Nad Bożym Słowem. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (2021)

eucharist-5203210_960_720.jpg

Całe życie Kościoła, a co za tym idzie całe życie człowieka koncentruje się właśnie wokół tajemnicy Eucharystii. Ona nas karmi, odbudowuje naszą więź z Bogiem i drugim człowiekiem, a wreszcie jest zapowiedzią życia wiecznego.

 

 

Tekst: ks. Marcin Zych (parafia św. Pawła w Bergen)

 

W niektórych wspólnotach w miniony czwartek, w innych dzisiaj obchodzona jest Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej zwana Bożym Ciałem. To bardzo szczególny dzień, który jest zewnętrznym ukazaniem jak realizuje się Ewangelia. Słyszeliśmy w ostatnią niedzielę, jak Jezus zapewniał uczniów: Ja Jestem z wami, przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. I właśnie w Boże Ciało Kościół tę prawdę uroczyście celebruje. Znów wracamy do Wieczernika, aby usłyszeć: to czyńcie na moją pamiątkę, i umocnieni tym wydarzeniem wychodzimy poza mury świątyń, aby tę Pamiątkę Chrystusa uroczyście głosić.

Całe życie Kościoła, a co za tym idzie całe życie człowieka koncentruje się właśnie wokół tajemnicy Eucharystii. Ona nas karmi, odbudowuje naszą więź z Bogiem i drugim człowiekiem, a wreszcie jest zapowiedzią życia wiecznego.

Jak odnieść tę prawdę do naszego życia? Codzienność bywa wymagająca i trudna. Czy Eucharystia może nam rzeczywiście pomóc? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, ale tak naprawdę wszystko zależy od nas samych, od tego, czym jest dla nas Eucharystia. Jeśli traktujemy ją tylko jako rutynowy obowiązek niedzieli, który trzeba wypełnić, to trudno jest nam potem odkrywać jej działanie w naszym życiu. Natomiast, jeśli jest ona przeżywana z pełnym zaangażowaniem jako spotkanie z żyjącym Bogiem, i jest przyjęciem Ciała Chrystusa do naszego serca, to wtedy jest to wspaniałe wydarzenie, które oddziałuje na nasze życie. Na jednej ze stron internetowych przeczytałem świadectwo księdza pracującego w Afryce, mówiące na temat Eucharystii: Jednego dnia wiozłem Komunię św. mieszkańcom afrykańskiej wioski. Pożyczyłem nasze jedyne parafialne auto i ruszyłem w drogę. Po kilku godzinach dotarłem do miejsca, w którym droga została podtopiona - nie było możliwości objazdu. Ci, których miałem tego dnia odwiedzić, od ponad miesiąca nie uczestniczyli we mszy, od ponad 30 dni pozostawali bez Chrystusa w Eucharystii! Musiałem im przynieść Pana Jezusa w Komunii, nie mogłem ich tak zostawić i ich zawieść”. Przez kilka chwil ks. Augustine zastanawiał się, co zrobić w tej sytuacji: dalsza jazda samochodem nie wchodziła w grę, podobnie jak pozostawienie wiernych bez Eucharystii. W pewnej chwili zauważył człowieka pracującego przy drodze. Wyjaśniwszy nieznajomemu swoje położenie, ksiądz poprosił mężczyznę o pożyczenie mu roweru, który zauważył nieopodal, oparty o drzewo. Nieznajomy zgodził się, więc ks. Augustine zabrał z samochodu zestaw do odprawiania mszy św. i przymocował go mocno do roweru. Dalszą podróż odbył na dwóch kółkach, co zabrało mu kolejne kilka godzin. Dotarł na miejsce bardzo zmęczony, cały pokryty pyłem i kurzem drogi, a w dodatku dokuczało mu niemiłosierne pragnienie. Oczywiście było już kilka godzin po planowanym rozpoczęciu mszy. „Mimo mojego spóźnienia – kontynuował opowieść ks. Augustine – wszyscy po prostu siedzieli w kościele, czekając na mnie. Ani się na mnie nie złościli, ani nie okazywali zniecierpliwienia. Pragnęli Chrystusa w Eucharystii i wiedzieli, że przyniosę im Go. Cieszyli się, mogąc na mnie czekać”.

Czy ja bym czekał? Czy udział we Mszy świętej miałby dla mnie takie znaczenie? Warto postawić sobie te pytania szczególnie w czasie pandemii, który pokazał nam dwie rzeczy. To jak trudno, ze wglądu na obostrzenia, być na Mszy oraz to, że, gdy zelżały owe ograniczenia, wielu rezygnuje z uczestniczenia w nabożeństwach. Niektórzy mówią, że wolą obejrzeć Mszę w telewizji czy internecie. To prawda, jest taka możliwość, ale jest ona dobra, wtedy kiedy nie można iść do kościoła. Nic nie zastąpi żywego spotkania z Jezusem, z Jego słowem i Jego obecnością pod postacią chleba. Zatem uroczystość Bożego Ciała jest dla nas okazją i zaproszeniem do otwarcia naszych serc na Chrystusa, który przychodzi do nas w Eucharystii.

Niech Jego moc przeniknie nasze serca i da nam moc do podążania po Jego śladach.

 

Przeczytaj również: 

Boże Ciało - sakramentalna obecność Chrystusa w Eucharystii