Nad Bożym Słowem. XIII Niedziela okresu zwykłego (2019)

 

 

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus...

 

 

Tekst: ks. Marcin Zych (St. Paul kirke, Bergen)

 

 

Właściwie wszystkie niedziele kończącego się miesiąca czerwca, naznaczone były jakimiś szczególnymi uroczystościami. Zakończyliśmy okres paschalny i weszliśmy w czas zwykły. Można go w pewien sposób porównać do tego czasu, kiedy w naszym życiu przeżywaliśmy jakąś uroczystość i po jej zakończeniu wracaliśmy do codzienności. Ten powrót nie oznacza, że nie pamiętamy o tym, co przeżyliśmy. Mamy to głęboko w pamięci i stanowi to naszą siłę do życia i działania. Tak powinno być również w naszym życiu wiary i w naszej relacji z Jezusem. Podążamy teraz dalej za naszym Mistrzem wsłuchując się we wskazania, których nieustannie nam udziela.

Spróbujmy się pochylić teraz nad Słowem Bożym, które jest nam dane w ostatnią niedzielę miesiąca, ale również u progu czasu wakacji. W pierwszym czytaniu słyszymy piękny opis powołania Elizeusza: Elizeusza, syna Szafata z Abel-Mechola, namaścisz na proroka po tobie… i dalej: Wówczas Elizeusz zostawił woły i pobiegłszy za Eliaszem, powiedział: Pozwól mi ucałować mego ojca i moją matkę, abym potem poszedł za tobą. On mu odpowiedział: «Idź i wracaj, bo po co ci to uczyniłem?».

Przywołany fragment Bożego Słowa pięknie wpisuje się w charakterystykę, czasu który przeżywamy. Bowiem czas wakacji przynosi w życiu wielu z nas różnorakie zmiany. Ktoś zakończył szkołę, ktoś inny studia, ktoś może właśnie w czasie wakacji zmieni miejsce zamieszkania. Co w tym niezwykłego? Ważne, żeby te wydarzenia również odczytać jako coś, co dokonuje się w przestrzeni Bożego działania. Dlatego może warto podejmując te różnorodne decyzje, poprosić Boga o wskazanie. Przecież każdego dnia mówimy słowa: bądź wola Twoja…, a jeśli tak mówimy to chyba nie są to tylko puste słowa. Pozwólmy zatem Bogu, aby nas namaścił, aby nas posłał.  Może nam będzie czasem trudno od razu podjąć to wezwanie, ale ostatecznie podjęcie tego przyniesie nam największą radość i pokój.

W drugim czytaniu słyszymy słowa: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus..., ale też Apostoł Narodów zaznacza bardzo jasno: Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie. Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Przypominają się tutaj słowa Świętego Jana Pawła II: wolność to dar i zadanie. Warto abyśmy te słowa świętego Pawła spróbowali na nowo dzisiaj odczytać. Żyjemy w czasach, gdzie niemal z każdej strony słyszymy słowo: „wolność”.  Czy jednak dobrze je rozumiemy? Czy przypadkiem wolność nie zaczyna stawać się samowolą? Czy nie używa się tego słowa jako pewnego wytrychu do wytłumaczenia wszelkich działań. Święty Paweł powie nam tak: A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli. Ze źle rozumianej wolności może powstać jedynie zniewolenie i niewola. W przytoczonym powyżej zdaniu mamy przecież jasną przestrogę, że taka wolność rozumiana w ten sposób doprowadzi jedynie do podziału. Potrzeba nam zatem na nowo odczytać te słowa i przyjąć to wezwanie.

W jednym ze swoich wystąpień Papież Franciszek powiedział: „Czy moja wolność jest chrześcijańska? Czy jestem wolny czy też jestem niewolnikiem moich pasji, moich ambicji, wielu rzeczy, bogactw, mody?”. To prawda, przypomniał Papież „wydaje się, że to żart, lecz jak wiele osób jest niewolnikami mody!”.

W odczytywanym dzisiaj fragmencie Ewangelii mamy ukazane dwie sceny. W pierwszej widzimy oburzonych uczniów, którzy nie zostają przyjęci w jakimś miasteczku samarytańskim. Są tym tak wzburzeni, że chcą zemsty na mieszkańcach tej miejscowości. Jezus jednak szanuje wolny wybór tych mieszkańców i udaje się do innego miasteczka.

Druga scena to pewna seria działań Jezusa. Najpierw pojawia się deklaracja: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz. Jednak Jezus nie chce, aby ktoś robił to na siłę i w zniewoleniu. Potem Ewangelista przytacza opis powołania jakiegoś człowieka: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca. Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże. W kolejnej scenie widzimy człowieka, który chce wprawdzie iść za Jezusem, ale jest związany ze swoimi bliskimi, pragnie ich pożegnać. Jednak owo pożegnanie oznacza  powrót do domu, ponowne przemyślenie decyzji, i być może zmianę decyzji.

Możemy zatem powiedzieć, że Słowo Boże, które jest nam dane mówi o wielkim darze wolności. Ten dar otrzymujemy od samego Boga i On sam również sam go szanuje. Niech zatem to Słowo na nowo wprowadzi nas na drogę poszanowania wolności każdego  człowieka. Ty przez łaskę przybrania uczyniłeś nas dziećmi światłości, nie dopuść, aby nas ogarnęły ciemności błędu, lecz spraw, abyśmy żyli w blasku Twojej prawdy.