nam dzisiaj w Ewangelii: Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.  Zestawiam te teksty, ponieważ każdy z nas może się znaleźć właśnie w takiej pułapce słuchania a nie słyszenia. Jakże często ktoś z różnych wypowiedzi wychwytuje tylko to, co jest dla niego wygodne, bądź korzystne. Słuchanie Słowa Bożego może nas poruszyć do refleksji, więc już z założenia wolimy go słuchać, ale nie słyszeć. Może warto zrobić sobie kiedyś taki mały sprawdzian: po wyjściu z kościoła, spróbujmy przypomnieć sobie o czym była Ewangelia. Może to zabrzmi trochę groteskowo, ale usłyszałem kiedyś odpowiedź na takie pytanie i brzmiała ona: „no, jak to o czym? O Panu Jezusie”. Wszystko prawda, ale, co ten Jezus mówił? Tu już niestety nie było odpowiedzi, tylko stwierdzenie: „przecież byłem w Kościele”.

Dostajemy dzisiaj piękny obraz siewcy, który sieje ziarno. Bóg tak samo zasiewa w nas ziarno Swojego słowa, które wzywa do jedności, miłości i przebaczenia. Jak dobry gospodarz troszczy się o wzrost tego ziarna, dając nam posługę sakramentalną Kościoła. Niestety to często właśnie pomiędzy te ziarna Słowa Bożego, próbujemy wsiewać swoje nasiona, a czasem nawet chwasty grzechów. Potem dziwimy się, że plon jest niewielki i mamy wtedy pretensje do Boga. A może trzeba wtedy stanąć i powiedzieć: ten słaby plon, to moje zaniedbanie, to mój grzech.

Jednego możemy być pewni. Siewca nie przestanie siać. Nie przestanie się też nieustannie troszczyć. Pytanie tylko” czy my będziemy słuchać i usłyszymy? Czy pozwolimy na wzrost, który wyda plon stokrotny?