Śmierć Vincenta Lamberta - porażka naszego człowieczeństwa?

Śmierć Vincenta Lamberta nie przeszła zauważona, wiele osób demonstrowało swój sprzeciw wobec decyzji francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Zdjęcie: Scanpix

 

W czwartek rano, po dziewięciu dniach agonii zmarł Vincent Lambert. Decyzję o śmierci 42-letniego mężczyzny podjęli francuscy lekarze i sąd. Jego rodzice do końca walczyli o zachowanie syna przy życiu. Ta śmierć wstrząsnęła wieloma ludźmi i wywołała falę komentarzy i pytań.

 

Śmierć na raty

Vincent Lambert (1976-2019) uległ poważnemu wypadkowi na motorze w roku 2008. Doznał on urazu mózgu i od tego czasu pozostawał w stanie minimalnej świadomości.  Oddychał samodzielnie, budził się rano i zasypiał w nocy, reagował płaczem. Część rodziny, w tym żona chciała przeprowadzenia eutanazji. Rodzice Vincenta walczyli o utrzymanie syna przy życiu.

20 maja 2019 podjęto pierwszą próbę uśmiercenia Vincenta. Przed kliniką w Reims, gdzie przebywał mężczyzna manifestowało kilkaset osób, domagając się odstąpienia lekarzy od decyzji o jego zagłodzeniu. Z podobnym apelem wystąpili jego rodzice do prezydenta Francji, ten jednak nawet nie odpowiedział na ich list. Także francuscy biskupi zdecydowanie potępili decyzję lekarzy o zakończeniu dalszej terapii, wskazując, że „wytacza to drogę do legalizacji eutanazji”. W tej sprawie głos zabrał także Papież Franciszek przypominając, że do każdego życia trzeba podchodzić z szacunkiem. Apelował zarazem, by „każdy chory był zawsze szanowany w swej godności i leczony w sposób odpowiedni do jego stanu zdrowia, przy zgodnym wsparciu rodziny, lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, z wielkim szacunkiem do życia”.

Procedura została wstrzymana przez sąd apelacyjny w Paryżu. Jednak najwyższa instancja sądownicza we Francji uchyliła to postanowienie, zezwalając lekarzom na pozbawienie pacjenta pożywienia i wody. 2 lipca podjęto procedurę uśmiercenia przebywającego w śpiączce pacjenta. 42-letni Vincent został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Po dziewięciu dniach agonii zmarł w czwartek 11 lipca 2019.

 

„Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta”

Po eutanazji Vincenta Lamberta papież Franciszek modlił się za duszę zmarłego.

 

Na Tweeterze Ojciec Święty napisał: „Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta. Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć. Każde życie ma wartość, zawsze”.

 

 

 

 

Zdjęcie: Scanpix

 

Alessandro Gisotti, tymczasowy dyrektor watykańskiego Biura Prasowego napisał  w specjalnym oświadczeniu: „przyjęliśmy z bólem wiadomość o śmierci Vincenta Lamberta (…) modlimy się, aby Pan przyjął go do swego Domu i wyrażamy bliskość z jego krewnymi i tymi, którzy do końca zaangażowali się w pomaganiu mu z miłością i oddaniem”. Przypomniał on także wcześniejsze apele papieża Franciszka. „Bóg jest jedynym panem życia od początku po naturalny koniec a naszym obowiązkiem jest strzeżenie go zawsze i nieuleganie kulturze odrzucenia”. 

 

Do papieskiej modlitwy przyłączył się również kard. Robert Sarah (na zdjęciu obok). Powiedział on, że Vincent Lambert „zmarł jako męczennik, ofiara przerażającego szaleństwa ludzi naszych czasów”. Zapewnia on również o swym uznaniu dla rodziców zmarłego, którzy wykazali się godnością i odwagą. „Nie bójmy się, Bóg czuwa” - dodał prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego.

 

Za Vincenta Lambert modlili się wczoraj wieczorem Francuzi przed kościołem Saint Suplice w Paryżu. Wysłuchali też świadectw adwokatów rodziców Vincenta, którzy do końca walczyli o jego życie. Wyrażono przy tym obawy o los tysięcy innych pacjentów, którzy znajdują się w takiej samej sytuacji.

