Nad Bożym Słowem. V Niedziela Wielkiego Postu

1920px-Nicolas_Poussin_-_Le_Christ_et_la_femme_adultère.jpg

"Powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?»".

 

 

 
Tekst: Ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

 

Czas Wielkiego Postu coraz bardziej się wypełnia. Już niemal odczuwamy bliskość Paschy, a tym samym największych wydarzeń zbawczych, bez których całe nasze życie nie miałoby większego znaczenia. Jeśli pamiętamy Słowo z poprzedniej niedzieli wyrażone w obrazie miłosiernego ojca i w wezwaniu Pawła: „w imieniu Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem”, to Dobra Nowina, która jest nam dzisiaj dana jest jakby wyjaśnieniem i zobrazowaniem tego, co dzieje się z człowiekiem, który wraca do jedności  z Ojcem.

W pierwszym czytaniu słyszymy słowa: „Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej; pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?”.  Zatem mamy wyrzucić historię? Czy to znaczy, że to wszystko, co było nie ma znaczenia? Znamy przecież to powiedzenie: „historia nauczycielką życia”. Izajasz zwraca tutaj bardziej uwagę na to, co i dzisiaj często ma miejsce, a mianowicie często przywołujemy jakieś wydarzenie, nie po to, aby wyciągnąć z niego przesłanie na przyszłość, ale przywołujemy je, by właśnie dokonywać owego „roztrząsania”. Czasem ma to taki wymiar, że mówimy: „kiedyś było lepiej”, trochę przypominając w ten sposób naród wybrany, który po uzyskaniu wolności zaczyna na pustyni wspominać niewolę i doszukiwać się w niej nawet dobrych rzeczy. Tak samo może być z naszym życiem i naszymi postawami. Może podjęliśmy konkretne postanowienie przemiany naszego życia, może zerwaliśmy z jakimś złem, ale ciągle wracamy do tego, co było. Może nawet zaczynamy za tym tęsknić i zaczynamy roztrząsać, czy nie lepiej było wtedy.

Z drugiej strony owo roztrząsanie może prowadzić do tego, że prawdę wynikającą z danych wydarzeń zaczniemy rozmywać, próbować wybielać itd. Czyż dzisiaj nie jesteśmy często świadkami, właśnie takiego wspominania historii, która zaczyna się rozmijać z tym, jak było naprawdę.

Popatrzymy na Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Przyprowadzają do niego kobietę, którą dopiero pochwycono na cudzołóstwie: „powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?»”. A zatem Faryzeusze i uczeni w piśmie chcą teraz roztrząsać, dyskutować, popisywać się może swoją wiedzą, wiarą, nieskazitelnością. A może działają tak, jak to ktoś kiedyś ładnie skomentował, żeby po prostu w ten sposób ukryć swoje własne życie niekoniecznie moralnie poprawne życie. Jezus powie: „wieszają ciężary wielkie, ale sami palcem nie chcą ich dotknąć”. Zresztą słowa, które padają z ust Jezusa w tym fragmencie wskazują taki kierunek: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.

To jest niesamowite w jak prosty i jasny sposób zamyka całą dyskusję. Nawet na jedno słowo nie wchodzi w takie roztrząsanie sprawy. Dla niego taka sytuacja jest jak pisanie palcem po ziemi. To tak, jakby chciał powiedzieć: całe to wasze roztrząsanie ma taką wartość jak słowo zapisane na ziemi.

Z drugiej strony piękny jest później dialog z ową kobietą. On nie pyta jej o nic, nie pyta, czemu to zrobiła. Pewnie, ktoś powie. bo jako Bóg dobrze wiedział. Tak to prawda, ale nie każe tej kobiecie żeby się tłumaczyła itd. Daje jej i nam równocześnie dwa bardzo konkretne wskazania: „Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz”.

Pierwsze to, Bóg nie potępia człowieka. Nawet jeśli ten człowiek upada i grzeszy, Bóg nie potępia, nie odrzuca. To człowiek odwraca się od Boga. To mieliśmy tydzień temu. Nie Ojciec opuścił syna, ale syn Ojca. I kiedy wrócił, Ojciec go nie potępił tylko na nowo usynowił. Po drugie mówi: idź i nie grzesz. Czyli idąc przez życie nie łap się tego, co cię porani, co zepchnie cię do przysłowiowego koryta świń.

Żebyśmy byli zdolni to wypełnić, żebyśmy nie ustali, Kościół najpierw w chrzcie naznaczył nas niezatartym znakiem, dzięki któremu zawsze będziemy rozpoznawani jako dzieci Boga, a w czasie drogi daje nam Pokutę i Eucharystię. W sakramencie Pokuty, nieustannie zdejmuje z naszych pleców wszystkie nasze grzechy i upadki, a w Eucharystii karmi nas, żebyśmy nie szukali innego pokarmu, który może nas zatruć jadem grzechu.

Kolejne dni Wielkiego Postu będą, w wielu wspólnotach, naznaczone czasem spowiedzi świętej. Nie pozostaje nic innego jak powtórzyć słowa, które brzmią dzisiaj przed Ewangelią: „Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny”. Niech dopomaga nam w tym postawa i słowa Apostoła Narodów: „Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonały, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. 

Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę, w Chrystusie Jezusie”.