Zanurzyć się w Słowie Bożym. 23. Niedziela zwykła (2021)

11.jpg

Rozmowa z Bogiem odbywa się sam na sam. Tylko ty i On, żadnych świadków. Nie potrzeba wielu słów, szczególnie z twojej strony. Absolutna bliskość, oddanie i zaufanie. I wtedy dzieje się cud uzdrowienia. Otwierają się twoje oczy. Effatha!

 

Tekst: s. Engelberta

 

Ewangelia (Mk 7, 31-37)

 

Według statystyki autorstwa niemieckiego dziennikarza i historyka Gerharda Pause, na 661 wersetów Ewangelii św. Marka aż 201 mówi o uzdrowieniach. Skoro jedna czwarta tekstu została poświęcona temu zagadnieniu, można przyjąć, że ten wymiar działalności Jezusa jest szczególnie ważny. W średniowieczu dobrze to rozumiano, nazywając Chrystusa łacińskim przydomkiem Christus Medicus (Chrystus lekarz).

 

Cuda uzdrowień nie są dodatkową działalnością Chrystusa. Nie dzieją się „przy okazji” lub „przypadkiem”. Trudno również - używając współczesnego języka - nazwać je „działaniem marketingowym”, które ma przyciągnąć ludzi do nowej religii.

Cuda uzdrowień i wskrzeszeń, to wypełnienie proroctw ze Starego Testamentu: „Niewidomi wzrok odzyskują (Iż 28,18; 35,5a), chromi chodzą (Iż 35,6a), głusi słyszą (Iz 37,5b), umarli wracają do życia (Iz 26,19). Oto zjawił się oczekiwany Mesjasz!

Chrystus, który uzdrawia niewidomych od urodzenia, który leczy choroby, jakich nikt inny nie jest w stanie wyleczyć to Ktoś przekraczający prawa przyrody  i  ludzkie ograniczenia. To Mesjasz, przynoszący nie tylko słowo, ale również działanie. Słowo ma wielką moc, która w cudzie znajduje swoją materialną realizację.

Zastanawiające jest to, w jaki sposób dokonują się owe znaki. Weźmy przykład głuchoniemego postawionego przed Chrystusem przez ludzi, którzy proszą o jego wyleczenie. Czy przyprowadziła go  rodzina, sąsiedzi, przyjaciele? Tego możemy się tylko domyślać, bo ewangelista nie zdradza tego szczegółu. W każdym razie choremu towarzyszy większy lub mniejszy tłum, który - i tego również możemy się domyślać - zna opowieści o wcześniejszych cudach Jezusa i ma wielką nadzieję zobaczyć coś niezwykłego. Jednak pierwszą rzeczą, którą Chrystus robi jest oddalenie się od  tych ludzi. Cud dokonuje się bez świadków.

On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić”.

Wyobraźmy sobie tę scenę we współczesnych realiach: trafiasz do „lekarza” (medycyny tradycyjnej lub tzw. alternatywnej), który zamyka się z  tobą w gabinecie bez świadków, a potem wkłada palce w twoje uszy (bez rękawiczek ochronnych) i dotyka swoją śliną twojego języka. Czy byłoby to dla ciebie szokujące? Czy taka absolutna bliskość, wymiana DNA jest tym, co mieści się w twoich wyobrażeniach?

Intymność i bliskość spotkania głuchoniemego (i każdego innego człowieka) z Chrystusem jest niezwykła. Rozmowa z Bogiem odbywa się sam na sam. Tylko ty i On, żadnych świadków. Nie potrzeba również wielu słów, szczególnie z twojej strony. Absolutna bliskość, oddanie i zaufanie. I wtedy dzieje się cud uzdrowienia. Otwierają się twoje oczy. Effatha!