 

Do modlitwy w intencji umierającego Vincenta wzywali też francuscy biskupi. Arcybiskup Paryża i biskup Toulon poprosili swych kapłanów, aby w jego intencji odprawili Mszę św.

Na Twitterze Papieskiej Akademii Życia napisano: „Abp Paglia (przewodniczący) i cała Akademia modlą się za rodzinę Vincenta Lamberta, za lekarzy, za wszystkie osoby włączone w to postępowanie. Śmierć Vincenta Lamberta i jego historia są porażką dla naszego człowieczeństwa”.

Zdaniem Radia Watykańskiego przypadek Vincenta Lamberta wskazuje, że w Europie będzie się szerzył ruch przeciw życiu. Dostarczanie pokarmu i wody jest obowiązkowym i humanitarnym wsparciem chorej osoby. Zmiana tej postaw wielkiej solidarności i opieki, jaką jest terapia, która może spowodować zawziętość, jest bardzo znaczącą raną - powiedział przewodniczący włoskiego stowarzyszenia Nauka i Życie Alberto Gambino.

 

Czy Kościół zrobił wszystko co mógł?

Ks. Thierry Magnin (na zdjęciu poniżej) sekretarz generalny Konferencji Biskupów Francji (CEF), powiedział, że śmierć Lamberta wywołała w nim zadumę nad „wielkością życia człowieka, niezależnie od jego stanu, wielkość, która wykracza poza wszelkie argumenty za lub przeciw decyzjom, które lekarze i wymiar sprawiedliwości podjęli, aby położyć mu kres”.  Jednocześnie wyraził smutek, gdyż „dramatowi wypadku towarzyszy być może jeszcze gorszy dramat bólu rodziny, spotęgowany sądową batalią, która wydawała się bez wyjścia”.

„Myślę o rodzicach Vincenta Lamberta, którzy dali swemu synowi życie i bronili go aż do końca. Myślę również o jego żonie. Musiała podjąć decyzję, chcąc dobrze. Jednak niektóre argumenty wysuwane przez tych, którzy stanęli po jej stronie naprawdę mnie niepokoją. Cała rodzina ma prawo do spokoju, szacunku i ciszy” - stwierdził sekretarz generalny CEF, wyrażając nadzieję na pojednanie rodziny Lamberta, które byłoby „zwycięstwem życia silniejszego niż śmierć”.

Odnosząc się do sposobu, w jaki przez minione lata lekarze i wymiar sprawiedliwości traktowali pacjenta, ks. Magnin wskazał, że „poprzez instrumentalizację bólu rodziny wprowadzono zamieszanie, traktując przypadek Vincenta Lamberta jako przypadek kogoś umierającego”.  Tymczasem on nie był umierający, jak zresztą większość innych osób, o których mówi się, że „są w stanie wegetatywnym” i którym opiekę zapewniają specjalistyczne ośrodki, nie będące ośrodkami opieki paliatywnej. Często przywoływane pojęcie uporczywej terapii nie miało tu zastosowania, chyba żeby uznać odżywianie przez sondę za nieuzasadnioną terapię!” - podkreślił duchowny.

Pytany, czy Kościół zrobił wszystko, co mógł i dlaczego jego głos nie został usłyszany, ks. Magnin przypomniał, że „liczni przedstawiciele Kościoła - świeccy, osoby konsekrowane, księża i biskupi - jasno wyrażali swą dezaprobatę dla ostatecznej decyzji podjętej przez wymiar sprawiedliwości po wielu zwrotach sytuacji”.

Zwrócił uwagę, że „wielu ludziom trudno jest dziś naprawdę usłyszeć, co mówi Kościół katolicki”, który nazywany jest „bio-konserwatywnym”, gdyż promuje niezbywalną godność każdego człowieka. Taka reakcja „dyskwalifikuje od razu jego przesłanie i nie pozwala go usłyszeć w całej jego głębi”. Sekretarz generalny CEF zaproponował po śmierci Lamberta zadumę, modlitwę i wyciągniecie wniosków wypływających z tego dramatu, aby go nie powtarzać.

