Wyjmij rękę z ognia

 

thumbnail_10_ab1fd3f4de4a452b64d3f4e3dee4e779.jpg

 
Tekst: Kinga Plisko

 

         

Niby modlimy się, ale jest jakoś nielekko, niepięknie; ciemno wokół...

Niby prosimy, czasem myślimy może, że się źle modlimy, może źle pragniemy, przychodzi nam do głowy, że źle prosimy, i już sami nie wiemy, co myśleć. I dochodzimy do wniosku, że może westchnąć: „Jezu, Ty się tym zajmij…”, albo kochać Niebo i nic więcej? Albo powtarzać za Fredrą: „Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”?

Ale serca nie oszukamy – tam mamy pragnienia schowane. I kiedy wsłuchamy się w jego głos, kiedy posłuchamy, jak bije – jak cieszy się, gdy jest szczęśliwe, kiedy indziej, jak drży „na trwogę” – usłyszymy, czego nasza dusza pragnie…(Mówimy czasem ludziom: „Życzę ci, czego dusza zapragnie”, bo wiemy, że dusza zna drogę do Boga).

Mamy też strachy – one nie są od Boga, ale mamy je, niestety. Wyłażą na wierzch jak dżdżownice po deszczu i prowadzą nas na boki, na życiowe manowce. Wtedy prosimy, płaczemy, przepraszamy, mówimy: „Ratuj, ratuj, Boże…” I nic.  Czemu nic? Czemu nie od razu? Czemu nie już? Przecież cierpimy. Szatan przebrany w nasze największe pragnienia, lęki, sytuacje, które nas zniewalają, zaciera łapy z zachwytu, a nas piecze i wyjemy, bo wsadziliśmy rękę w ogień.

I póki jej nie wyjmiemy – nie zmienimy sytuacji, nie stawimy czoła lękom, pokusom, nie zmienimy widzenia świata, nie zetrzemy ego na rzecz serca, nie pochylimy głowy w pokorze, nie wybaczymy sobie i innym, dopóki nie zawierzymy Bogu całkowicie i z dziecięcą ufnością – dopóty nie będzie inaczej. 

Nie będzie, jeśli nie damy Bogu szansy. Nie będzie, bo Bóg dał nam wolną wolę i czeka ze związanymi rękami na znak od nas.

Czeka i daje nam siłę do walki, daje nam znaki, ale sami musimy podjąć decyzję. Ona musi wypłynąć z naszego serca, z sumienia, musi być pragnieniem światła…

To niełatwe – zwyczajnie, po ludzku. Wydaje się, czasem, że się nie da. Myślimy: „Nie dam rady i już”. To Einstein napisał, że wszyscy myśleli, że coś jest niemożliwe, aż przyszedł ktoś, kto o tym nie widział i to zrobił. Tak samo jest z sercem.

Bóg jest wszechmogący, wszystko może, wystarczy poprosić – ale z serca, prawdziwie…

A Bóg popatrzy wtedy na nas z Nieba, uśmiechnie się z aprobatą i będzie nas wspierał z całych sił…           

I wyśle anioły, i da im rozkaz, aby nas strzegły na wszystkich naszych drogach. (Ps 91, 11). I pomoże nam, bo Bóg podtrzymuje wszystkich, którzy padają, i podnosi wszystkich zgnębionych. (Ps 145,15). A w naszym życiu zaczną dziać się cuda, w które trudno będzie czasem uwierzyć…

Ale najpierw musimy wyjąć rękę z ognia (to metafora, zauważyliście to na pewno, Państwo) i podjąć decyzję – dać Bogu szansę.

Jak? Jak pozwolić Bogu, żeby nam nieba przychylił?

Na kolanach.

Kiedy wyczerpiemy nasze ludzkie możliwości i zostanie nam rozpacz, wtedy trzeba Pana Boga poprosić, ale poprosić szczerze, sercem: „Boże, pomóż mi”. I porozmawiać z Bogiem. Bóg nas zna, rozumie. I pomoże każdemu; po Bożemu, według własnego planu i w odpowiednim czasie. Odmieni nasze serca, a to odmieni nasze życia. Obdarzy nas darami Ducha Świętego…

Ale sami musimy zrobić pierwszy krok, wyjąć rękę z ognia, czyli wyjść z ciemności. Ciemność to złość, chciwość, lenistwo, nieczystość, nienawiść, obgadywanie, brak przebaczenia (sobie również), zazdrość, łakomstwo, gniew, pycha (za nią kroczy zguba) – tam mieszka szatan, kusi nas i zaciera łapy, kiedy wybierzemy zło; tam jest ciemno…

Bóg to światło – miłość, dobro, empatia, radość, wrażliwe, skore do pomocy i współczucia serce, miłosierdzie, pogoda ducha, szlachetność, skromność, altruizm, szczerość, prostolinijność, przebaczenie – świetlistość duszy – szczęście i zdrowie.

(Trzeba też wyznać Bogu grzechy, trzeba przyjmować komunię – szatan nie ośmieli się nas ruszyć wtedy! Będziemy w polu światła, blisko Boga, w polu miłości – Bóg nas będzie chronił). 

A potem? Potem trzeba być cierpliwym, mieć w sobie oceany cierpliwości...

Cierpliwy do czasu dozna przykrości, ale później radość dla niego zakwitnie. (Syr 1,23)

Wyjmij rękę z ognia, to pragnienie serca…