 

To nie powinno się zdarzyć

„To koniec jego kalwarii” - stwierdził ordynariusz diecezji Montauban, biskup Bernard Ginoux. Jego zdaniem śmierć Lamberta „jest skandaliczna”. Nie powinno do niej dojść, bo Vincent „żył, nie potrzebował do tego pomocy, jedynie jedzenia i picia, a więc tego, czego każdy z nas potrzebuje”, choć podawano mu je sondą.

Za nienormalne hierarcha uznał to, że „od 2013 r. nie zajmowano się nim, choć powinien zostać przewieziony do ośrodka specjalizującego się w opiece nad osobami z osłabionym kontaktem, ale wciąż żyjącymi”. Miał „stany przebudzenia i stany snu, wodził wzrokiem”. Umieranie zajęło mu 10 dni.  „Była w nim siła życia, co starali się podkreślać jego rodzice” - zaznaczył bp Ginoux, który przez wiele lat był kapelanem szpitalnym.

Według niego śmierć śmierć Lamberta „jest nie do przyjęcia z punktu widzenia ludzkiego sumienia, gdyż nie można zabijać - tak mówi prawo - i z punktu widzenia sumienia chrześcijańskiego, gdyż nie możemy stawiać się na miejscu Boga, który jest Panem życia”.

Zdaniem ordynariusza Montauban nie ma znaczenia to, że rodzina Lamberta jest katolicka, gdyż liczy się to, że jako człowiek miał on prawo do poszanowania swego życia. Bez tego „jutro grozi nam, że wdrożymy tę samą procedurę wobec osób starych i z poważną niepełnosprawnością”. Przypadek Lamberta ilustruje „wielki problem cywilizacyjny” we Francji, która takimi posunięciami, jak prokreacja wspomagana medycznie „powoli dąży do modyfikacji istoty ludzkiej”, zauważył bp Ginoux. Podkreślił, że we Francji jest 1500 osób w podobnej sytuacji, jak Lambert.

Biskup Ginoux powiedział również, że 42-letni pacjent jest zabijany przez bestialskie siły. Przyznał, że w całej tej sprawie chodzi o promowanie eutanazji. „Jako kapelan szpitalny widziałem różne przypadki śmierci. W tym wypadku jest to męczeństwo” – napisał bp Bernard Ginoux.

 

Konflikt między prawem a dobrem człowieka?

Watykańska Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia opublikowała oświadczenie, w którym możemy przeczytać: „Należy pilnie rozpocząć na szczeblu międzynarodowym poważną i profesjonalną refleksję nad tym, co dzieje się w imię prawa, a co wypacza relacyjny wymiar człowieczeństwa. Musimy te działania podjąć natychmiast”.

Watykański urząd, którego pracami kieruje kard. Kevin Farrell, zajmuje się m.in. zagadnieniami związanymi z ochroną życia ludzkiego i wcześniej apelował o podtrzymanie przy życiu czterdziestodwuletniego mężczyzny.

 

Zapowiedź śledztwa

Prokuratura w Reims wszczęła śledztwo mające ustalić przyczynę śmierci Vincenta Lamberta

„Nie jest to śledztwo w sprawie morderstwa” - sprecyzował prokurator Matthieu Bourrette. Wyjaśnił, że brak wszczęcia jakiegokolwiek śledztwa mógłby zostać odebrany jako wsparcie dla personelu medycznego, który odłączył pacjenta od aparatury dostarczającej mu jedzenie i picie. Uznano, że śledztwo w sprawie ustalenia przyczyny śmierci jest „najbardziej neutralne”, a zarazem pomocne w dotarciu do ustalenia „prawdy sądowej”.

Na życzenie prokuratury w piątek rano w Paryżu zostanie dokonana autopsja zwłok Lamberta. Dokonają jej dwaj lekarze sądowi.

 

 (na podst. ekai.pl)